Wino i destylaty

Alessandra Catacatascia Primitivo IGP Paestum Rosso 2018

Napisał Blurppp

Ulubione wino Polaków, winiarskie Disco Polo, wino na imieniny u cioci. To tylko kilka określeń jakim winopisarze w ostatnim czasie określili różne ekspresje primitivo. Jak widać większość z nich ma delikatnie mówiąc kpiąco-pejoratywny wydźwięk. Pewnie dla tego, że wszystkie one odnoszą się to pewnej określonej stylistyki, którą mając świadomość uproszczenia i uogólnienia nazwijmy Primitivo z Apulii. Ale nie wszystkie primitivo oferują nam alkoholowy kop w nos, śliwkowe powidła polane korzennym sosem i lekka półwytrawność wspartą na mięciutkich taninach i mięsistym owocu. Są też primitivo powstające poza Apulią, choćby w Kampanii jak Alessandra Catacatascia Primitivo IGP Paestum Rosso 2018.

Paestum leży na tym samym równoleżniku co Brindisi tylko po drugiej stronie Włoch. Nie otacza go Adriatyk a Morze Tyreńskie. Większość z nas o tym miasteczku nigdy nie słyszało, a ci co słyszeli to raczej przez tamtejszy park archeologiczny ze świetnie zachowaną świątynią Neptuna niż przez wino. O tym, że Paestum jest centrum małego obszaru win regionalnych wiedzą jedynie specjaliści, a i to nie wszyscy.

Tymczasem w tej powołanej do życia równo pięć lat temu strefie IGP dziej esie bardzo dużo ciekawych rzeczy. Prawie wszystkie ze 103 hektarów jakie zasadzono w tej strefie wpadło w ręce winiarskich rewolucjonistów. To tam dziś swoje wina produkują wszelacy naturaliści, winni rewolucjoniści i anarchiści. Ci wszyscy trzydziestopięcioletni uciekinierzy z korporacji ogarnięci pasją robienia swojego wina. Pośród nich Alessandra Di Pace – trzydziestolatka szukająca pogłębionego kontaktu z naturą.

Alessandra Catacatascia Primitivo IGP Paestum Rosso 2018

Alessandra Catacatascia Primitivo IGP Paestum Rosso 2018

Jej przygoda zaczęła się od zakupu pięciohektarowej posiadłości położonej na jednym z tarasów, niemalże nad morzem, pośrodku malowniczego wybrzeża Cilento. Godzinę drogi na południe od Neapolu. To tam powołała do życia kameralny butikowy pensjonat z szeroką ofertą SPA. A potem odwiedził ją ojciec. I to za jego sprawą rozpoczęła się witalizacja otaczających posiadłość winnic.  

Większość działających w okolicy winnych rewolucjonistów za główne tworzywo swoich eksperymentów wybrało aglianico. Szczep plastyczny i wdzięczny. Tymczasem Alessandra Di Pace nie miała wyboru. Wszędzie dookoła rosło primitivo, stare, u podstawy grube jak męskie udo krzewy. Szkoda było te krzewy karczować, trzeba było brać co natura dała. Pierwsze 5 lat nie sprzedawali powstającego wina, dali naturze czas na oczyszczenie się. Po tym czasie wystąpili o certyfikacje organiczna i ją otrzymali. I zaczęła się przygoda z robieniem wina łącząca miłość do natury córki i miłość do wina jej ojca.   

Dziś produkują dwie etykiety: tytułową Alessandra Catacatascia Primitivo IGP Paestum Rosso 2018 i krócej dojrzewające w beczce Cala Mona Primitivo Paestum Igp 2018. Spróbowałem obu ale bardziej przekonała mnie ta pierwsza.   

Alessandra Catacatascia Primitivo IGP Paestum Rosso 2018

Alessandra Catacatascia Primitivo IGP Paestum Rosso 2018

Alessandra Catacatascia Primitivo IGP Paestum Rosso 2018

Przy produkcji tego wina wszystko podporządkowane jest naturze. Zbiór jest oczywiście ręczny, fermentacja spontaniczna, potem wstępne delikatne filtrowanie i rok dojrzewania w dużych beczkach o pojemności 3000 litrów. Potem butelkowanie i to wszystko. Jak na butikową produkcję, nie powstaje tego wina dużo, w roku 2018 około 3500 butelek.

A jak to wino się prezentuje? Pachnie rześko, nie ma tu owego śliwkowego powidła i alkoholowego kopa. Wino ma 12% alkoholu. Zamiast tego łatwo tu odnaleźć śliwkę, trochę jeżyn a w dalekim tle anyż i cynamon i o dziwo zdecydowane nuty naparu z zielonej herbaty. W ustach jest bardzo lekkie, o dość wysokiej kwaśności, i wciąż pełnych zadziorów garbnikach. Do tego wyrazisty i obfity ciemny owoc. W posmaku pojawiają się delikatnie słonawe tony mineralne. Co zresztą nie powinno dziwić, grona rodzą się o kilkadziesiąt metro od morza i są oklejone nanoszoną przez bryzę morska solą.  

Wino jest bardzo pijalne, świeże, rześkie i tak dalekie od stereotypu jakie wypracowało primitivo z Apulii jak to tylko możliwe. Jedynym co je łączy te wina to świetny, czysty, mięsisty ciemny owoc. Kiedy spróbowałem kieliszek Alessandra Catacatascia Primitivo IGP Paestum Rosso 2018 podczas zeszłorocznych EnoExpo byłem z jednej strony zdziwiony, z drugiej zachwycony, i tylko stojący obok zaprzyjaźniony kupiec winny natychmiast sprowadził mnie na ziemię konkludując: „wino bardzo ciekawe, ale w Polsce niesprzedawalne”. I chyba nic więcej nie da się tu dodać.

Wino próbowałem podczas targów EnoExpo.

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl