Recenzje

C. J. Tudor „Kredziarz” – recenzja przedpremierowa

Napisał Blurppp

Jest taki mem. Narysowana prostą kreską postać przebiega trzymając w rękach świstek papieru. Podpis głoski „zwolnienie książkowe” na dokończenie książki.  Szkoda, że takie zwolnienia nie istnieją. Gdyby jednak istniały, to „Kredziarz” byłby jedną z tych pozycji na które by przysługiwały i to bez dwóch zdań. Tej książki jak zaczniesz ja czytać po prostu nie da się odłożyć na później.  Pochłania, wciąga i nie puszcza.  

C. J. „Kredziarz”Dwanaście lat to taki dziwny wiek, z jednej strony człowiek już co nieco ogarnia, ma odrobinę samodzielności a przez to i swój świat. Zapełniają go przyjaciele, własne miejsca, rower i takie tam. Nie brak tam też radości ale i smutków czy problemów. Z drugiej strony dorośli wciąż nie traktują ich poważnie. I to bez wglądu na to co im się przydarza. A przynajmniej tak było w latach osiemdziesiątych, w czasach nim komputer zastąpił podwórko.

Właśnie w tamte czasy do roku 1986 zabiera nas „Kredziarz”. Poznajemy Eda, jednego z piątki przyjaciół.  Każdy z nich jest inny, pochodzą z różnych domów ale łączy ich przyjaźń. Dorastają w prowincjonalnym angielskim miasteczku, trochę sennym, trochę nudnym, na pierwszy rzut oka sielskim i spokojnym.

Pozory jednak mylą, życie dzieciaków wcale nie jest spacerem po płatkach róż. Już proces dojrzewania to ciąg napięć, a jak dojdzie do tego jeszcze niepokój płynący z zewnątrz. Jeżeli dojdzie do wypadku na karuzeli a w dodatku w mieście rośnie napięcie, bo ma na jego peryferiach powstać klinika aborcyjna przeciw czemu protestują mieszkańcy zorganizowani przez charyzmatycznego duchownego. A co jeżeli dzieci znajdą jeszcze ciało zamordowanej dziewczyny. Takie dzieciństwo musi pozostawić ślad.

O tym jaki opowiada druga z płaszczyzn czasowych opowieści. Jest rok 2016, Ed jest już 42 latkiem. Pracuje jako nauczyciel w szkole, którą sam ukończył i wiedzie samotniczy tryb życia. Kiedy do miasta przyjeżdża jego przyjaciel z dzieciństwa i składa dziwną propozycję wracają pytania na które nie udało się odpowiedzieć 30 lat temu. Czy uda się dzisiaj?

Tak zaczyna się fabułs thrillera, który was pochłonie, oczaruje i zostawi z głową pełną przemyśleń. Thrillera w którym nikt do nikogo nie strzela, w którym nie ma pościgów ani spektakularnych mordobić a mimo tego jest więcej akcji niż w większości książek jakie przeczytałem w ostatniej dekadzie. „Kredziarz” to powieść o sile szczegółu i rzeczy małej. O tym jak jedno rzucone zdanie może uruchomić lawinę. O nieoczywistych następstwach i konsekwencjach niewinnych z pozoru czynów o tym jak łatwo pomylić zło ukryte ze złem wyimaginowanym.

Takie postawienie rzeczy sprawiło, ze czytelnik nie wie jak to się potoczy. Rozwój wypadków jest absolutnie nie do przewidzenia. Zaskoczenie goni zaskoczenie, i konia z rzędem temu kto przewidzi jak to się skończy. Mnie ta opowieść przynajmniej kilkukrotnie mocno zdziwiła. Świeżych, nieoczywistych pomysłów jest tam co niemiara. Kilka z nich pewnie można było dopracować, ale jak na debiut jest znakomicie.

C.J. Tudor stworzyła świetną fabułę i oparła ja o niezwykłych bohaterów. Każda z postaci pierwszoplanowych, a jest ich przynajmniej kilka jest świetnie skonstruowana psychologicznie. Choć nie zawsze możemy się z nimi zgodzić to dzięki psychologicznej głębi zawsze możemy zrozumieć ich postępowanie. I chyba właśnie w tym realizmie postaci, jak i w świetnym przedstawieniu ich otoczenia tkwi jeden z fenomenów tej powieści. To po prostu mogłoby się wydarzyć. Ta opowieść jest tak prawdopodobna, że mogłaby być prawdziwa. Czytelnik jest w stanie w nią uwierzyć.

A już na pewno by w nią uwierzył gdyby opowiadał mu ja jej uczestnik.  C.J. Tudor tak pograła forma, że mamy wrażenie o wydarzeniach słyszymy z pierwszej ręki. „Kredziarz” jest napisany z użyciem narracji pierwszoosobowej. To też nijako poznajemy dalsze losy bohatera razem z nim, mamy taki sam kapitał wiedzy o tym co dzieje się w roku 2016, on wie za to co wydarzyło się przed 30 laty. Dla nas to zagadka, a właściwie jedna z wielu zagadek.

W książce jest bowiem nie tylko wątek główny, ale i kilka pobocznych, z pozoru wręcz epizodycznych. Pamiętajcie jednak, to także książka o sile drobiazgu, to też wszytko to ma znaczenie.

Wreszcie czymś co jest nie bez znaczenia dla samego odbioru książki jest jej klimat. Tajemniczy, lekko mroczny, ciężki momentami duszny jak pokój nastolatka, chwilami lekko zalatujący rozpadem. Taki nastrój podbija emocje, uwypukla emocje, tworzy aurę pochłaniającą czytelnika. 

Mnie ta powieść pochłonęła, chwyciła od pierwszej strony i nie chciała puścić do samego końca. Bohaterowie, fabuła, nastrój plus dobry język i znakomite tłumaczenie sprawiają, że to się właściwie samo czyta. Szybko i z wielką satysfakcją. To będzie bestseler, może nawet thriller roku choć konkurencja, choćby ze strony „Kobiety w oknie”, jest spora. Przeczytajcie koniecznie, bardzo POLECAM. Premiera 28 lutego 2018

Tytuł: „Kredziarz”blurppp poleca

Autor: C. J. Tudor

Rok wydania: 2018

Stron: 384

Cena okładkowa 34,90 zł

Wydawca: Wydawnictwo Czarna Owca

Książka otrzymałem od wydawcy

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl