blogowe Wino i destylaty

Blog Roku „Magazynu Wino” czyżby lista z tezą

Blog Roku
Napisał Blurppp
Grand prix blog roku

Czy ważne są miejsca

No i stało się, Magazyn Wino po raz drugi zaprezentował swoją listę blogów winiarskich zakwalifikowanych do wielkiego finału. Jest ich osiem. I sorry ale dla mnie to bardzo przypadkowa lista. Jeżeli ktoś, kto polskiej winnej blogosfery nie zna chciał na jej podstawie wyrobić sobie opinię, to chyba była by to opinii a niesprawiedliwa. Ale po kolei.

Zacznę od małego oświadczenia. Swojego własnego bloga nie zgłosiłem, wyszedłem z założenia, że skoro może blog zgłosić każdy, nie tylko jego autor to skoro mój blog przez czytelników uznawany jest za interesujący, to któryś to zrobi. Nie zrobił, co oznacza, że blog interesujący nie jest, czytaj nie powinien się na liście. Koniec temat.

Skoro rozliczyłem się ze swoim blogiem to teraz pora na blogi nominowane. Na osiem blogów na liście tylko trzy: „Pisane Winem” i „Winiacz” „Winettoo” to blogi regularnie informujące o ofercie rynkowej. Przez regularnie rozumiem raz w tygodniu notka, w tym uwzględnianie dyskontów, a nie okłamujmy się to dyskonty dziś uczą Polaków wina. Dlatego nie pisanie o winach z dyskontów uważam za aberrację, ale to oczywiście nie znaczy, że o tych winach musi pisać każdy, można przecie skoncentrować się na odrobinę wyższej półce. Tak robi Kuba Małecki. Miejsce na liście w pełni zasłużone. Nie inaczej jest z blogiem „Enofaza”  Marcina Jagodzińskiego. Fajne teksty, często szersze podejście, pisane ze znawstwem. Tyle tylko, że obaj panowie nie rozpieszczają czytelnika. Jeden publikuje raz na miesiąc a drugi ostatni tekst opublikował prawie pół roku temu. Nie wiem, czy w wypadku tak rzadkiej publikacji ciągle można mówić o „aktywnym blogu”. Potem mamy dwa bardzo interesujące , ale jednak niszowe blogi czyli „Winne Tradycje” i „Blisko Tokaju”. Nie znam ich statystyk, ale podejrzewam, że nie są to blogi o szerokim spektrum odziaływania. Raczej blogi dla specjalistów.  Z całą pewnością spodobają się jury, ale jury to specjaliści, fachowcy. I wreszcie „Wino na widelcu”, blog będący skrzyżowanie bloga kulinarnego z winnym i przez to interesujący.

Jak je już wymieniłem to mogę spojrzeć szerzej. Taka lista pokazuje szeroki rozrzut zarówno tematyczny jak i niestety jakościowy. Nie chcę wartościować ale poziom tekstów często jest po prostu trudny do zestawienia i porównania. Podobnie jak podejmowana tematyka. Nie wiem czy da się porywająco napisać o pachnącym pastewnym burakiem mołdawskim merlocie a potem ten tekst zestawić niemalże z sensacyjną opowieścią o szmuglu alkoholu pomiędzy państwami rozbiorowymi. To trochę tak jak by ktoś chciał porównać klasycznego bordoszczak z naturalnym winem spod Etny. Do tego jest to porównywanie blogów o różnym ciężarze gatunkowym. Nie podam tu nazw, ale na tej liście znalazły się zarówno blogi o nieosiągalnym dla wielu poziomie, jak i blogi bardzo przeciętne. Średnia krajowa nie wyróżniająca się ani w dół ani w górę, pozbawione tego czegoś co amerykanie nazywają Unique selling proposition czegoś co wyróżnia ich na tle pozostałych winopisaczy. Powiedzcie mi drodzy czytelnicy czym różnią się od siebie trzy pierwsze blogi wymienione akapit wyżej. Wszystkie robią to samo, pewnie ktoś robi to lepiej, ktoś gorzej ale gdyby tak losowo pomieszać im wpisy rozróżnilibyście? ( tak wiem autorzy tych blogów już mnie nienawiedzą, sorry panowie.

Czy blogi na pewno wymyślono by sie ścigać ?

Czy blogi na pewno wymyślono by się ścigać ?

Jednak największy zarzut jak mam do listy finalistów, to to że wygląda, jak by blogi do niej brano z łapanki. Mówiąc inaczej, dla mnie najważniejsi są ci na tej liście nieobecni. Rok temu do finału zakwalifikowano 10 blogów, w tym roku 8. Czy to oznacza, tak gwałtowny spadek jakości blogosfery, że redakcja nie była w stanie wybrać 10 aktywnych interesujących blogów. Moim zdaniem to zbyt krzywdząca opinia o winnej blogosferze. Blogosfera się rozwija, krzepnie i jej poziom idzie w górę, choć zawodowcy i część branży ma z tym problem. Dlatego podejrzewam taki dobór czyli mamy trzy blogi bardzo do siebie podobne, dwa niszowe, dwa publikujące okazjonalnie i jeden z pogranicza, taki wybór z tezą. A teza brzmi:

„blogosfera jest nieciekawa, nie warto byś poświęcaj jej swoją uwagę czytelniku, sięgaj po porządną prasę drukowana, czytaj specjalistów. Jak nie chcesz na papierze, to my też mamy swoje blogi, czytaj nas.”

Uważam tak głównie z powodu pominięcia kilku blogów. I tu nastąpi lista wielkich nieobecnych. (w kolejności alfabetycznej, co by mi nikt nic nie zarzucił)

  • Czerwone czy białe – blog którego autor jest chyba najważniejszym animatorem blogosfery winnej, przypomnę to on stworzył Winne Wtorki a od pewnego czasu jego cykl DO Cavy jest najważniejszym dostarczycielem winiarskich niusów w blogosferze.
  • D3D – mam na temat tego bloga opinię umiarkowanie pozytywna, ale z całą pewnością jest to najbardziej wpływowy i największy blog winny nad Wisłą.
  • Enoeno – blog o poziomie o jakim wszyscy pozostali mogą jedynie marzyć, wyprzedza konkurencję, że by nie było ze mną włącznie, o klasę a czasami i o dwie. W mojej ocenie najlepszy blog winny w Polsce.
  • Nasz świat win – pierwszy i chyba jedyny blog dający dwugłos rozpisany na Martę i Roberta. Tylko oni pokazują, ze to samo wino może wywołać różne emocje u różnych ludzi, przez ten drobny niuans podkreślający subiektywność oceny.
  • Tablica Korkowa – blog który odszedł od formuły noty degustacyjnej i pisze szerzej o problematyce winnej i okołowinnej. Inne podejście ale klasa w każdym zdaniu
  • Winniczek – od lat pokazujący jak parować wino z jedzeniem, niby też z pogranicza, ale z całą pewnością nie gorszy od „Wina na widelcu”. Nie gorszy nie znaczy że lepszy, po prostu inny.
  • Wino w Krakowie – blog informacyjny, skupiony na moim lokalnym podwórku, ale ważny dla winopijców z Krakowa. To on nas informuje co jest , co było, co będzie istotne. To Andrzej Łazęcki, autor tego bloga prowadzi na FB grupę Wino w Krakowie, najistotniejszy lokalny kanał przepływu informacji pomiędzy lokalnymi organizatorami degustacji, sprzedawcami czy restauratorami a klientem.

( celowo na liście nie umieszczam „Kontretykiety” i „Lampki wina” , autorzy chyba ostatnio stracili serce do blogowania)

Oczywiście to tylko kilku nieobecnych. Podobno na blogliście Winicjatywy jest około 150 blogów. Czy naprawdę nie dało wybrać się nawet dziesięciu, czy tylko osiem zasługuje na finał. Czy tez redakcja, niczym wczorajsze Fakty TVN zapominając o meczy bo nie chciały promować konkurencyjnej stacji,   nie chce promować blogosfery bo ta niedługo może jej zaszkodzić. Magazyn Wino stworzył listę z tezą, albo co gorsza i czego w jakiś sposób się tez obawiam nie potrafił wypracować formuły która zainteresował by blogerów, brakło zgłoszeń i trzeba było listę zawęzić. W takim razie po co całe to Grand Prix dla blogów.

I jeszcze jedno. Blogowanie to nie sport, tu nie trzeba się ścigać. A jak już koniecznie trzeba, to moralne prawo do organizacji takiego konkursu w Polsce ma jedynie Winicjatywa, dla winnej blogosfery w Polsce więcej od ekipy Wojtka Bońkowskiego nie zrobił nikt. 

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl