Recenzje

Anna Zacharzewska „Hodowca świń”

Napisał Blurppp

Korporacje to byty mocno kontrowersyjne. Dla wielu młodych ludzi jawią się jako drzwi do sukcesu. To tam ma być ukryta ścieżka kariery która doprowadzi na szczyt. Dla innych korporacje to młyny zasysające z pozoru zwykłych ludzi i zmieniające ich w napędzane ambicją i rządzą kasy zombie. O takich przemielonych zombie-korpoludkach opowiada najnowsza powieść Anny Zacharzewskiej o sugestywnym tytule „Hodowca świń”.

 Anna Zacharzewska „Hodowca świń” Opowieść zaczyna się jak u na thriller przystało czyli z przytupem. Już na pierwszej stronie autorka funduje nam opis wleczonych zwłok. Wynika z niego, że jeszcze niedawno ofiara i zabójcy byli w całkiem nie złej komitywie. Raptem stronę później dowiadujemy się, że powodem zbrodni był kawał wieprzowiny. Morderstwo dla żarcia na początku XXI wieku? Coś tu jest bardzo nie w porządku.

W tym miejscu autorka zostawia nas z przemyśleniami i przenosi dwa tygodnie wcześniej. Jest piątkowy wieczór i kilka sposób na jego spędzenie. W swoistych scenkach rodzajowych poznajemy przyszłe osoby dramatu, wśród nich Rafała – demonicznego szefa.  Reszta to jego podwładni. W tym gronie postacie bardzo charakterystyczne notoryczny babiarz, patologiczny sknera, porzucony homoseksualista szukający ucieczki w alkoholu, nadambitna dziewczyna i kilku innych. Każda z tych scena to sugestywna projekcja portretu psychologicznego jednego z bohaterów.

Szybko okaże się, że te pracujące ze sobą wiecznie głodne i bardzo agresywne wilki, będą musiały spędzić ze sobą więcej czasu niż dotychczasowa biurowa harówka. A warunki będą bardzo dalekie od tych do których przywykli. Ktoś chce ich sprawdzić.

Brzmi jak bym pisał recenzje powieści sensacyjnej, ale nic bardziej mylnego. To tylko kostium jakim posłużyła się  Anna Zacharzewska. „Hodowca świń” to powieść psychologiczna korzystająca z całego spektrum rozwiązań typowych dla innych gatunków literackich. To mocno, sugestywnie napisana analiza rozpadu osobowości na skutek wybuchowego koktajlu kija i marchewki jakim swoich pracowników poją całymi latami korporacje.

Jasne, jest tu sporo przerysowań, nadmiernych uwypukleń i innych środków ale „Hodowca świń” to przecież paralela biurowej codzienności. Choć na najwyższych piętrach biurowców nie brakuje sadystycznych maniaków czy ludzi ogarniętych nadludzką rządzą władzy i mamony to jednak do zabójstw dochodzi tam stosunkowo rzadko, a walka o przeżycie w dosłownym tego słowa znaczeniu nie trafi się właściwie nigdy to … No właśnie ale emocje podczas walki o awans, nowy projekt czy podwyżkę są często takie same. I ta książka jest właśnie o emocjach, o tym jak kształtuje je „ład korporacyjny” pomnożony przez kilka razy już użytą w tym tekście ambicję i chciwość.  

„Hodowca świń” trudno określić mianem książki którą przeczytałem z przyjemnością. Przeczytałem ja z zainteresowaniem i wciągnęła mnie od przysłowiowej pierwszej strony, ale pozostawał na mózgu i podniebieniu niemiły gorzko kwaśny posmak.  Zmusiła do myślenia i refleksji, a chyba właśnie o to a nie o prostą rozrywkę autorce chodziło.

Czy ta pozycja mną wstrząsnęła, trudno mi powiedzieć, przede wszystkim dlatego, że sam nigdy w korporacji nie pracowałem. To też wiele z opisanych mechanizmów jest mi obcych.  Nie wiem nawet czy to wytwór wyobraźni autorki czy tak tam jest. Natomiast doceniam aspekt poznawczy, bo dla mnie śledzenie losów, przemyśleń i motywacji Leny, Rafała czy Daniela było jak kontakt z jakąś inna egzotyczną, dziwną i niebezpieczną kulturą.

Biorąc pod uwagę to co napisałem wyżej, w tym ostatni akapit już po zakończonej lekturze doszedłem do wniosku, że chyba nie jestem tym dla kogo ta książka została napisana.  We mnie bohaterowie nie wzbudzili sympatii, nie wywołali empatii, ani nie szukałem dla nich usprawiedliwienia. A chyba powinienem, wszak działa się im krzywda? Z drugiej strony gdybym jednak jakieś zrozumienie dla nich w sobie wykrzesał to czy nie znaczyłoby, że mogę stać się takim jak oni?

Czyżby więc „Hodowca świń” miał być swoistym ostrzeżeniem, swoistym psychotestem. Jak zaczynasz ich rozumieć to zmień pracę, kup gospodarstwo w Bieszczadach i zacznij robić sery bo twoje człowieczeństwo zaczyna się rozpadać? Ale to już temat na inną rozmowę, na dyskusję nie o książce, ale o jej tematyce. O próbie poszukiwania odpowiedzi na pytanie „jak daleko można się posunąć aby…”. W miejsce trzech kropek każdy powinien wpisać co innego.

Tytuł: „Hodowca świń”

Autor: Anna Zacharzewska

Rok wydania: 2017

Stron: 400

Cena okładkowa 36,90 zł

Wydawca: Wydawnictwo Burda

Książka otrzymałem od wydawcy

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl