Recenzje

Agitka kryjąca się pod zachęcającym tytułem.

Napisał Blurppp

Jak napisać recenzję poprawnej warsztatowo książki z tezami której zupełnie się nie zgadzam? Nie jest to łatwe, dlatego tez nie będzie to do końca recenzja, raczej polemika z jej przesłaniem, a właściwie z częścią przesłania. Na początek, by było uczciwie musze złożyć własne Credo czyli wyznanie wiary. Więc jestem osoba wierzącą, Rzymskim Katolikiem. Nie praktykującym i pozostającym w sporym konflikcie z kościołem instytucjonalnym. Dlaczego już na wstępie taka deklaracja ? To proste będę pisał o jednej z najbardziej intymnych sfer ludzkiej egzystencji, o wierze. Czego zresztą innego spodziewać się po tekście o książce „Dlaczego nie jestem ateistą”. Pod książką podpisał się Marek Lipski. Jest to pseudonim nieznanej mi osoby, wiem jedynie, że jest znanym i cenionym w branży trenerem sprzedaży i specjalistą od finansów. Dlaczego o tym pisze , dlatego że autor często na techniki sprzedaży się powołuje. Wykorzystuje do argumentacji cały zestaw technik wywierania wpływu, opisuje je zresztą szczegółowo. Tak więc nie możemy powiedzieć, że nas omamia niczym nieuczciwy komiwojażer starający się nam wepchnąć kiepski odkurzacz za gigantyczne pieniądze.  Już na początku książki wspomina nam, że najsilniejszym motywatorem ludzkich zachowań jest strach. Potem autor opowiada nam o strachu przed śmiercią, strachu o wiecznym niebycie, który nazywa drugą śmiercią. Wreszcie co jakiś czas przypomina nam o tym jak mała ilość osób może liczyć na zbawienie.  Wstrząsającym dla mnie jest zamieszczony w książce scenariusz do filmu o końcu czasu. W wizji autora, kiedy przychodzi sąd ostateczny, zły ojciec – ateista na oczach żony i dzieci trafia na zatracenie. Był przecież ateistą. Nawet nawrócenie na kilka sekund przed finałem nie daje żadnych skutków. Bóg z książki Lipskiego nie zna miłosierdzia. W drugiej części rozpoczyna się polemika z kościołem katolickim. Sam jestem z kościołem skonfliktowany. Nie mogę jednak zgodzić się z autorem, który na dodatek sam sobie przeczy. Do tego istnieje stara zasada erystyki, z dogmatami się nie dyskutuje. Dogmaty się przyjmuje, przecież o wierze rozmawiamy. Autor co jakiś czas krytykuje racjonalistów, pisząc, że nie można dla wiedzy poświęcać wiary itd. Ogólnie namawia nas na emocje, a nie na chłodne podejście. Tymczasem kiedy przychodzi do rozmowy o czyśćcu sam dokonuje wywodu, że czyśćca nie ma. Że stworzyli go ludzie o „butnych oczach” czyli kler, bo sam był zbyt zepsuty by liczyć na zbawienie ( patrz strona 92). Ogólnie druga połowa książki to moim skromnym zdaniem słabo zakamuflowana agitka na rzecz Świadków Jehowy. Z kolei rozdział o tym, że tworzenie boskich wizerunków jest złe, uważam za najgorszy w całej książce.

Czy ta książka przekona kogokolwiek by nie został ateistą, względnie czy przekona ateistę by przyjął wiarę ? Nie, zdecydowanie nie. Wręcz może ateistów- zapewne wbrew woli autora- tworzyć. Powód jest jeden. Bóg o którym pisze autor to Bóg mściwy. Pomimo często powtarzanej frazy o Najlepszym Przyjacielu czyli Jezusie dla autora mentalnie mesjasz jeszcze nie przyszedł. Czytając o Bogu mam wrażenie, że to ciągle groźny Bóg Izraela. Autor zresztą często przytacza starotestamentowe przykłady boskiego braku litości, jak choćby Potop czy Sodoma i Gomora. Powszechnie wiadomo, że w doktrynie Świadków Jehowy wpływy judaistyczne są niezwykle silne, toteż postawienie przez autora sprawy w ten sposób nie może dziwić.  Kolejna irytującą dla mnie cechą książki jest kwestionowanie autorytetów, poświęcenia jednostki dla większej zbiorowości itd.

Uznaję wiarę jako bardzo istotną dla młodego człowieka, to ona kształtuje jego postawy moralne. Jednak jak mówi piosenka „jesteśmy młodzi , mamy trądzik, nam jest ciągle wolno błądzić”. Dlatego nie można młodych ludzi, a do nich w znacznej mierze kierowana jest ta książka, straszyć Bogiem mściwym, nie wybaczającym. Nie można mówić, że jesteś albo kryształowo biały albo czarny jak sam diabeł. W większości jesteśmy szarzy, i dla nas szarych jest czyściec, bo wszyscy popełniamy błędy.  Dla mnie Bóg to miłość, wybaczenie, miłosierdzie. Choć grzech twój był by jak szkarłat na śniegu…

Książkę nie uważam za wartą przeczytania, mało tego myślę, że jest ona szkodliwa, potrafi przez zbyt wysokie postawienie poprzeczki wręcz zniechęcić, tworząc agnostyków czy tez ateistów. Tylko nieliczni mieli by szansę na zbawienie w świecie Boga z książki pana Lipskiego.  Jeżeli jednak jesteś moralnym rygorysta, uważasz się za osobę przynajmniej ukształtowaną duchowo, możesz po nią sięgnąć.

Na sam koniec zarzut chyba najpoważniejszy, jeżeli się mylę to proszę o kontakt, choć by na mojego prywatnego maila blurppp@interia.pl , ale dla mnie jest gra nie fair ze strony autora prezentowanie światopoglądu i spojrzenia na rzeczy ostateczne właściwego dla Świadków Jehowy bez wyraźnego zaznaczenia tego w tekście. Moim zdaniem, taka informacja powinna znaleźć się już na pierwszych stronach wydawnictwa.

recenzja została opublikowana również w portalu miłośników książek http://nakanapie.pl/

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl