blogowe Recenzje Wino i destylaty

Blurppp AD 2015 – podsumowanie

Napisał Blurppp

Połowa grudnia, za chwilę święta, zaraz po nich koniec roku a z nim nieunikniony czas podsumowań. Pierwszy raz w tym corocznym rytuale wezmę udział. Mój głos będzie rozpisany na trzy rozdziały: blurppp, wino i blogosfera. Jakże nieskromnie zacznę od siebie.

Rok 2015 to był dobry rok. Opublikowałem w nim 324 wpisy z czego 137 w kategorii wino, 55 w kategorii recenzje, 121 w kategorii informacyjnej krótko. Reszta czyli 11 wpisów przypadło na pozostałe kategorie.

W czasie pierwszych 50 tygodni 2015 roku blog:

  • był odwiedzony przez 115 159 unikatowych użytkowników w porównaniu z 71 324 w roku 2014 (wzrost o 61%)
  • wygenerowali oni 224 946 odsłon, stosownie w roku ubiegłym 133 539 odsłon (wzrost o 68%)
  • czytelnicy zostawili na blogu 531 komentarzy.

Jeszcze niedawno szklanym, nieprzebijalnym  sufitem wydawał się poziom 8000 UU miesięcznie, dziś zdążają się miesiące kiedy przekraczam 15 000. Liczę, że na koniec 2016 roku średnia miesięczna ilość odwiedzin przekroczy 20 000 UU. Taki jest cel.

staty

Tyle suchych liczb. Teraz coś po ludzku. Takie trochę podsumowanie trochę zapowiedź planów na nowy rok.

Tematyka

podsumowanie-kloc

Blurppp jest jak zestaw klocków z których każdy jest ważny, nie jest blogiem stricte winiarskim, to blog moich zainteresowań. Oczywiście wino stanowi zdecydowanie najistotniejszą cześć treści i to ono generuje największą ilość odsłon i odwiedzin. Drugim istotnym tematem są i pozostaną książki. To co nowego to dość istotny przechył w stronę audiobooków. Lubię ta formę, do tego mogę się jej poświecić w sytuacjach zdecydowanie nie pozwalających na klasyczną lekturę. Audiobook pozwala efektywnie wykorzystać czas zwykle uznawany za stracony jak codzienne odstanie swego w korku czy samotne spacery, czemu ostatnio z myślą o zrzuceniu kilogramów regularnie się oddaję.

Co do kategorii podróże, to niestety nie publikuje tam tak często jak bym chciał, powód jest prozaiczny, nie podróżuje tak często jak by mi się marzyło.

Wróćmy jednak do wina, bo to sól ziemi tego bloga. Uważni czytelnicy zauważyli wyraźna minimalizacje treści poświęconych ofercie dyskontów. Możecie mi wierzyć lub nie, ale nie było to zamierzone. Po prostu wina z dyskontów inspirują mnie coraz mniej.  Za to począwszy od wiosny postaram się przygotować kilka wpisów przedstawiających małopolskich winiarzy. Zamiast wyjazdów dalekich będą wyjazdy bliskie. Zawsze coś.

Dla równowagi coraz bardziej inspiruje mnie forma video, jest tylko jeden problem, nie umiem jeszcze tego robić na zadawalającym poziomie. Ale uczę się i powolutku kompletuje sprzęt. W roku 2016 tego typu materiałów pewnie będzie więcej.

Komunikacja z wami

podsumowanie-kom

Pewnie zauważyliście coraz mniejszą uwagę przywiązuję do strony bloga na FB. Znowu nie jest to moja świadoma decyzja a reakcja na politykę samego FB względem stron innych niż prywatne. Postępujące cięcie zasięgu, wymuszanie płatnych ( sponsorowanych) postów itd. Jakość mnie to nie bawi, dlatego głównym kanałem komunikacji w tej chwili są dla mnie osobisty profil na FB i Twiter. Powoli buduję też społeczność na Instagramie. Idzie mozolnie ale idzie. Za to z pewnością nie zdecyduje się na wejście w Snapchata. To medium nie budzi we mnie pozytywnych wibracji.

Zaistnieć w realu

podsumowanie-deg

W mijającym roku udało mi się być siłą sprawczą kilku degustacji, kilka innych poprowadziłem. Planuje, że kluczowym dla zagadnieniem w roku 2016 będzie dla mnie właśnie przeniesienie przynajmniej części aktywności w świat realny. Chciałbym powiedzmy raz w miesiącu poprowadzić jakąś degustację. Nieoficjalnie wam powiem, że w sprawie degustacji styczniowej sporo jest już dogadane. Temat będzie daleki od głównego nurtu. Kolejne degustacje w planach.

Komercjalizacja

podsumowanie-mon

Wreszcie najbardziej kontrowersyjny wątek. Tak w mijającym roku miałem okazje parokrotnie zarobić jakieś pieniądze na blogu. Wiem, dla wielu z was oznacza to, że się sprzedałem. Trudno, nie mogę wam tego zabronić. Sam myślę o tym zupełnie inaczej. Ale po kolei. Po pierwsze niestety blog tym różni się od prasy drukowanej, że nie ma możliwości upchnięcia nawet najbardziej kłamliwej i bezpardonowej reklamy na strony rozdzielającej treści redakcyjne. A przecież właśnie tak wyglądają wszystkie gazety i czasopisma świata. Mało tego, płacicie za te wydawnictwa a obecność reklam i zupełnie wam to nie przeszkadza! Tak jak przywykliście do banerów, adsensów i innych narzędzi reklamowych. Co poniektórzy z was nawet opanowali umiejętność omijania ich, choćby za pomocą ADblocka. Sam z takiej wyświetlanej formy reklamy na blogu zupełnie zrezygnowałem. Zrezygnowałem bo chcę być uczciwy wobec kogoś kto by mi ją zlecił, a ja nie chcę brać pieniędzy za coś co po prostu nie działa. Za to penie od czasu do czasu pojawi się na blogu treść, zawsze jasno oznaczona, która będzie powstawała we współpracy z ta czy inną marką. Jedno co mogę wam w 100% obiecać, to że nigdy nie będzie to wino, ale już winiarskie akcesoria jak najbardziej. Mogę wam też obiecać, że zawsze będą to produkty do których sam będę przekonany. Tak jak jestem przekonany do filtra do wody, za który zebrałem niezły wirtualny łomot. Możecie te wpisy traktować jak reklamę w czasopiśmie, znaczy przewrócić kartkę dalej.

Swoja drogą to troszkę mnie Drodzy czytelnicy dziwi wasza postawa. Blog prowadzę prawie 6 lat (8 stycznia będą urodziny bloga). W tym roku były 324 wpisy. Każdy niech by zabierał mi jedynie dwie godziny to 648 godzin czyli 81 pełnych dniówek albo czyli około trzech miesięcy pracy. Mało tego prowadzenie bloga to są realne koszty. Hosting, domena, dojazdy na degustację, przejazdy to wszystko kosztuje. Lekko licząc jest to 1000 zł rocznie. Te koszty i tą pracę wkładam w blurppp od lat.  Dziwi was, że chcę na tym coś zarobić?

Jeszcze jedno do określenia „sprzedałem się”. Szanowni czy fakt, że pokazał się wpis o wodzie albo o chłodziarkach zmienił moją wiarygodność w kwestii oceny książki albo wina? Czy sądzicie, że jak ktoś mi zaproponuje test samochodu to potem będę inaczej oceniał wina z Lidla albo z Biedronki? Jeżeli tak to jest mi zwyczajnie przykro. Rozumiałbym wasze wątpliwości, gdybyście na blogu znaleźli relację z wizyty u tego czy tamtego winiarza opłacone przez dyskont czy importera. Tu można by prowadzić dyskusję czy czy na ocenę miała wpływ fundacja wyjazdu, ale do cholery co ma wspólnego wino z filtrem do wody! Mało tego, ostrzegam was, jak ktoś mi zapłaci za opublikowanie powierzonego tekstu o włóczkach i szydełkach to ja to zrobię i nie będę miał z tego powodu żadnych wyrzutów. Po prostu szydełka nie zaburzają percepcji wina, tak mojej jak i waszej drodzy czytelnicy!

Chce aby ten blog był coraz lepszy, wymaga to ode mnie sporo pracy i ciągłej. A na to potrzeba czasu, a o ten trudno. Przypomnę wam, że prócz bloga mam jeszcze rodzinę na utrzymaniu, więc jak każdy pracuję. Blog to jedynie uzupełnienie. Dlatego spodziewajcie się, że wraz ze wzrostem zasięgu pewnie akcji prowadzonych przy współpracy z markami będzie więcej. (przynajmniej taką mam nadzieję).

Czas romantycznego podejścia pro publico bono niestety minął. Widać to wyraźnie po postawie postawy najważniejszych graczy na naszym malutkim poletku internetowego winnego pisania. Mam nadzieję, że wzorem innych nie będę zmuszony blokować waszych komentarzy pod niektórymi wpisami, ale skoro inni to robią to widać jest na to zgoda, dlatego gdy przyjdzie tak potrzeba sięgnę i po ten ostateczny argument. Liczę jednak, że nie będzie takiej potrzeby, przecież Drodzy Czytelnicy jesteście inteligentnymi ludźmi i wiecie, że bez kasy pewnych rzeczy zwyczajnie nie da się zrealizować. No to sobie wyjaśniliśmy.

Liczę, że rok 2016 będzie rokiem blogosfery winiarskiej, czyli tak po troszkę też moim. Widzę go w jasnych barwach. Będzie trzeba tylko nadal pracować, pewnie nawet ciężej niż do tej pory.

Jak w moich oczach wyglądał rynek wina z lokalnego krakowskiego punktu widzenia i z polskiego napisze drugiej planowanej na  czwartek części podsumowania roku. O moim postrzeganiu blogosfery przeczytacie w weekend. Stay tuned.

Na koniec pełny zrzut ekranu z rocznego zestawiania GA

GA-2015

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl