Recenzje

Alex Marwood „Zatruty ogród”

Napisał Blurppp

„Zatruty ogród” Alex Marwood to kolejna powieść, która mocno mi pasuje do dzisiejszych dziwnych czasów.  Zawarty w niej, choć delikatnie ukryty między wierszami, przekaz sprawia, że w czasach niepokoju i szerzących się wszędzie teorii spiskowych i fejkniusów jest wyjątkowo silny i aktualny. Trzeba jednak odrobinę wysiłku i refleksji by pośród fabuły ten przekaz wychwycić.

Alex Marwood „Zatruty ogród”

Alex Marwood „Zatruty ogród”

Zaczyna się od umownego trzęsienia ziemi, na walijskiej prowincji policja odnajduje siedzibę tajemniczej grupy. A tam blisko 150 ciał jej członków. Wszystko wskazuje na zbiorowe samobójstwo. Na szczęście masakrę przeżyło kilka osób, pośród nich dwoje nastolatków i Romy ich dwudziestokilkuletnia siostra. Po serii policyjnych przesłuchań całą trójka próbuje rozpocząć życie na nowo w normalnej rzeczywistości. Wspiera ich w tym ciotka.

Od tego memento „Zatruty ogród” zostaje rozbita na dwie płaszczyzny czasowe. Jedna dziejąca się po upadku tajemniczej grupy i druga opowiadająca o życiu w odizolowanej grupie. Przyczynkiem ku temu są losy Romy, od jej przyjęcia do sekty, gdzie trafia wraz z matką aż po feralne dni.

I dla mnie ten opis funkcjonowania w zamkniętej społeczności, żyjącej według sztywnych reguł i oczekującej na bliżej nie określony koniec naszej cywilizacji jest bardziej interesujący. Fascynującym jest próba zrozumienia jak ponad 150 osób jest wbrew zdrowemu rozsądkowi poddać się woli i wizji jednego charyzmatycznego proroka. Przy okazji świetnie pokazano sztukę manipulacji.

Zaś cała warstwa współczesna warstwa pokazuje, że wtłoczone w umysł szablony myślowe są właściwie nie do wygumkowani. Nawet wtedy, gdy oparte są o pół i ćwierć prawdy i są całkowicie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. I tak spaczony tok myślenia może doprowadzić do rzeczy strasznych.

Jest tam jeszcze jedno, bardzo ważne ostrzeżenie. Dzisiejszy złożony świat sprawia, że wiele osób staje się gubi. Zaczyna szukać prostszych rozwiązań. Do czego ostatecznie może do doprowadzić tu nie zdradzę, ale warto i na ten wątek zwróć uwagę podczas czytania.

Wymieniłem te wszystkie ważne i wyraźnie pokazane obserwacje społeczne jakie niesie ze sobą „Zatruty ogród”. To one są w tej książce najważniejsze i co ważne są celne i w mojej ocenie jak najbardziej na miejscu.  I w jakimś stopniu mocno równoważą wyraźne braki fabularne a nawet logiczne i rzeczowe w niej zawarte.  Dla przykładu jaki inspektor prowadzący sprawę, z 150 trupami w tle, nie będzie zainteresowany zbadaniem karty sim znalezionej przy ocalałych. Takich kwiatków jest więcej, ale nie będę ich tu wymieniał, bo zamiast recenzji wyszedłby jeden wielki spojler.   

Nie podoba mi się też samo zakończenie. Nie ma w nim zupełnie dramatyzmu, nie ma dynamiki,  a tego oczekuję po takich powieściach. Nawet przyjmując za dobrą monetę, że „Zatruty ogród” to thriller a nie powieść akcji i nie musi być strzelaniny to jednak z końcówki wieje nudą. Mówiąc wprost finał jest mocno rozczarowujący. No i brak zaskoczenia, suspensu.

Biorąc pod uwagę, wszystko co napisałem mam bardzo ambiwalentne odczucia po skończeniu lektury. Doceniam bardzo przekaz, ale nie podoba mi się, że nie udało się go zmieszać z wciągająca fabułą.  Sama łatwość obcowania z tekstem to za mało. Brakuje intrygi, to co przedstawiła autorka jest zbyt mało nośne, zbyt mało emocjonalne, zbyt mało wciągające.  Słowem opowieść sama w sobie mnie nie przekonuje.  A to ona powinna być podstawą thrillera. I o ile retrospekcje są bardzo interesujące i wciągające o tyle warstwa współczesna ma wiele wad i niedociągnięć. I to ona sprawia, że „Zatruty ogród” to powieść co najwyżej średnia.    

p.s. Bardzo żałuję, że watek wspólnot religijnych funkcjonujących po naszej stronie płotu został potraktowany tak powierzchownie.   

Tytuł: „Zatruty ogród”

Autor: Alex Marwood

Rok wydania: 2020

Stron: 384

Cena okładkowa: 39,99 zł

Wydawca: Wydawnictw Albatros

Książkę otrzymałam od wydawcy

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl