Recenzje

Anna Sztuczka i Krzysztof Janiszewski „My lunatycy. Rzecz o Republice”

Napisał Blurppp

Republika to nie tylko jeden z najważniejszych zespołów złotych lat polskiego rocka czyli przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. To także swoiste doświadczenie pokoleniowe. Nie przypadkowo oboje Anna Sztuczka i Krzysztof Janiszewski – autorzy książki „My lunatycy. Rzecz o Republice” już we wstępie podają swój rok urodzenia i jasno potwierdzają, byli fanami, byli częścią Pokolenia Republiki.

LunatycyJa jestem od nich o dwa lata starszy, Republika to był też w jakimś sensie mój zespół, choć nigdy nie byłem ortodoksyjnym fanem. Oczywiście znałem ich utwory a klawiszowa solówka w „Białej fladze” wywoływał u mnie ciarki. Jednak nie na tyle duże, by sprawić sobie krawat w biało-czarne pasy. Co nie zmienia faktu, że ich szanowałem. Dziś po latach zdarza mi się do tych utworów wracać i chyba mam do nich większy szacunek niż przed ćwierćwieczem. Mam wrażenie, że się nie zestarzały. Pisze o tym, bo ostatnio czytając wspomnianych „Lunatyków” przypomniałem sobie tamta muzykę i tamten klimat.

Wspominam klimat, nastrój, atmosferę dlatego, że „My lunatycy. Rzecz o republice” nie jest – jak się spodziewałem – biografią zespołu, jest opowieścią o tamtych czasach, opowieścią rozpisaną na głosy. Autorzy przeprowadzili kilkadziesiąt rozmów z osobami związanymi z Republiką i okolicami. Jest wiec rozmowa z legendarnymi postaciami klubu Od Nowa, z muzykami innych zespołów które w tamtych czasach również były związane z klubem. W kolejnej części są rozmowy z bliskimi Grzegorza Ciechowskiego, w tym z jego córką, siostrą i szwagierką. Jest wreszcie cały pęczek rozmów z najbardziej zapalonymi fanami. No i jest wisienka na torcie, króciutkie rozmowy z samymi muzykami legendarnej formacji.

Tyle tylko, że w moim odbiorze wszystkie te rozmowy to hołd dla tamtych czasów, dla fanów, dla twórczego fermentu panującego w subkulturach, głównie tych działających przy i na obrzeżach środowisk akademickich. Natomiast nie za wiele jest tu o zespole. Jest to pozycja bardziej socjologiczna niż biograficzna. Sam spodziewałem się czegoś na miarę kultowego dla fanów U2 „U2 o U2” czyli wielkiego wywiadu rzeki z muzykami którzy szczerze, bez owijania w bawełnę, bez zatajania faktów niewygodnych opowiedzieli by o pełnych losach formacji. O prawdziwych przyczynach wewnętrznego konfliktu który doprowadził do rozpadu pierwszej Republiki, o szoku jaki musiała wywołać tak wielka popularność itd.

Dlatego sam, może dlatego, że tamte czasy doskonale pamiętam, nie odnalazłem w tej książce niczego nowego, niczego co wywołało by u mnie ach i och. Podobne rozmowy jak te z fanami śmiało mógłbym przeprowadzić sam z kilkoma mocno zaangażowanymi w działalność fanowską znajomymi ze szkoły średniej. Co zaś do ujawnionych faktów związanych z zespołem, to większość była znana  szeroko dyskutowana. Nie znalazłem tam niczego nowego. Jedyne co zrobiło na mnie wrażenie to pytania jak ludzie odebrali śmierć Grzegorza Ciechowskiego.

Do tego sam odebrałem tą książkę jako mocno nierówna. Chyba nikogo to nie zdziwi, jeżeli zauważymy, że jest ona zapisem rozmów. Po prostu nie wszyscy rozmówcy mieli coś ciekawego do powiedzenia. Najbardziej rozczarował mnie rozdział z opowieścią pani Ciechowskiej – córki. Niby miły i ciepły ale z drugiej strony naiwny i bezbarwny. O spacerach w parku i o siadaniu u taty na kolanach. O funkcjonowaniu w rozbitej rodzinie. Tyle tylko, że ta opowieść jest tak cukierkowa, że aż mdła. Zastanawiam się tylko czy czas wyidealizowała obraz zmarłego ojca czy chodzi o celowe kształtowanie wizerunku. Sorry ale dla mnie jest to niewiarygodne, rozstania nigdy nie są pozbawione emocji – często tych złych.

Nie wiem, jaki był cel powstania tej publikacji, czy chodziło o zachowanie dla potomnych tamtej niezwykłej atmosfery miłości fana do muzyka, czegoś co dziś chyba już nie występuje (znacie jakiś prężnie działający Fan Club). Jeżeli tak to się udało. Jeżeli chodziło, jak się spodziewałem o solidną biografie zespołu, wsparta wypowiedziami światków ich kariery, to nie wyszło. „My lunatycy” to tak jak Republika pozycja adresowana do określonego kręgu odbiorców, dla fanów. Jest to przecież książka o nich i tylko o nich. Pisze tak, bo zwyczajnie zabrakło mi w niej tła, informacji o samym zespole, zabrakło odnośników, zabrakło wreszcie zwykłych faktów. Umieszczone na końcu kalendarium to stanowczo za mało. Natomiast na plus zasługuje publikacja wielu unikatowych zdjęć, często z archiwów prywatnych. To najjaśniejszy element tej pozycji.

Myślę, że Republika zasługuje na solidną, świetnie udokumentowaną biografię. Tym razem się nie udało.

Autorzy: Anna Sztuczka i Krzysztof Janiszewski

Tytuł: „My lunatycy. Rzecz o Republice”

Wydawca: Wydawnictwo Muza

Rok wydania: 2015

Stron: 575

Okładka: twarda

Ilustracje: czarnobiałe

Cena: 49,90 zł

Książkę otrzymałem od wydawcy

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl