Wino i destylaty

Avelada DOC Vinho Verde 2017

Napisał Blurppp

Tego lat kibicowałem naszym w Rosji i odpadli. Potem w finałowym meczu Chorwacji i przegrali. A teraz jeszcze mecz Portugalia – Włochy. Trzy lata temu zdawało się, że to tylko kwestia czasu a vinho verde stanie się ulubionym letnim winem Polaków, a swoją popularnością zbliżę się do primitivo. Rynek zdecydował jednak inaczej. Duzi gracze postanowili postawić na prosecco, w efekcie to Włosi zaczęli rządzić na letnich posiadówkach. Rynek zdecydował, z wyrokiem trzeba się pogodzić, ale wcale mnie to nie cieszy. Ja w tej rywalizacji trzymałem kciuki za Portugalię, wspieram ich czynnie i często sięgam po „wina zielone”, ostatnio po Avelada DOC Vinho Verde 2017.

Nim napisze o samym winie jeszcze kilka słów o samej rywalizacji. Jako, że zwycięstwo prosecco choć bezdyskusyjne i przy dłuższym spojrzeniu na rynek zrozumiałe to warto mu się przyjrzeć uważniej. Mam nieodparte wrażenie, że o takim rozstrzygnięciu zadecydowały cztery czynniki.

Po pierwsze sieci handlowe.

Zarówno Lidl jak i Biedronka uparcie promowały musiaka z Włoch. Oba miały dość dobrą selekcję win z Veneto. Dla porównania porządnego vingho verde kupić się w siciówkach nie dało. Szłą za tym też rozsądna cena nie przekraczająca 30 zł, a kilka etykiet nie przekraczało 20 zł.    

Po drugie restauratorzy

Ci z kolei postawili na efekciarstwo prosseco. Wiadomo strzela przy otwarciu, dla nie wprawnego oka wygląda niemalże jak szampan. Ba czasami nazywany jest włoskim szampanem, choć to nie te szczepy, nie ten region a nawet nie ta metoda. Ale tak, kelnerzy potrafią nazwać prosecco włoskim szampanem.

No i jest jeszcze kwestia dostępności, musująca glera jest w karcie większości modnych knajp, ale „wina zieonego” próżno tam szukać.

Po trzecie media

Przeglądnąłem sobie winiarskie blogi od pierwszego czerwca, wpisów na temat prosecco jest naście, sporo w tym zasługi Lidla, który mocno jedna z etykiet mocno promował i rozesłał ją do blogerów. Były oczywiście też inne wpisy. O vinho verde ukazał się jeden artykuł Maćka Sokołowskiego (MS Sommelier). Nie przeceniając roli blogosfery na rynek, to kolejna cegiełka w tym murze.

Po czwarte sytuacja na innych rynkach

Ostatnio miałem okazje przeczytać o prosecco robionym przez katalońskiego giganta cavy Frexinet. Skoro nawet oni weszli w ten trend to chyba wszystko jasne. Mecz został zakończony, pozostaje pogodzić się w wynikiem, i po cichu liczyć że będzie szansa na rewanż, choć dziś próżno szukać jej na horyzoncie.

W mojej ocenie wizerunek i marketing wygrały ze smakiem. Mając do wyboru te dwa wina stojące na tej samej półce cenowej zawsze sięgnę po vinho verde. A im pójdziemy w górę półek, przekraczając psychologiczne granice 50 i 100 złotych tym różnice na korzyść wina z Portugalii będą większe.

Avelada DOC Vinho Verde 2017

Avelada DOC Vinho Verde 2017

Jednym z win po które sięgnąłem w to wyjątkowo upalne lato było właśnie Avelada DOC Vinho Verde 2017. Nie jest to najwyższa półka, nie jest to stuprocentowe alvarinho a kupaż loureiro, arinto, trajadura i azal ale i tak daje radę i jest bardzo typowe. W barwie delikatnie cytrynowe, w nosie jabłkowo cytrynowo limonkowe, ale też z typowym dla regionu powiewem tabletki musującej i lekkim kwiatowym tłem. W ustach bardzo świeże, owocowe, delikatny (9,5%) alkohol całkowicie ukryty. Owocu sporo i lekka słodycz ją podkreślająca, kwasowości wystarczająco więc wszystko ładnie sie uzupełnia i balansuje.  W posmaku znajdziecie sporo mineralności,  tu manifestującej się tonem „alka zelcer”. Wino jest wystarczając długie.

No i to co najważniejsze łatwo wchodzi, świetnie gasi pragnienie i orzeźwia. Można też śmiało parować je z jakimś letnim daniem – z sałatka, z tłustsza rybą a od biedy nawet ze skorupiakami.  A właśnie tego oczekują po kosztującym 35 złotych winie na lato.  Wino dobre plus – 4.5/6 

Wino kupicie w sklepie Klubu CELLARIO przy ul. Nadwiślańska 11 (dawniej SOLOVINO).

Wino otrzymałem od sprzedawcy.

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl