Podróże Wino i destylaty

Andaluzja, pierwsze wrażenia

Napisał Blurppp

andalusia_Każdy kto trafia do Sewilli wcześniej czy później musi dojść na Plaza de la Encarnación by zobaczyć słynny Parasol Miejski czyli Espacio Metropol Parasol. Ten drewniano-betonowy grzyb o wysokości 26 metrów dla mnie jest Andaluzją w pigułce. Jest pokręcony, nieużyteczny drogi i pozbawiony sensu a przy tym uroczy i pomimo swojej wielkości w swoisty sposób piękny i przyjazny człowiekowi. Tak jak Andaluzja widziana moimi oczami czyli kraina sprzeczności znakomicie widzianych w każdej z dziedzin.

Zacznijmy od kryzysu o którym wszyscy trąbią na lewo i prawo. Boże daj nam taki kryzys w Polsce. Spraw byśmy zaczęli narzekać że od 3 lat ciągle używamy tego samego auta, a wino w cenie powyżej 20 euro sprzedaje się źle. Ja tam kryzys widziałem i zarazem nie widziałem. Z jednej strony na wielu budynkach można odnaleźć kartki „wynajmę” lub „sprzedam”. Kilkadziesiąt lokali handlowych było zaklejonych szarym papierem i stało pustych, choć na witrynach ciągle daje się odnaleźć napisy świadczące o handlowej lub restauracyjnej przeszłości. Jednak w tych co były akurat otwarte pełno kupujących. Ceny zbliżone a często nawet niższe niż Polsce. Piszę o ile są otwarte, bo oczywiście obowiązuje siesta czyli od 13 do 17.30 nie kupi się nic. Jak na kraj w kryzysie to dość spory luksus. Duże galerie w porównaniu z Polską otwarte są krótko od 10.15 do 20.15. W niedziele oczywiście prawie wszystko jest zamknięte. Prawie bo pomimo upału ciągle pracują sklepy prowadzone przez imigrantów czyli jak się chce to się da.

Druga z rzeczy która mocno rzucił mi się w oczy to silny odwrót młodych ludzi od picia wina. Właściwie wszystkie wieczory spędzałem w knajpkach. Często byłem jedynym zamawiającym wino. Większość zamawiała piwo lub drinki, często tez mocny alkohol. Dziwne , szczególnie przy cenach. Wino na kieliszki kosztuje od 80 centów do 2 euro za spory kieliszek, nikt tam się w mierzenie na setki nie bawi. Jeżeli zamawiamy na butelki też nie jest drogie. Jeżeli wino w sklepie kosztuje 10 euro to w barze maksymalnie 12 euro. Wybór jest zwykle dość szeroki. Dominuje Rioja I Ribera del Duero ale zawsze znajdziemy 3-4 etykiety lokalne.

Ciekawe etykiety znajdziemy w każdym sklepie, wybór jest jednak znacznie mniejszy niż się spodziewałem. 90% oferty to wina przemysłowe, oczywiście hiszpańskie. Czasami trafi się tania Francja. Sklepów specjalistycznych ze świecą szukać. Mnie udało się trafić na trzy, a odwiedziłem kilka miast. Dla przykładu, w miasteczku Montilla będącym stolica regionu Montilla Moriles jest jeden Sklep specjalistyczny. Za to wino regionalne można za to znaleźć w sklepach z pamiątkami i do tego przechowywane w dobrych warunkach.

Jedynie wielkie supermarkety dają szansę zakupu win importowanych, oferta win europejskich na poziomie zbliżonym do Polski, wina nowoświatowe są ledwo reprezentowane.

Ostatnią z gorących jeszcze obserwacji poświęcam drogom. Przejechałem ponad 1200 km i mogę powiedzieć, że te łączące główne miasta są znakomite, choć często płatne. Irytującym jest ograniczenie prędkości do 120 km która przy tej jakości nawierzchni wydaje się być zbyt restrykcyjna. Natomiast te mniejsze z dróg, oznaczone 3 cyfrowymi numerami, zwłaszcza te przez góry wymagają od kierowcy stalowych nerwów i właściwie wykluczają z grona kierowców osoby o leku przestrzeni. Niestety przejazd autostradami uniemożliwia postój na zdjęcia, parkingi są rzadkie i jak by z premedytacja usytuowane w miejscach nieciekawych widokowo. Minołem niezliczoną ilość miejsc które chciałbym sfotografować, niestety nie udało się zatrzymać by je uwiecznić. A po przejeździe drogą A366 na trasie Cártama- Ronda obiecałem sobie więcej z autostrad nie zjeżdżać. Co z tego , że zatrzymać można się było w dowolnym momencie, jak droga była zbyt wąska by otworzyć drzwi, a z jednej strony skała a z drugiej 400 metrowe urwisko.

I na sam koniec jedna uwaga ogólniejsza, zdecydowanie warto podróżować po sezonie. Ulice są puste, zabytki niezatłoczone, ceny rozsądne a kelnerzy uśmiechnięci. Do tego dla mnie +20C to całkiem fajna pogoda na zwiedzanie.

To pierwszy, odrobinę chaotyczny wpis. To nie był czysto enoturystyczny wyjazd, Odwiedziłem kilka regionów winiarskich, wypiłem sporo dobrego wina i trochę takiego sobie. Odbyłem kilka niezwykle ciekawych rozmów, wiele się nauczyłem. Zwiedziłem kilka pereł światowego dziedzictwa. O wszystkim opowiem, będzie też dużo zdjęć. Wpisy o Andaluzji będą się naprzemiennie ukazywały z wpisami poświęconymi recenzją wina. Niech no się tylko z pourlopowymi zaległościami w pracy odrobię. I niech troszkę odeśpię, bo powrót był dugi i męczący.

Sam Parasol też doczeka się osobnego wpisu i galerii.

 

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl