Wino i destylaty

Bebendos – nowość z katalogu Magazynu Wina

Napisał Blurppp

Krakowski Magazyn Wina który do tych czas bazował głownie na imporcie win bałkańskich oraz sprzedaży win z katalogów innych importerów poszerza katalog. Na pierwszy ogień poszły wina z hiszpańskiego regionu Walencja. W ofercie składu przy Konopnickiej w Krakowie znalazła się pełna linia Art Wines winnicy Bebendos.

W okolicach Walencji jest gorąco, czasami nawet piekielnie gorąco. No i dobrze powie nie jeden miłośnik wina, wszak wino to słońce zamknięte w butelce. Niestety ta obiegowa opinia jest równie prawdziwa jak stwierdzenie, że wino im starsze tym lepsze. Zbyt dużo słońca to zbyt szybkie dojrzewanie, grona nie maja czasu na pełną akumulację substancji aromatycznych. Dlatego o winach z tamtych okolic zasadniczo nie mam najlepszej opinii. Traktuje je w kategoriach rozsądnych pozycji masowych. Porządne średniaki w rozsądnych cenach. Nic bardzo ekscytującego, ale też rzadko trafia się coś bardzo ale to bardzo złego.

Tomek Wagner bez lęku patrzy w przyszłość

Tomek Wagner bez lęku patrzy w przyszłość

Mając w głowie wszystko co napisałem wyżej do degustacji podszedłem ze spora rezerwą. Tym bardziej, że wina z Walencji często dotknięte są jeszcze jedną poważna choroba: przebeczkowaniem. Bałem się, że na stole czeka na mnie kilka dębowych  potworów o smaku parkietowej klepki. Na szczęście było znacznie lepiej niż mogłem się spodziewać.

Pierwszym co mnie zachwyciło były etykiety. Stylizowane na Art Nouveau, rzucają się w oczy. Kolejnym wyróżnikiem są nawiązujące do legend, mitów i kultury hiszpańskiej nazwy win. Nie o nazwy jednak czy o etykiety chodzi a o zawartość butelki.

Na początek do kieliszka trafiło białe Deseo 2013 ( 60% macabeo i 40% chardonnay). Wino o mocno melonowo-kwiatowym nosie, w ustach pozbawione jakiś wyróżniających cech, taka sałatka owocowa z puszki. Trochę brakowało mi w nim żywej kwasowości. Miłośnicy win półwytrawnych będą zadowoleni. Cena około 30 zł, moja ocena 3+.   Marketowa cena to tu największa zaleta.

Drugim winem było Passion 2013 (tempranillo i merlot w nieznanych proporcjach). Całkowicie bezbeczkowe, o pięknym nasyconym śliwkami i truskawkami skropionymi octem balsamicznym nosie. W ustach drapieżne, szorstkie ale nie spinające garbniki i wyrazista kwasowość. Bardzo rześkie i żwawe. Popijałem nim później grillowaną wołowinę i było to świetne zestawienie. Pite samo jest troszkę zbyt nieułożone, zbyt dzikie. Cena około 30 zł, moja ocena 4+.

Passion, nie dość że jest goła baba, to jeszcze jest dziko i smacznie

Passion, nie dość że jest goła baba, to jeszcze jest dziko i smacznie

Dobre, choć ciut gorsze wrażenie zrobił na mnie Onis 2010 (70% tempranillo i 30% cabernet sauvignon). Jest to lekka criazna 2010. Wino pochodzi z najzimniejszej części regionu z subapelacji D.O. Utiel-Requena i to w tym winie czuć. Nawet 8 miesięcy w amerykańskim dębię nie zdołało zabić aromatów soczystych świeżych czerwonych owoców. Beczka jest wyczuwalna ale nie determinuje całości. W ustach oś stanowi kwasowość i owocowość. Bardzo gładkie taniny zepchnięto w tło. Wino nie ma wysokiego alkoholu, raptem 13 % dzięki czemu nie jest „ciepłe”. Uczucie gładkości sprawia, że pije się je przyjemnie, choć w posmaku tony budyniowe dochodzą do głosu. Moja ocena 4.0, cena około 33 zł

Nie podobał mi się natomiast Paradix 2009 ( 100% pinot noir). Beczka zupełnie zniszczyła to wino. Za mało tam ciała na 12 miesięcy francuskiego dębu. Otrzymaliśmy lekki kompot z klepek. Nie ma w nim finezji, nie ma owoców, jest czekolada, kokos i opakowanie po drażach malinowych w czekoladzie. Żadnej zwiewności, żadnej lekkości. Jestem na nie. Cena około 55zł. Moja ocena 2.5′

Bebendos-4

Paradix 2009 – pinot zabity beczką

Dużo lepsze wrażenie zrobiła na mnie Miranda 2012 (35% tempranillo, 25% monastrell, 25 % cabernet sauvignon i 15% merlot) ten autorski kupaż też daje beczką ale jest to beczka szlachetna no i jest owoc schowany pod spodem. Podobają mi się tez wyraziste tony suszonych ziół. Ciała aż w nadmiarze, kwasowości i tanin też nie brakuje. Wino jest napakowane ale nie przesadzone. Jest zdecydowanie za ciężkie do picia solo, ale z dobrym, ziołowo przyprawionym  gulaszem się sprawdzi. Moja ocena 4.0 cena około 60 zł. Ważne by wino zdekantować, początkowo jest bardzo zamknięte.

Wreszcie okręt flagowy czyli Hispania 2011 (50% cabernet sauvignon, 25% garancha 15% tempranillo, 10% monastrell). Wino formalnie o statusie gran reservy. Fajne, w nosie czekoladowo-przyprawowe z wciąż żywym czerwonym i czarnym owocem. W ustach jedwabiście gładkie, dość lekkie i wciąż owocowe, a owoc nie jest konfiturowy a co najwyżej mocno dojrzały i soczysty. 14 miesięcy beczki mu nie zaszkodziło a wzbogaciło i pięknie wygładziło. Podoba mi się, chyba obok nieokrzesanego Passion 2013 najciekawsze wino serii. Nie jest tanio, cena około 77 zł ale warto, moja ocena 5.0.

Kuchnia izraelska

Kuchnia izraelska

Degustacji towarzyszył grill i bufet w izraelskim stylu. Była więc okazja spróbować parowania. Najciekawiej w kontakcie z jedzeniem wyszło wspomniane Passion. Drapieżne taniny i polędwica wołowa rare to gwarancja sukcesu. Zaś Onis 2010  bardzo mi pasował do makaronu na zimno podanego z pomidorowym sosem. Ciekawe zestawienie, świetnie smakowało zwłaszcza w gorący wieczór.

Podczas degustacji próbowałem też innych win, przede wszystkim pochodzących z ofert innych importerów. Do tematu będę wracał.

Degustowałem i jadłem na zaproszenie organizatora- Magazynu Wina

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl