Wino i destylaty

Baby Doll Pinot Noir 2013 i refleksje o koszeniu trawy

Napisał Blurppp

Do Nowej Zelandii należy absolutny rekord w ilości owiec: 47 390 000 owiec, czyli 12,6 owcy na osobę. 1500 z nich jest rasy Baby Doll i prawie wszystkie żyją pośród krzewów Yealands Estate Wines. Są o około 15 centymetrów niższe od przedstawicieli innych ras. Dorastają jedynie do około 50 cm w kłębie. Czyni to z nich idealne kosiarki do szpalerów. Wyjadają trawę i chwasty miedzy krzewami, przy okazji je nawożąc, a są za niskie by sięgnąć kiści. Właśnie z takich rosnących zbyt wysoko gron zrobiono Baby Doll Pinot Noir 2013.

Musze przyznać, bardzo mnie ten koncept tych żywych kosiarek ujął. Mam za sobą epizod, kiedy mojej pieczy podlegał blisko hektarowy ogród z którego spora cześć stanowiły mniejsze i większe połacie trawy. Żeby było jeszcze ciekawiej, ogród miał spore południowe nachylenie. Pewnie świetnie sprawdziło by się gdyby zamiast trawy rosły tam krzewy winogron ale było absolutnie fatalne jeżeli chodzi o koszenie. Do dziś pamiętam odciśnięte na brzuchu paski od uchwytu kosiarki. Wierzcie mi lub nie, ale koszenie ciężką spalinową kosiarką, pozbawioną własnego napędu to nie jest czynność ani łatwa ani przyjemna, zwłaszcza, gdy trzeba pchać pod górę. Pot leje się po plecach, z każdym krokiem mocniej bola mięśnie. Nie ma lekko.

Owieczki Baby Doll przy pracy

Owieczki Baby Doll przy pracy

Właśnie wtedy namawiałem moich rodziców, będących właścicielami ogrodu na zakup owiec, nie zgodzili się – do dziś nie wiem czemu, podobno w trosce o rabatki. Potem nakłaniałem ich na zakup jakiejś kosmicznie drogiej napędzanej energią słoneczną kosiarki, która właśnie niczym owca wykonuje z pozoru losowe pokosy, by finalnie w ciągu kilku dni skosić całą działkę. Ostatecznie stanęło na kosiarce – traktorku, która i tak niczego nie załatwiła, bo powstał problem obkaszania wokół drzew, krzewów (nie, nie są to krzewy winorośli) i rabatek. Pojawiło się nowe urządzanie, obkaszarka, z którym na plecach nadal czasami spędzam weekendy. Ale tylko wtedy, gdy znudzi mi się życie mieszczucha, a i tak robię to bez przyjemności a koszenie trawy uznaję za jedną z najbardziej wyrafinowanych form tortur jakie ludzie sami sobie zadają. I pomyślcie, wystarczyło kupić owce!

Solarna owca

Solarna owca

I tak w upalne popołudnie po naprawdę ciężkim dniu siedziałem sobie na balkonie z kieliszkiem Baby Doll Pinot Noir 2013. Siedzę i zastanawiałem ilu z moich znajomych, którzy porzucili miasto i za cenę 30 letniego kredytu  wybrali wieś, w tej chwili jest zlewanych przez siódme poty czyli kosi. I wiecie co, wcale nie było mi ich żal. Przecież sami wiedzieli co robią. Czy to moja wina, że ulegli romantycznej wizji popołudni przy grillu i porannej kawy na trawie? Tymczasem prawda jest inna, wiem to bo wiele lat mieszkałem i na wsi i na przedmieściach. Własny dom z ogrodem to niekończący się potok codziennych prac i wiecznych napraw. A tym którzy sobie myślą, że koszenie traw to tylko kilka tygodni w roku przypominam, że zaraz potem zacznie się grabienie liści, potem odśnieżanie podjazdu i tak w kółko.  Ja już na szczęście mam to za sobą, i tylko z tego powodu mam czas i na bloga i na kieliszek wina.

Baby Doll Pinot Noir 2013

Baby Doll Pinot Noir 2013

Baby Doll Pinot Noir 2013

A co do tytułowego wina, Baby Doll Pinot Noir 2013 to modelowy wręcz przykład lekkiego pinota z antypodów. Wyraziście owocowe w nosie o czystych nutach aronii, malin i wiśni. W ustach lekkie, o lekkiej wiśniowej kwasowości, zdecydowanie owocowe, soczyste prawie pozbawione garbników ( te a i tak w stanie zdecydowanie niskim pojawią się dopiero w posmaku) i niezwykle pijalne. Do tego, to jedno z tych „lajtowych” win, które szczególnie gdy delikatnie schłodzone, będą smakowały również tym co to do win czerwonych wytrawnych podchodzą ze sporym dystansem. Zdecydowanie warte waszej uwagi nie tylko w upalne popołudnia. W mojej ocenie wino zasługuje na ocenę bardzo dobre czyli na 5.0.  Kupicie w sklepie internetowym Zakręcone Wina za 64 zł.

Wino otrzymałem od importera.

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl