Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Podróże

Bari, słoneczny fotospacer z atrakcjami w tle

Napisał Blurppp

Wizyta w Bari to był najbardziej słodko – gorzki dzień podczas naszego całego, zbyt krótkiego pobytu w Apulii. Był słodki, bo był jedynym naprawdę słonecznym dniem jaki nam się trafił. A wierzcie mi, Adriatyk i jego porty perełki w słońcu wyglądają obłędnie. Nawet wąskie, czasami na szerokość rozwartych ramion, uliczki w śródziemnomorskim, październikowym słonku pełne są uroku. Słonko ma jednak to do siebie, że rozleniwia. Dlatego i my zamiast zwiedzać odbyliśmy raczej leniwy, przerywany wysiadywaniem na ławkach i murkach spacer. A tych, których interesuje, dlaczego też gorzki odsyłam do końcówki tekstu.

Bari to, wbrew moim wyobrażeniom, całkiem spore miasto. Przy 325 tysiącach mieszkańców jest tylko troszkę mniejsze od Szczecina, ale już dwa razy większe niż Rzeszów. Co sprawia, że bardzo daleko odbiega od romantycznych kameralnych miasteczek jak choćby Monopoli, o którym pisałem kilka dni temu.

To też w ciągu kilku godzin, jakie na to miasto przeznaczyliśmy całego zobaczyć się nie da. Ale nie jestem też pewien czy całe to miasto warto zwiedzać. My skupiliśmy się na jego najstarszej części. W znacznej części pochodzącej z przełomu pierwszego i drugiego milenium. Choć samo miasto jest sporo starsze. Już na dwa wieki przed Chrystusem Bari, wtedy zwane Barium było dla Rzymian najważniejszym portem południowego Adriatyku.       

Prawdziwy czas prosperity miała jednak od V do X wieku naszej ery. To wówczas stało się siedzibą biskupstwa, a o jego potędze świadczy robiąca do dziś wrażenie romańsko-gotycka katedra św. Sabina. Wizyta w niej to obowiązkowy punkt zwiedzania. Podobnie jak choćby krótki spacer po zamku księcia Fryderyka II Szwabskiego.

Już te dwie trakcje pokazują, jak złożona jest historia Bari i jak bardzo wielokulturowa. Tym miastem władali Etruskowie, Rzymianie, Saraceni, stanowiło część Imperium Bizantyjskiego, rządzili nim Normanowie, było bazą wypadową Krzyżowców. Stanowiło nawet własność udzielną rodu Sforzów, tego samego z którego pochodziła Królowa Bona. Dodajmy do tego jeszcze podległość Królestwu Neapolu, potem zależność od Napoleona – to wówczas Bari przeżywało kolejny okres i wreszcie wcielenie do Królestwa Włoch.  

A każda z tych nacji wnosiła do historii, obyczajowości, tradycji miasta coś nowego. I te wpływy przenikały się, nawarstwiały, mieszały by w efekcie stworzyć coś zupełnie innego. Dlatego też choćby kuchnia Bari delikatnie odbiega od kuchni reszty Włoch. Pizza jest tu nie okrągła a jajowata i nazywa się ciccio i ma zdecydowanie grubsze ciasto. Choć po prawdzie powiedzieć w Bari, że ciccio to pizza jest sporym nietaktem. Pizza to pizza a ciccio to ciccio.

Takich, często mniej subtelnych różnic jest więcej i czuć je spacerując po mieście. Bari ma swój własny styl architektoniczny, ma swój kształt zabudowy opartej o krzyżujące się pod katem prostym szerokie ulice i prostokątne kamienice. Zobaczycie je opuszczają na chwilę najstarszą część miasta i wchodząc do dzielnicy Murat. Dodam, że dzielnicy kompletnie innej od chaotycznych miast południa Włoch. Przypominających raczej uporządkowaną Barcelonę niż Neapol. Taki układ urbanistyczny to pozostałość po francuskich rządach w Bari.  Przy okazji, jeżeli planujecie zakupy to idealna do tego jest właśnie ta dzielnica.

Wróćmy jeszcze na chwilę do starej części miasta, bo zostały dwie ważne atrakcje do omówienia. Pierwszą znajdziecie w położonej naprzeciwko wejścia do zamku ulicy Barone. Wejście na nią wymaga przejścia pod łukiem zwanym Arco Basso a tuż za nim napotkacie panie wprost na ulicy robiące klasyczny dla Bari makaron orecchiette czyli uszy, bo swoim kształtem właśnie uszy przypomina. Warto się zatrzymać i popatrzeć z jaką lekkością i wprawą powstają wielkie ilości makaronu. Kto ma ochotę może na miejscu kupić, 5 euro kilogram. Hand mate kosztuje.  

Kolejna atrakcja to ta, przez którą nazwałem ten dzień gorzkim. Jest nim bazylika św. Mikołaja i chodzi o św. Mikołaja z Miry czyli tego od 6 grudnia i prezentów. W wybudowanej przez Normanów i wielokrotnie rozbudowywanej Bazylice znajdują się relikwie tego najsympatyczniejszego ze świętych, a równocześnie patrona Bari. I ja te relikwie widziałem, a to oznacza, że św. Mikołaj naprawdę nie żyje, co oznacza, że może nie przyjść i prezentów nie będzie.  I jak takiej wiadomości nie nazwać gorzką. A jak ta wiadomość was nie zdruzgocze, to rzućcie też okiem na znajdujące się tak miejsce wiecznego spoczynku królowej polski, żony Zygmunta Starego, królowej Bony.

A teraz zapraszam na krótki fotospacer po tym urokliwym mieście, a właściwie po jego najstarszej części.  

 

Mam nadzieję, że podobało się wam równie mocno jak nam. o czym mam nadzieję świadczą nasze uśmiechy. 

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl