Recenzje

Antonio Manzini „Czarna trasa”

Napisał Blurppp

Rocco Schiavone jest Rzymianinem choć mieszka w Południowym Tyrolu, jest kobieciarzem choć tak naprawdę kochał tylko jedna kobietę. Jest cynikiem i oportunistą ale nie obca mu empatia. Utrzymuje się z nielegalnych przekrętów choć jest policjantem i to cholernie dobrym śledczym. Polski czytelnik miał okazję właśnie go spotkać, jest bohaterem cyklu powieściowego Antonio Manziniego, którego pierwszy tom „Czarna trasa” właśnie trafił do księgarni.

„Czarna trasa”Champoluc w Dolinie Aosty to nudna mała wieś ożywająca jedynie w zimie. Wówczas staje się sielskim królestwem miłośników białego szaleństwa zjeżdżającym tam z całej Europy. To też mieszkańcy staja na głowie aby narciarze mieli tam jak najlepsze warunki. Budują schroniska i hotele, wysyłają całe stada ratraków na stoki, co by wyrównywały śnieg no i przygotowują dla przyjezdnych najlepsze potrawy i otwierają najlepsze wina.

Któregoś wieczora ten sielski obraz ulega zniszczeniu. Na śniegu pojawia się krew. Współwłaściciel modnego pensjonatu ginie rozszarpany przez lemiesze ratraka. Początkowo wyglądać to może na wypadek, ale wątpliwości się mnożą. Sprawa trafia w ręce Rocco Schiavone.

Śledczy ma jednak na głowie nie tylko tę sprawę. Nim odnajdzie ewentualnego zabójcę będzie musiał porzucić swoje rzymskie zwyczaje i zaadoptować do warunków alpejskich. Potem wycisnąć ile się da ze swojego zespołu, składającego się z nieudaczników jak by żywcem wyjętych z dowcipów o prowincjonalnych sługach prawa. Wreszcie zdecyduje się ugrać coś na boku, przecież z policyjnej pensji trudno wyżyć. Podsumowując dzieje się sporo i nie ma tu oczywistych rozwiązań.

„Czarna trasa” czyta się to dobrze, powodów ku temu jest kilka. Wątek kryminalny jest logiczny, spójny i wciągający. Do tego sporo epizodów jest pokazanych z dużym poczuciem humoru, często w krzywym zwierciadle. Świetnie też uchwycono specyfikę miejscowości turystycznych, z ich sezonowością i wyraźnym nastawieniem na obsługę przyjezdnych. Nie zapomniano przy tym o tamtejszych restauracjach, co dało autorowi szansę na kilka świetnych akapitów dedykowanych tamtejszemu jedzeniu i winu, a ja takie passusy uwielbiam.

To wszystko ważne, ale najważniejszy jest sam bohater. Rocco Schiavone to taki słodki łajdak, którego zwyczajnie nie da się nie lubić. Twardy, szorstki i zdeterminowany kiedy trzeba i szarmancki kiedy mu na tym zależy. Do procedur podchodzi z dużym dystansem i kiedy śledztwo tego wymaga nie zawaha się na nagięcie czy nawet złamanie prawa. Kibicowałem mu od pierwszej do ostatniej strony i miałem przy tym sporo frajdy. Szczególnie mocno śledziłem jego „potyczki” z kobietami, starając się równocześnie odkryć jego tajemnicę determinujące jego podejście do płci pięknej. Podobały mi się też jego przepychanki z przełożonymi i podejście do tego co robi „na boku”. Dawno nie miałem okazji spotkać w powieści kryminalnej tak charyzmatycznego i niejednoznacznego bohatera.

„Czarna trasa” zabrała mi dwa wieczory dostarczając w zamian dużo rozrywki. Kilka razy podczas czytania wybuchnąłem głośnym śmiechem. Przez większość czasu byłem jednak skupiony na śledztwie pochłaniając stronę za stroną i w efekcie zbyt późno kładąc się spać. A chyba właśnie o to chodzi w takiej literaturze. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom z Rocco Schiavone w roli głównej. Przecież nie wszystkie pytania odnośnie przeszłości policjanta znalazły swoje odpowiedzi.

Tytuł: „Czarna trasa”

Autor: Antonio Manzini

Rok wydania: 2017

Stron: 286

Cena 34,90 zł

Wydawca: Wydawnictwo Muza

Książka otrzymałem od wydawcy, czytałem przedpremierowo. Książka w  sprzedaży od 1 marca 2017

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl