Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Wino i destylaty

Casa Ermelinda Freiitas Mocsatel de Setubal – hit z Biedronki. W sam raz na nadchodzące mrozy.

Napisał Blurppp

Jak pewnie zauważyliście, po wina z dyskontów sięgam ostatnio bardzo rzadko. W minionym roku 2020 ani razu. Nie zmienia to faktu, że oferty sieciówek nadal śledzę ze spora uwagą, co by wychwycić ewentualne perełki. I wreszcie po ponad roku udało mi się wreszcie coś takiego, wychwycić. Od wczoraj w Biedronce za 20 zł bez grosza można kupić Casa Ermelinda Freiitas Mocsatel de Setubal. Do tego w fajnej edycji w pudełku, a co ważne udało im się utrafić w odpowiedni czas.

Prognozy pogody mówią o wyjątkowo chłodnym lutym, ponoć czekają nas dwie fale mrozów z lokalnym spadkiem temperatury do minus trzydziestu.  To oznacza zimne wieczory a wtedy najlepiej sięgnąć po dobrego wzmacnianego słodziaka. I właśnie dobrym wzmacnianym słodziakiem jest Casa Ermelinda Freiitas Mocsatel de Setubal.

Już jego producent Casa Ermelinda Freiitas robi wrażenie. Ta założona w 1920 roku winnica przez wielu jest obok Jose Maria Da Fonseca i Bacalhoa Vinhos zaliczana do wielkiej trójki z Setubal. Przez całe lata ich wina stawiano na równi z najlepszymi porto i pijano litrami, nie tylko do pasteis de nata, choć do nic Moscatel z Setubalu pasuje znakomicie.W tym czasie wino zebrało wielki koszt medali i wyróżnień. Niestety czas popularności win wzmacnianych minął. Porto i sherry jeszcze się bronią, ale o moscatelach pamięta mało kto.

Dziś wina Casa Ermelinda Freiitas wycierają kąty w sklepach sieciowych. W Polsce ten producent był obecny i w Lidlu i w Biedronce, ale jego wina rzadko zbierały pozytywne recenzje. Nudne, nie zawsze udane średniaki. I choć dziś to właśnie takie wina stanowią większość portfolio tego producenta to jeszcze chwile potrwa nim nauczą się robić interesujące wina konwencjonalne.

Za to wina wzmacniane robią wciąż znakomite. Casa Ermelinda Freiitas Mocsatel de Setubal to ich podstawowa etykieta, co nie znaczy, że nie interesująca. Przy okazji warto dodać, że moscatele wzmacnia się podobnie jak porto czy sherry. Dolewa się destylatu winogronowego o mocy 77%  na bardzo wczesnym etapie fermentacji, najczęściej w trzecim lub czwartym dniu, kiedy moszcz wciaż zawiera sporo cukru. Tak wysokie stężanie alkoholu powoduje śmierć drożdży a tym samym zaprzestanie samej fermentacji, dzięki czemu w winie pozostaje dużo cukru resztkowego.  Co zaś do dojrzewania, to w wypadku podstawowej etykiety są to dwa lata w małych beczkach.

Piłem to wino, tam na miejscu, w Lizbonie (gdzie za butelkę trzeba zapłacić pomiędzy 8 a 10 euro) i to dwukrotnie.  W zimie do wspomnianych ciasteczek a w lecie mieszane z tonikiem i podane na lodzie, co jest dość popularnym drinkiem w lizbońskich kawiarniach.

Casa Ermelinda Freiitas Mocsatel de Setuba

Casa Ermelinda Freiitas Mocsatel de Setubal

Pite w Polsce absolutnie nic nie traci ze swojego uroku i w żaden sposób nie rozczarowuje. Nadal ma kolor bursztynu, czy jak kto woli herbaty. Nos niezmiennie złożony, z wyraźnymi akcentami miodu, kandyzowanej skórki pomarańczowej, ale i kwiatów pomarańczy a całość lekko zwieńczonba słodkimi przyprawami. W ustach sporo owocu, dużo słodyczy i całkiem sporo (przynajmniej jak na moscatele) kwasowości ładnie to balansującej. W końcówce jest też trochę, ciepłego alkoholu. Całość jest gęsta, syropowata, skoncentrowana i zwyczajnie smaczna. I do tego bardzo pijalna, nie ma tu tej typowej dla tego stylu ulepkowatości sprawiającej, że po drugi kieliszek nie chce się sięgać.    

Mam przekonanie, zbliżone do pewność, że obecnie za dwie dychy lepszego wina na nadciągające mrozy to wy w Polsce nie kupicie.  Sam zamierzam dokupić jeszcze dwie butelki, jedna na drugą falę oziębiania, a trzecia poczeka na lato, kiedy to wypije je z tonikiem. Może leżeć i czekać, przy tym cukrze i tej koncentracji to wino ma potencjał na przynajmniej 20 lat dojrzewania.

To też mocno wam tę etykietę polecam, nie zawiedzie was, to jedna z najciekawszych biedronkowych propozycji od miesięcy.  

Wino to mój własny zakup.

    

  

    

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl