Recenzje

Andrzej Iwan „Spalony”. Recenzja

Napisał Blurppp

Nie jestem wielkim fanem piłki kopanej, jestem jednak facetem po czterdziestce który ciągle w pamięci ma mecz Wisły z FF Malme na którym był z ojcem. Do tego jestem Gumior, czyli chłopak z Nowej Huty. Taka kombinacja musiała mnie naprowadzić na autobiografie Andrzeja Iwana „Spalony”. Po książkę nie sięgnąłem, ale kiedy znajomy zarekomendował mi audiobook nie wachałem się ani chwili. Korki w Krakowie jak by opd 1 września urosły, to tez w aucie sporo czasy na słuchanie.

Z dużą ciekawością podłączyłem pendriva i zaczeło się  Opowieść autora, a jakże w pierwszej osobie zaczyna się od trzęsienia ziemi, potem napięcie rośnie. Właściwie na tym mógłbym recenzję skończyć, dać pięć gwiazdek i po wszystkim. Właściwie to nawet tak powinienem zrobić ze zwykłej przyzwoitości w innym wypadku zacznę się babrać w prywatnym piekle jednego z najzdolniejszych polskich piłkarzy wszech czasów.  Z drugiej strony autor właśnie do tego nas namawia. Bez ogródek pokazuje całe swoje życie, od nowohuckiego podwórka po piłkarskie salony Europy, a w tym życiu działo się oj działo. Były i olbrzymie pieniądze, może wódki, próby samobójcze, leczenie zamknięte na oddziale psychiatrycznym, przyjaźń z mafiosem. Powinno wystarczyć na więcej niż jeden bestseller. Jest również dużo opowieści o kulisach piłki nożnej. Są anegdoty, są charakterystyki czołówki polskiego footbolu i to bardzo dalekie od pomnikowych. Wszystko pyszne i intrygujące. Nie dlatego jednak ta książka sprawia ,że masz ciarki na skórze. Poprzednio taką reakcję wywołał u mnie słynny film „Pogorzelisko”, kto zna wie o jakich emocjach mówimy. Tam był świat fikcyjny i fikcyjni bohaterowie. Tu mamy człowieka z krwi i kości, kogoś znanego mi z mediów, z boiska ale też i z ulicy, w końcu oboje jesteśmy Hutasami. Opisany tu przykład kariery w amerykańskim iście stylu i równie spektakularnego upadku. Olbrzymia amplituda życiowych pozycji, raz sam szczyt by po chwili trafić na somo dno a może nawet w mule tego dna się zakopać. Gdyby opowieść nie była prawdziwa a powstała w umyśle jakiegoś pisarza śmiało ocenił bym fabułę jako nieprawdopodobna. Losy Andrzeja Iwana po raz kolejny pokazują, że to właśnie życie pisze najbardziej nieprawdopodobne scenariusze.

Całe te naprawdę nieprawdopodobne zakręty losu opowiada z niesamowitym, momentami napiętym do granic nerwem człowiek który to przeżył. W opowieści jest żal, smutek ale tez wspaniały humor. Nie ma natomiast gwiazdorzenia, egzaltacji, egocentryzmu. Ta książka pokazuje jak nic, że Iwan był gwiazdą w czasach kiedy pojecie celebry ta jeszcze w Polsce nie było znane. Całość opowiedziana prostym, żywym językiem, momentami wręcz językiem ulicy. Nie jest to zarzut, po prostu kolejne potwierdzenie autentyzmu opowieści. Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie będzie wymagał od sportowca o robotniczych korzeniach szkatułkowej kompozycji i zdań podrzędnie złożonych. Jest tak jak być powinno, prosto i na temat.

Książka nie ma happy endu, bo z alkoholizmu się nie wychodzi. Kończy się dowcipem ale nie kończy się dobrze, bo chyba życie Andrzeja Iwana wcale nie było dobre, pomimo wielkich sukcesów, wielkich pieniędzy i wspaniałych kobiet (żony i matki) u boku. Na szczęście ja oceniam utwór literacki, autobiografie a nie życie autora, to musicie już zrobić sami, oczywiście już po lekturze, co do której usilnie was namawiam. Warto.

Recenzja nie była by pełna gdybym nie wspomniał o dwóch osobach bez których nie było by tego audiobooka. Pierwszą z nich jest Krzysztof Stanowski, człowiek który wyznań Iwana wysłuchał, a potem je spisał, podejrzewam że również lekko wymedytował. Chwała mu za wszystkie pozostawione kurwy i inne przekleństwa. Podnoszą one autentyzm opowieści czy wręcz spowiedzi. Drugą jest  Olaf Lubaszenki, znany aktor ale i kibic sportowy, do tego Krakus. To on w iście brawurowy sposób zinterpretował tekst. Musiało nie być to łatwe, również ze względu na prowadzenie opowieści w pierwszej osobie.  Utożsamienie jest pełne, wielokrotnie zapominałem że słucham aktora a nie autora.

Audioteka.pl po raz kolejny stanęła na wysokości zadania i w genialny sposób udźwiękowiła  wspaniałą książkę. Dla mnie pozycja obowiązkowa. Mam nadzieję, że dla was też.

Andrzej Iwan Spalony

Czyta: Olaf Lubaszenko

Czas nagrania: 10,5  godziny

Rok Wydania: 2012

Wydawca: Wydawnictwo Buchmann

Wydawca audiobooka: audioteka.pl 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl