Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Wino i destylaty

Blatnice pod Svatým Antonínkem – winiarska perełka Białych Karpat

Blatnice pod Svatým Antonínkem
Blatnice pod Svatým Antonínkem
Napisał Blurppp
Blatnice pod Svatým Antonínkem

Blatnice pod Svatým Antonínkem

Od dawna nie bawiłem się tak dobrze, po jakimś czasie, gdzieś tak przy setnej butelce, a do spróbowania było ich ponad 300, zrezygnowałem z robienia notatek i fotografowania etykiet. Wróciłem do podstaw, zacząłem cieszyć się smakiem wina, podziwiać okoliczne krajobrazy i słuchać ludowej muzyki.

Wszystko to miało miejsce w ostatni weekend czyli 18 maja 2013 roku podczas  Putovani po Blatnickych Budach  czyli dorocznej imprezy organizowanej przez winiarzy z małej miejscowości  Blatnice pod Svatým Antonínkem na Morawach w regionie Białych Karpat a prezentującej  wina będące darem tamtej ziemi i owocem pracy blatnickich winiarzyk. Warto je poznać, wszak na ten moment Polak, gdy zapytać go o wino, odpowie pewnie Francja, Włochy, Hiszpania, czasami wspomni o Argentynie albo Chile. Ci ze starszego pokolenia wspomną jeszcze Węgry i Gruzję. Republika czeska kojarzy im się z piwem. Tymczasem 300 kilometrów od Krakowa, znajduje się interesujący obszar winiarski czyli Morawy Południowe. Obszar obejmuje około 20 tys hektarów i dzieli się na 4 subregiony. Uprawia się tam ponad 40 odmian winogron ( jak ktoś potrzebuje więcej informacji teoretycznych odsyłam na blog www.zawinem.pl prowadzony przez pana Lecha Małysza, Polaka z czeskim paszportem, znawcę i miłośnika win morawskich)

Zostawiając na chwilę spojrzenia ogólne zerknijmy na tytułowe Blatnice. Od pewnego czasu wprowadza się w Czechach katastralny system apelacyjny VOC (Vína Originální Certifikace). Od 2012 funkcjonuje również VOC Blatnice. Prócz wymagań regionalnych i formalnych (takich jak: typowe szczepy, tylko ręczny zbiór, określony poziom cukru resztkowego, brak kontaktu wina z dębem oraz 6 innych )  wino które otrzyma ten, z założenia potwierdzający najwyższą jakość, certyfikat musi przejść rygorystyczną, ślepą degustację i zostać poddane ocenie. Podczas testingu w kwietniu 2013 jedynie 10 na 28 zgłoszonych win uzyskało prawo umieszczenia na etykiecie liter VOC Blatnice.

Tak rygorystyczne procedury mają zbawienny wpływ na wino, które jest po prostu smaczne. Miałem okazję spróbować około 300 win, z czego około 25% to wina czerwone, 5% różowe a 70% białe. Powstają w większości ze znanych szczepów, funkcjonują tu jednak pod własnymi nazwami, to też przyda się mały słowniczek

rulandské bílé czyli pinot blanc

rulandské sede czyli pinot gris

ryzlink vlašský czyli riesling włoski

ryzlink rýnský czyli riesling reński

sylvánské zelené czyli sylvaner

tramín červený czyli  gewürtztraminer,

veltlínské zelené czyli  grüner veltliner

rulandské modré czyli pinot noir

modrý portugal  czyli  blauer portugieser

frankovka czyli blaufränkisch lub lemberger

prócz wymienionych znajdziemy uprawy merlota, chardonnay, sauvignon blanc i cabernet sauvignon. a w mniejszym stopniu jeszcze przynajmniej 20 innych odmian. Warto wymienić jeszcze jeden szczep, niemiecki dornfelder, w ostatnich 10 latach ma on największy przyrost nasadzeń i świetnie się sprawdza na Morawach.

Jak wspomniałem na początku, dość szybko przestałem robić notatki, powód jest dość oczywisty, wina są do siebie mocno zbliżone i brak istotnych różnic  w ramach win należących do określonego typu. Pisząc bardzo ogólnie, a widać to szczególnie wśród win białych, walczą ze sobą dwa trendy. Pierwszym jest wysunięcie na przód silnej owocowości, podkreślanej cukrem resztkowym, ale z zachowaniem wyraźnej głębi. Większość win pochodzi z późnego zbioru. Drugim z trendów jest eksponowanie nut mineralnych, wszystkie z etykiet oznaczonych VOC  Blatnice były właśnie takie, świeże i mineralne, odrobinę trudniejsze w odbiorze ale szlachetniejsze. W większości zostały stworzone przez młodsze pokolenie winiarzy. Wyraźnie da się zauważyć różnicę w podejściu pomiędzy pokoleniem 35latków a ich ojcami. Ci starsi bliżsi są tradycji, ich wina to często wina półsłodkie. Młodsi wybierają mineralność, nie wszystkie próby są jednak udane, często pojawia się nadmierna kwasowość, jak by z premedytacją fermentowano nie do końca dojrzałe owoce. Ze względu na coraz silniejsze zdominowanie lokalnego cechu winiarzy przez młodsze pokolenie, a to oni organizują apelacyjne degustacje,  podejrzewam, że w przyszłości to może być dominujący kierunek blanickiego winiarstwa. Każdy chce na etykiecie swojego wina umieścić owe trzy litery VOC.

Warto również wspomnieć o lokalnym winie słodkim czyli spojrzeć na slámové víno. To wino z gron suszonych na słomianych matach przez nie mniej niż 3 miesiące. Głębią i intensywnością smaków nie ustępuje winą lodowym. Również powstaje w tym regionie, głównie z gron SB. Jest butelkowane w mniejsze półlitrowe, a czasami 0,2 litra butelki i jest znacznie droższe. Butelka potrafi kosztować i 12 euro.

Przez kilka kolejnych wpisów będę pisał właśnie o winach z Moraw, przywiozłem ich dość sporo. Będzie więc okazja na bardziej szczegółowe analizy. I jeszcze jedna informacja. Butelka wytrawnego lub półwytrawnego wina kosztuje przeciętnie 100 koron za butelkę, czyli 4 euro a więc 16 zł.

Na koniec, bo to częste pytanie, ile taka enoturystyczno-rozrywkowa eskapada kosztuje. Nie uwzględniając kosztów dojazdu, wcale nie tak wiele. Cena uczestnictwa to około 110 zł , w cenie kieliszek degustacyjny, pamiątkowa zawieszka na szyję, mapka piwnic ( w tym roku swoje wyroby prezentowało 36 producentów, przeciętnie po 10 butelek na piwnicę), opaska pozwalająca na degustację bez limitów w każdej z piwnic,  talony na dwie dowolne butelki z prezentowanych podczas imprezy. Nocleg w porządnym 3* hotelu , około 15 kilometrów od Blatnic 120 zł za pokój dwuosobowy ze śniadaniami, obiad regionalny podczas imprezy 125 koron (20 zł). Koszt dojazdu samochodem ( tam i z powrotem z Krakowa to 620 km ) około 240 zł.

Impreza trwała od 10.00 do późnych godzin nocnych, przy czym degustacja od 10.00 do 19.00. Potem rozpoczął się program rozrywkowy w stylu country, w którym nie uczestniczyłem.

Do Blatnic podróżowałem i w imprezie brałem udział na koszt własny

Zapraszam do odwiedzenia galerii, gdzie fotorelacja (24 zdjęcia)  z Blatnic pod Svatým Antonínkem czy też z Blatnic pod Swędzącym Aniołkiem jak nazywaliśmy to miasto na potrzeby własne 🙂

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl