Wino i destylaty

Biała trzydziestkatrójka w okolicznościach

Napisał Blurppp

Od dawna namawiam się czytelników, i nie tylko czytelników, do świadomego picia wina. Moje doświadczenie pokazuje jasno, w rozpoczęciu winnej przygody bardzo pomagają okoliczności. W brew pozorom wcale nie musi się to się zdarzyć w kafejce z widokiem na Morze Śródziemne, wystarczy podmiejski działking w „okolicznościach przyrody”.

Wszyscy znamy z własnego życia, albo z opowieści te zachwyty nad kieliszkiem wina pitym w Grecji, Chorwacji, Hiszpanii czy we Włoszech. Potem to samo wino przywiezione do polski i otwarte w zimny listopadowy wieczór gwałtownie traci na powabie. Wojtek Bońkowski ukuł nawet stosowne określenie na te  etykiety.  To wina które „źle podróżują”. Choć tak naprawdę nie chodzi o wino a o okoliczności, listopad w Polsce to jednak nie ten klimat, nastrój a przede wszystkim brak wakacyjnego luzu. No i pewnie jedzenie też inne.

A gdyby tak odwrócić sytuację, i skoro w pewnych okolicznościach wino smakuje lepiej to tu nad Wisła stworzyć taki nastrój. Przecież nie trzeba wiele, wystarczy zielona trawa, błękitne niebo, kwitnące krzewy i unoszący się w tle zapach dymu z grilla. W ostatni weekend miałem okazję przekonać się, to naprawdę działa.

Choć przez cały właściwie długi weekend pracowałem udało mi się wykroić fragment popołudnia na działking ze znajomymi. Oczywiście zabrałem ze sobą butelkę wina, Bodega Les Useres 33 route Macabeo Chardonnay 2013, świeżynkę na polskim rynku. To regionalne wino (IGP Castello) zrodzone na granicy Katalonii i Walencji produkowane przez spółdzielców z Castello.  Od kilkunastu dni jest dostępna w ofercie krakowskiego Szlachetnego Gąsiorka (cena 36 zł) jako ich import własny.

33-1

Wino nie miało łatwo, sabotażyści przynieśli ze sobą sporo piwa, w tym piwa importowane i rzemieślnicze. Trzeba było się przepychać łokciami, i to na każdym poziomie, nawet o swoje miejsce w studziennym wiadrze, na szybko adaptowanym na stylowy cooler. Udało się i wino, choć wcale nie pite z kieliszków a z plastikowych kubków nieźle dało siebie radę, biorąc na siebie role aperitifu. Sprawdziło się, zwłaszcza spodobało się płci pięknej ale i panowie docenili jego rześkość.

Wcale mnie to nie dziwi, bo wino ma bardzo przyjemny silnie cytrusowo-owocowy nos wsparty nutami jabłkowymi. W ustach zdecydowanie kwasowe, świeże, orzeźwiające o dobrem soczystym owocu. Nie jest to wino wielkie, ale dzięki lekkości i wewnętrznej werwie a nawet zieloności idealne do ochłody i orzeźwienia, kiedy termometr przekroczył 30 kreskę. Moja ocena dobre plus czyli 4,5. Szkoda, że wino kosztuje 36 zł zamiast 29. W cenie do trzech dych czyli w cenie dyskontowej było by hitem. Zwłaszcza, że jest bardzo pijalne i nie wymaga ani wprawnego nosa, ani medytacji nad kieliszkiem.

A co do samych okoliczności, to długi weekend za nami, ale całe lato przed nami. Co oznacza jeszcze wiele działkingów, grillów z przyjaciółmi, wyjazdów na łono na tury czyli dziesiątki okazji na stworzenie „okoliczności”. Nie traćmy tej szansy i winnego wirusa nieśmy w świat, wino zamiast sześciopaka. Moje prywatne hasło na to lato.

33-3

Wino otrzymałem od importera

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl