Wino i destylaty

Bodega Baron Xixarito Manzanilla Pasada En Rama

Napisał Blurppp

Jakiś czas temu obiecałem wam i sobie, że nie będzie więcej wpisów opartych o notę degustacyjną jednego wina. Ale przecież to ja tu jestem królem, ja ustalam zasady, a czasami je łamię. Czasami po prostu pojawia się wino które na wpis zasługuje. I wcale nie musi to być wino wielkie, drogie po prostu musi mieć w sobie to coś sprawiające, że wystaję ponad średnią. I właśnie takim winem jest Bodega Baron Xixarito Manzanilla Pasada En Rama.

Niezwykłość tego wina rzuca się w oczy już przy spojrzeniu na etykietę. Rysowany cieniutką czarną kreska, utrzymany w orientalnej stylistyce uśmiechnięty słoń z kieliszkiem sherry w (sic!) dłoni. A w tle narysowane jak by długopisem mandale, beczki i inne przeróżne motywy umieszczone tam w takiej obfitości, że przy pierwszym spojrzeniu trudno je wychwycić. I na tym lekko chaotycznym tle jasno odbija się charakterystyczny kształt  kieliszka do sherry pełnego żółtego płynu.   

I to ten kieliszek jaśniej niż tajemnicza nazwa Xixarito i jak by ukryty napis manzanilla informuje o zawartości butelki. O tym, że w środku jest największy skarb Andaluzji – sherry właśnie. W tym konkretnym wypadku powstałe w położonym nad samym Atlantykiem Sanlucar de Barrameda fino, zwane właśnie manzanilla.

Bodega Baron Xixarito Manzanilla Pasada En Rama

Wiem, brzmi to trochę skomplikowanie. To też dla tych wszystkich nie mających jeszcze rozeznania w przedziwnym uniwersum sherry kilka zdań wyjaśnienia. Wszystkie wytrawne sherry zaczynają swoje życie jako dość proste wina bazowe. Powstają ze szczepu palomino zrodzonego na białych, pumeksowych glebach tak zwanego trójkąta wyznaczonego przez miasta Jerez de la Frontera, El Puerto de Santa Maria oraz Sanlucar de Barrameda.

Następnie wina bazowe wzmacnia się brandy do poziomu 15-16%. Następnie podlega ono dojrzewaniu, którego integralną częścią jest dojrzewanie biologiczne czyli długotrwałe leżakowanie wina pod wykwitem drożdżowym nazywanym flor. Trwa to zwykle od trzech do siedmiu lat, te starzone siedem lat lub powyżej otrzymują określnik pasada. Uzyskane tak wino nazywane jest fino. Tu mała uwaga, wina powstające tą metodą w okolicach Sanlucar de Barrameda jako mają prawo do osobnej nazwy manzanilla.

Zainteresowanym dlaczego tak już tłumaczę. Miasteczko Sanlucar de Barrameda jako jedyna z całej trójki leży tuż nad Atlantykiem, dzięki czemu powietrze tam jest bardziej wilgotne. To zaś świetnie wpływa na kondycję drożdży tworzących flor. W efekcie jest od grubszy niż gdziekolwiek indziej, przez co lepiej izoluje od tlenu, a samo drodze produkują więcej składników przenikających do wina. To też pomimo tej samem metody wina są różne, na tyle różne że zdecydowano się na odmienne nazwy.

Bodega Baron Xixarito Manzanilla Pasada En Rama

Ale to nie cały, trzeba przyznać fascynujący, proces rodzenia się Bodega Baron Xixarito Manzanilla Pasada En Rama sprawił, że postanowiłem winu poświecić osobny wpis. Ba nawet nie była to blisko czterystuletnia historia Bodega Baron. Tu zdecydowały smaki i aromaty. I to w porze dla manzanilli niekorzystnej, bo chłodna jesienią.    

Fino i manzanilla to wina lata, z myślą o deszczowych dniach powstaje amontiliado i oloroso  plus cały przekrój słodkich sherry. Nie bez powodu właśnie one zawładnęły na całe wieki podniebieniami Brytyjczyków. A wiadomo, ze wyspy brytyjskie to niemalże Kraina Deszczowców.

Fino i manzanilla od zawsze miały być odpowiedzią na piekielnie gorące andaluzyjskie lato. Ich rolą było nieść świeżość i orzeźwienie a nie rozgrzewać. I Bodega Baron Xixarito Manzanilla Pasada En Rama w te oczekiwania się jak najbardziej wpisuje. Pachnie cytrusami i jabłkiem, czyli tonami odziedziczonymi po winie bazowym. Jest też to wszystko za co kochamy sherry czyli migdały, tony ciasta drożdżowego, delikatne nuty tostowe. Wszystko eleganckie i rześkie a przy tym, tak złożone i niejednoznaczne, że można z niekłamaną przyjemnością spędzić kwadrans jedynie ciesząc się złożonością i intensywnością aromatów.  W ustach delikatny jabłkowy owoc i umiarkowana kwasowość niedojrzałych zielonych jabłek, do tego wyraziste pieczone migdały, lekkie tony zielonych oliwek . Wreszcie wyrazista kwaśno-słona końcówka, sprawiająca że to wino ma właściwie nieograniczone możliwości gastronomiczne.

Ale tym co mnie w nim uwiodło to jego „semimedytacyjność”. Wystarczy miseczka oliwek, kieliszek Bodega Baron Xixarito Manzanilla Pasada En Rama, dobra książka i wygodny fotel a listopadowa środa staje się świętem. To wino to prawdziwy popołudnioumilacz, a właśnie takiego wina potrzebuje na jesień.

P.s. Do dyni też świetnie podchodzi!         

Wino otrzymałem od producenta.

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl