Przepisy

Aromatyczna zupa tajska

Napisał Blurppp

Zdecydowanie jedną z unikalnych cech polskiej kuchni jest różnorodność zup. Żadna z europejskich kuchni nie oferuje aż takiego wyboru i zróżnicowania. I to zróżnicowania pod każdym względem nie tylko smaku. Mamy zupy lekkie i zwiewne, mamy cięższe kremy, mamy zupy obiadowe z wkładka. I wreszcie mamy zup sycące, mogące zastąpić cały posiłek jak choćby moje ukochane flaki. Nie znaczy to, że od czasu do czasu nie warto sięgnąć po zupy z innych kultur jak francuska zupa cebulowa czy zupa tajska.

Szczególnie istotna jest ta ostatnia, bo jest tak naprawdę daniem jednogarnkowym, pełnym posiłkiem i spokojnie wystarczy za cały obiad. Teraz jeszcze jedna ważna uwaga, nie istnieje takie coś jak zupa tajska, pod tą nazwą kryje się cała grupa mniej lub bardziej zeuropeizowanych przepisów wywodzących się od dwóch tajskich dań: tom ka gai oraz tom yum. W wielkim skrócie chodzi o połączenie smaków warzyw, mleka kokosowego i czerwonej pasty curry. Dochodzą tam też inne dodatki i przyprawy, ale smak bazuje na wskazanych składnikach.

zupa tajska

Tajskie zupy można robić na różnych mięsach, w tym na owocach morza i rybach, ale najpopularniejszym (przynajmniej w Europie) jest drób.  Zaś wypełniaczem zawsze jest makaron ryżowy, najlepiej w formie dość szerokich wstążek.

Sam makaron a właściwie forma jego dodania do zupy zresztą bardzo dzieli Europejczyków. Jedni twierdzą, że zupa tajska jest najlepsza gdy makaron trafi do zupę przed samym podaniem.  Dzięki czemu zachowa swój smak i uzupełni smak samej potrawy. Inni twierdzą, ze warto wrzucić go na kilka minut, a niektórzy że wręcz na kilka godzin wcześniej co pozwoli mu nabrać dodatkowych aromatów.  Ja sam jestem gdzieś pośrodku, i wrzucam makaron przed podaniem, ale jak zostanie mi coś na drugi dzień, to wrzucam makaron do gara i leży tam przez całą noc, aż podgrzeje na kolejny posiłek.

I jeszcze jedna uwaga, nie używajcie soku z cytryny, lepiej skorzystać z butelkowanego soku limonowego niż dać sok z cytryny. Te soki mają zupełnie inny smak, i inna kwasowość.  A teraz już do dzieła, zupa tajska jest łatwiejsza w przygotowaniu niż sądzicie.

Zupa tajska

Zupa tajska składniki:

  • 800 ml bulionu drobiowego lub wołowego (w wersji dla leniuchów – 2 kostki rosołowe rozprowadzone w wodzie)
  • 1 pojedyncza pierś z kurczaka
  • 50 gr czerwonej pasty curry
  • 2 łyżki oleju lub innego tłuszczu do smażenia
  • 1 łyżeczka curry
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 2 cm imbiru
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 papryka czerwona
  • 2 łyżki soku limonowego (może być z buteleczki, ja używam marki Limmi))
  • 1 papryka żółta
  • 1 papryka zielona
  • 30 gr suszonych grzybów mun
  • 1 marchewka
  • 1 puszka mleka kokosowego
  • 2 łyżki sosu sojowego ciemnego
  • 1 papryczka chili (można dać więcej lub mniej, zależnie czy lubimy ostre)
  • 200 gr makaronu ryżowego wstążki
  • Sezam prażony do posypania

zupa tajska

Przygotowanie:

  1. Przygotowujemy sobie wszystkie składniki. Pierś z kurczaka i paprykę kroimy w drobne paseczki. Korzeń imbiru i czosnek obieramy i ścieramy na drobnej tarce. Marchewkę obieramy i ścieramy na tarce „jarzynówce”. Grzyby mun wkładamy do miseczki i zalewamy gorącą wodą. Odcedzamy po około 30 minutach.
  2. W garnku (najlepiej o teflonowym dnie) rozgrzewamy olej i wrzucamy pastę curry oraz przyprawy. Dobrze mieszamy. Następnie w garnku ląduje czosnek oraz imbir.
  3. Do garnka dodajemy kurczaka. Smażymy parę minut pilnując by każdy kawałek był dobrze otoczony w przyprawach.
  4. Do podsmażonego kurczaka dodajemy paprykę, marchewkę i grzyby mun. Smażymy parę minut.
  5. Zalewamy całość bulionem i mlekiem kokosowym. Gotujemy ok. 15 minut.
  6. Doprawiamy zupę sokiem z limonki, sosem sojowym oraz papryczką chili.
  7. Makaron ryżowy przygotowujemy zgodnie z instrukcja na opakowaniu.
  8. Podajemy z makaronem ryżowym i posypujemy podprażonym sezamem. Smacznego!

Wpis powstał przy współpracy z marka Limmi

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl