Winne Wtorki Wino i destylaty

Birgit Eichinger Gruner Veltliner Hasel 2015 na Winny Wtorek

Napisał Blurppp

Dopiero co wznosiłem głośne ochy i achy nad Birgit Eichinger Grüner Veltliner Wechselberg Kamptal DAC 2015 a już na warsztat trafiła kolejna butelka od mistrza z Strass. Powodem po które sięgnąłem po Birgit Eichinger Gruner Veltliner Hasel 2015 były Winne Wtorki, Mateusz z bloga Winne Przygody zaproponował aby w połowie listopada sięgnąć po białe wina z Austrii. Z pozoru pomysł kontrowersyjny, ale jak dla mnie bomba!

Od jakiegoś czasu kolekcjonuję sobie najdziwniejsze i najgłupsze winiarskie przesądy, zabobony i ludowe mądrości. Te wszelkie „im wino starsze tym lepsze”, „dobre wina to te w ciężkiej butelce z wklęsłym dnem” itd. Nie chodzi jednak o to by kiedyś zebrać je w jednym wpisie, który potem będzie powodem do beki dla tych lepiej zorientowanych a o ich analizę. Zastanawia mnie skąd się wzięły, dlaczego przetrwały i weszły w kanon „mądrości ludowych”, a przede wszystkim jak i czy w ogóle wpływają na postrzeganie wina.

Jedną z takich obiegowych i dość wdzięcznych w analizie „mądrości” jest stwierdzenie „Lato to czas win białych, zima czas czerwonych”. Popatrzmy na tę bzdurę przez lupę i zobaczmy co ona o nas Polakach mówi.

Pierwszym co rzuca się w uszy to jasne podkreślenie, że w odbiorze masowym wino i kulinaria to światy rozłączne. Chcecie dowodu to popatrzcie, przecież zima to czas Bożego Narodzenia a co za tym idzie czas ryb, kapusty, grzybów. Zresztą zima ryby jadamy nie tylko w Gwiazdkę, może nie tak dużo jak jeszcze 20 lat temu (obecna roczna konsumpcja ryb per capita to 13 kilo rocznie, w latach dziewięćdziesiątych było to 19 kilo) i może jesteśmy na szarym końcu wśród europejskich rybożerców, którzy średnio zjadają 23 kilo na osobę ale jednak trochę tych ryb jadamy. To tego jadamy je głownie w zimie i jesienią, na 6 miesięcy przypada blisko 75% rocznego spożycia. Sporo w tym zasługi tradycyjnego karpia, ale nie tylko, tak przynajmniej wynika z raportu MSC Polska. Czyli fakty są takie, albo do ryb pijamy wino czerwone, albo co bardziej prawdopodobne nie pijemy do nich wina. Podobnie jest z grzybami i kapustą, a przecież to są dania proszące się o wino białe. O drobiu nawet nie będę wspominał.

Wynika z tego, że wina pijamy solo, a wiadomo wina białe orzeźwiają lepiej w upalne dni. Ale skoro radzą sobie w upalne wieczory, to czemu nie sięgać po nie na karnawałowych potańcówkach? Po seryjce czterech szybkich kieliszek świeżej bieli powinien odświeżyć i dodać energii na kolejne wygibasy na parkiecie. Wiem, bo z dobrym skutkiem od lat praktykuję. Czy to oznacza, że Polacy po karnawałowych densach raczą się Barolo albo sięgają po kieliszek Riojy, wszak zgodnie z obiegowymi „mądrościami” zima to czas win czerwonych. Nie Polacy po prostu na takie imprezy zabierają destylaty. Nie wiedzą przy tym co tracą. Szkoda, że okoliczności towarzyskie, do dla nas tez czas któremu nie towarzyszy wino.

Mógłbym tak podawać kolejne niefortunne, by nie rzec fatalne skutki naszej niewiedzy i całkowitego nie rozumienia wina. Pytanie tylko po co, lepiej zaproponować białe wino w listopadzie, Może ktoś się skusi, a warto! To, że tym razem listopad pod względem aury jest dla nas wyjątkowo łaskawy nie ma żadnego znaczenia.

Birgit Eichinger Gruner Veltliner Hasel 2015

Birgit Eichinger Gruner Veltliner Hasel 2015

Narzekanie skończone, teraz już tylko o winie. Birgit Eichinger Gruner Veltliner Hasel 2015 to jeszcze młodziak, ale z potencjałem. Do tego młodziak dobrze ułożony i świetnie wpasowujący się w to czego od nim oczekujemy, mówiąc inaczej jest to klasowy i klasyczny budżetowy GV. W nosie wyraziście owocowy (jabłko, brzoskwinia) z mineralny powiewem ale też w nieźle zaznaczonym tonem ziołowo-pieprznym tak charakterystycznym dla  grunerów. Usta to czysty jabłkowo-pigwowy owoc wzbogacony nutami ziołowymi i oparty o sprężystą, świeżą kwasowość, materii jest sporo a każdy z  tony intensywny. Wszystkie składowe wyważone z zegarmistrzowską precyzją, niczego nie ma tam za dużo czy za mało. Nic nie sterczy, nie zgrzyta, nie dominuje. Wino jest harmonijne i eleganckie. Pamiętajcie przy tym, że rozmawiamy o winie które nie zrujnuje waszego portfela bo wyceniono je na 44 zł. Zdecydowanie warto.

Birgit Eichinger Gruner Veltliner Hasel 2015 ma jeszcze jedną zaletę, jest uniwersalny. Sprawdzi się w paringach z tradycyjnymi daniami polskiej kuchni jesienno-zimowej, ja juro popije nim klasyczny polski bigos. Ale też spełni swoją funkcje gdy postawicie go na stole podczas dowolnej imprezy, tak tej gadanej jak i tańczonej.

Zapomnijcie wiec o bzdurze przypisującej wina do pór roku i cieszcie się smakiem win białych przez cały rok. Warto, dadzą wam one sporo radości, tak jak mi dał Birgit Eichinger Gruner Veltliner Hasel 2015 który zasługuje na ocenę 5.0 czyli bardzo dobre.

Birgit Eichinger Gruner Veltliner Hasel 2015 kupicie w sklepach sieci Wine and You za 44 zł.

Wino otrzymałem od importera       


W tej edycji po białą Austrię sięgnęli również   


 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl