Recenzje

W. Bruce Cameron „Był sobie pies”

Napisał Ola Wis

Nie pamiętam życia bez mojego rudego jamnika przy boku. To też pewnie jak każdy inny właściciel psa zastanawiam się czasami jak wygląda świat widziany oczami naszych pupili. To samo pytanie pewnie zadawał sobie W. Bruce Cameron, tyle tylko że on w jakiś sposób się o tym dowiedział. Teraz dzieli się tą wiedzą w ciepłej i wzruszającej opowieści „Był sobie pies”.

W. Bruce Cameron „Był sobie pies”Wiecie, że psy mają więcej niż jedno życie? Nie mają co prawda 9 jak koty, ale mają ich tyle by starczyło im czasu na znalezienie swojego sensu życia. Nim to zrealizują muszą się wiele nauczyć, tak o sobie jak i o ludziach, a ci z psiego punktu widzenia są zupełnie pomerdani. Aby ich zrozumieć, a czasami również im pomóc jedno życie to zdecydowanie za mało. Na szczęście doświadczenia z kolejnych żyć psy potrafią kumulować. Pięknie zostało to ukazane na przykładzie bohatera książki W. Bruc  e Camerona.

W swojej wielokrotnej egzystencji szczeniaczek który przyszedł na świat jako Toby doświadczył wszystkiego co w dzisiejszych czasach może być udziałem psa. Przeszedł przez schronisko, bezdomność, pseudohodowlę, był psem pracującym ale miał też swoich ludzi. Dla jednego z nich był tylko workiem treningowym, z drugim związała go prawdziwa przyjaźń. Psie losy potrafią różnie się układać.

W każdym kolejnym życiu, bez względu na to czy był chłopcem czy dziewczynką, dużym czy małym pieskiem, kochanym czy niekochanym najważniejszym dla niego było zawsze odkrycie swojego sensu życia. Co ten sens stanowi oczywiście Wam nie zdradzę. Pewnie jak się domyślacie, związany jest on z nami – ludźmi.

Opowiadać Wam nie muszę, opowie Wam o tym Toby, czworonożny narrator. Autor „Był sobie pies” zdecydował się na, z pozoru karkołomny, a w rzeczywistości ujmujący i słodki zabieg narracji pierwszoosobowej z perspektywy psa. Szybko okazuje się że świat widziany oczami naszych pupili wygląda zupełnie inaczej. To co dla nas oczywiste, dla nich jest co najmniej dziwne, by nie powiedzieć pomerdane. W efekcie doprowadza do wielu przezabawnych sytuacji. Duży plus dla autora chociażby za scenę psiej interwencji podczas igraszek miłosnych jego pana. To tylko jeden z przykładów specyficznego humoru, którego przejawy znajdziecie niemal na każdej stronie.

Ale nie tylko śmiać będziecie się przy tej pozycji, wszak psie życie to nie tylko chwilę radosne. Podczas lektury kilka razy zakręciła mi się łza w oku. Ta pozycja po prostu wywołuje emocje.

Chyba do tej pory nie miałam okazji przeczytać książki, która w sposób równie sugestywny jak „Był sobie pies” pokazywałaby świat naszych czworonożnych przyjaciół. To też zdecydowanie zapraszam Was, odwiedźcie ich świat. Nie będzie to wyprawa długa, ale za to z przewodnikiem. Pozycje wydrukowano dużo czcionką, to też na lekturę wystarczą 2 – 3 godziny. Z całą pewnością będzie to czas mile spędzony. Po lekturze chyba nigdy już nie spojrzycie na żadnego psa jak wcześniej. Liczę na to, że już do końca życia zostanie Wam z tyłu głowy myśl, że to urocze stworzonko obok poszukuje sensu życia. Pomóżcie mu go znaleźć.

Przeczytajcie koniecznie nim wybierzecie się do kina na ekranizację. A potem rozważcie wizytę w schronisku, może to poszukiwanie sensu ma coś wspólnego z Wami.

POLECAM.

Autor: W. Bruce Cameronblurppp poleca

Tytuł: „Był sobie pies”

Wydawca: Wydawnictwo Kobiece

Rok wydania: 2017

Stron: 390

Okładka: miękka

Ilustracje: brak

Cena okładkowa: 39,00 zł

Książkę otrzymałem od wydawcy

O autorze

Ola Wis