Wino i destylaty

Al-Cantara Lu Veru Piaciri DOC Etna Rosso 2015

Napisał Blurppp

Nie pamiętam czy z mitologią Greków pierwszy raz spotkałem się w piątej czy szóstej klasie. Pamiętam za to, że było to na lekcjach polskiego, jakoś wtedy mnie to nie zainteresowało. Za to kilka lat później, będąc uczniem pierwszej klasy liceum, temat powrócił i wtedy mnie pochłonął. Sporo w tym było udziału profesorki, ale więcej Jacka Kaczmarskiego, który po motywy mitologiczne, podobnie jak i biblijne sięgał chętnie i często. W efekcie mitologię Greków i Rzymian pokochałem i sięgam po nią do dziś, czasami się to przydaje. Można choćby pobawić się związkiem Tyfona z Al-Cantara Lu Veru Piaciri DOC Etna Rosso 2015.

Przywołuje tu tego mitologicznego giganta z kilku powodów. Wymieniając je zacznę od końca, czyli od jego uwięzienia. Zaczęło się od szturmu na Olimp na czele którego stanął Tyfon. Część bogów uciekła do Egiptu, siedziby bronili tylko Atena i Zeus. Udało im się odeprzeć atak i bitwa przeniosła się na egipskie pustynie. Zeus raził piorunami, ale te na gigancie nie robiły wrażenia. Pierwszą ranę Gromowładny zadał dopiero słynnym sierpem amarantowym, tym samym, którym wcześniej okaleczono Uranosa. Rozjuszony Tyfon zaczął uciekać w stronę Tracji, po drodze wyrywając góry i rzucając nimi w olimpijskich przeciwników. Zeus odpowiedział tym samym. Jedna z nich opadła na Sycylii przygniatająca bestie. Ta spoczywa tam ona do dziś, i czasami ostatkami sił ryczy i pluje ogniem. Zaś górą pod która spoczywa nazwano Etna. I właśnie na jej zboczach całe wieki później narodziło się z Al-Cantara Lu Veru Piaciri DOC Etna Rosso 2015.

Wiemy jak Tyfon skończył, ale skąd się wziął i kim był. Warto się temu przyjrzeć przez chwilę, bo ktoś na jego miarę może niebawem się pojawić ponownie. Otóż Tyfon, ostatnie z dzieci Gaji (Ziemi) był manifestacją jej gniewu. Gniewu wywołanego brakiem szacunku dla pramatki i był wielki jak jej żal. Gdy stawał sięgał gwiazd, jedna ręka sięgał wschodniego widnokręgu a drugą zachodniego. Zamiast palców miał 100 węży, od pasa w dół miał również ciało węża a u ramion skrzydła. Z oczu strzelał płomieniami a z ust toczył roztopione kamienia. Zrodzony z gniewu miał nieść jedynie zniszczenie.

Walka Zeusa z Tyfonem, uwieczniona na greckim znaczku pocztowym

Przypominam go, bo czasami odnoszę wrażenie, że dziś też pramatce Gaji mocno działamy na nerwy. Co prawda jeszcze nie wkurzyła się do tego stopnia, by nam kolejnego Tyfona zrodzić, ale pierwsze objawy swojej złości już manifestuje. A to jakiś dawno uśpiony wulkan da o sobie znać, a to suszą postraszy, by w innym miejscu zesłać powódź o rozmiarach małego potopu. Względnie na początku marca przywali syberyjskim mrozem. Słowem pokazuje swoje niezadowolenie z nieustającego braku szacunku jaki jej okazujemy. Może pora się nad tym zastanowić, bo Tyfon, to chyba nie jest najgorsze na co Ziemię stać.

Al-Cantara Lu Veru Piaciri DOC Etna Rosso 2015

Al-Cantara Lu Veru Piaciri DOC Etna Rosso 2015

Al-Cantara Lu Veru Piaciri DOC Etna Rosso 2015

Żyjący tuż przy miejscu uwiezienia Tyfona winiarze z Al-Cantara zdają się świetnie zdawać z tego sprawę. To też ich uprawy prowadzone są w sposób pełen szacunku dla Gaji. Dziś o takich uprawach mówimy organiczne. Co to oznacza, pisał nie będę, bo temat maglowany był dziesiątki razy. Ważne jest, że potrafią połączyć to z tym co w winie najważniejsze, z dawaniem pijącemu przyjemności. Dali temu wyraz już w mocno buńczucznej i wiele obiecującej nawie wina „Lu Veru Piaciri”  (z włoskiego prawdziwa przyjemność).

I trzeba przyznać, że to zrodzone na więzieniu Tyfona wino potrafi dać dużo frajdy. Ten klasyczny dla apelacji kupaż nerello mascalese i nerello cappuccio ma ciekawy złożony nos. Na pierwszym planie wyraźne wiśnie, maliny i trochę czerwonych kwiatów, a w tle delikatna tony beczkowe (mokka, cynamon – wino przez 3 miesiące leżakowało w beczkach typu barrique). Winiarzowi udało się tu uchwycić idealne proporcje owocu i przypraw. Teraz dodajcie do tego lekką kamienną mineralność i zrozumiecie skąd ta przyjemność w nazwie. W ustach jest bardzo lekko, zwiewnie niemalże, owocowo i rześko. Jest spora kwasowość, fajny soczysty owoc i ładnie zarysowany drobny, garbnik. Wino jest bardzo fajnie poukładane, nie ma tam dziur, nic nie sterczy. Wszystko do siebie pasuje. Wino bardzo w stylu apelacji, tego oczekujemy sięgając po Etnę.  Oceniam na 4,75 czyli bardzo dobre minus.

Natomiast nie jestem przekonany czy rozsądnym było otwieranie tego wina gdy termometry wskazują minus 12. Chyba lepszym rozwiązaniem było zostawić te butelkę na początek lata, a może nawet na jego rozkwit. Wtedy, schłodzone do 13-14 stopni było by idealnym partnerem do mięsa z rusztu. Tak, cała jego lekkość i rześkość poszły trochę w chmury, bo w tę pogodę ich nie potrzebowałem. Ale to mój błąd a nie błąd winiarza.

Widać, naprawdę świetne wina można produkować pozostając w dobrych relacjach z naturą czy jak kto woli Gają. I chyba tak będzie mądrzej, kolejna bestia na miarę Tyfona jest nam zdecydowanie nie potrzebna.

Al-Cantara Lu Veru Piaciri DOC Etna Rosso 2015 kupicie za 55zł w sklepach sieci Wine And You importującej wina Al-Cantara do Polski.  Przy okazji rzućcie okiem na moja recenzję białej siostry czyli Al-Cantara Occhi di Ciumi DOC Etna Bianco 2016.

Wino otrzymałem od importera.    

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl