Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Podróże Pół serio

Agenci turystyczni – ich usługi są Ci niepotrzebne, w razie problemów i tak nie pomogą.

Napisał Blurppp

Jesteśmy leniwi o przedsiębiorcy to wiedzą. I z tego naszego lenistwa zrobili swój pomysł na biznes. Klasycznym tego przykładem są agencje turystyczne, których w  żadnym wypadku nie należy mylić z organizatorami turystyki. I pewnie nie było by w tym nic złego, gdyby owi agenci robili swoją robotę dobrze, a niestety nie robią. A ja miałem się o tym bolesną okazję w tym roku przekonać. Trochę wam o tym opowiem. Będę też namawiał byście owych agentów dla własnego dobra omijali.

Żeby nie wyszedł nam z tego jakiś płaczożalowy tekst nazwę samego przedsiębiorstwa wraz z jego nazwą handlową umieszczę na samym końcu, bo tak naprawdę jest to nie istotne, ważniejszym jest sam mechanizm. Powinniście go poznać.

Jak już powiedziałem jesteśmy leniwi. Nikomu z nas nie chce się szukać ofert turystycznych u organizatorów. Biegać od punktu do punktu albo, co dziś popularniejsze, odwiedzać kilka stron internetowych. Wolimy strony agentów jak Wakacje.pl, Travelplanet czy Easygo. Tam mamy wszystkie oferty na jednej stronie. Bo właśnie tak działają właśnie agenci turystyczni, prezentują nam oferty z całego właściwie rynku. I to oni nam je sprzedają czytaj są pośrednikami. Za to pośrednictwo biorą tak zwane agencyjne czyli jak podają różne źródła od 20 do 25% ceny finalnej imprezy turystyczne.

I tą prowizje płaci nie klient a organizator turystyki. Mało tego właściwie zawsze agenta i organizatora łączy umowa zabraniająca organizatorowi sprzedaży w niższej cenie niż robi to agent. To też odwiedzając biura czy strony organizatorów turystyki na okazje cenowe nie ma co liczyć. To tez prawie wszyscy korzystamy właśnie z agentów. I jak już powiedziałem właściwie nie ma w tym nic złego gdyby agenci byli OK, a nie są.

Jest jeszcze jeden drobiazg, taki dość ważny obowiązek agenta o którym często się zapomina. Otóż obowiązkiem agenta jest nie tylko zaprezentować i sprzedać ofertę. Ma on też obowiązek, jeżeli coś pójdzie źle stanąć po stronie klienta i w boju z organizatorem walczyć o jego prawa.

I są tacy którzy to robią. Sam kilkukrotnie tego z korzystałem. Dokonując rezerwacji w serwisie Booking.com  raz czy dwa otrzymałem pokój inny niż zarezerwowałem, wystarczał jeden telefon albo mail i po 40 minutach hotelarz przepraszał i wszystko wracało do normy. Nie inaczej było gdy kiedyś wynajmując auto i doszło do spięcia, jakiś tydzień po oddaniu auta. Znów wystarczył jeden telefon i serwis agenta (nie pamiętam już nawet jego nazwy) sprawę załatwił bez mojego udziału.

Nim pojawią sie ujmujące widoki trzeba kupić wakacje. Pomóc w tym powinien agent, ale ten najczęściej nie chce tego zrobić.

Słowem do tego roku byłem przekonany, że agent w zamian za swoje, przyznajcie nie niskie, wynagrodzenie będzie was bronił. Okazało się, ze nie zawsze i nie każdy. W tym roku końcówką maja kupiłem wczasy pobytowe na greckiej wyspie Ewia. Tej samej o której dziś głośno za sprawą pożarów. Jako, ze sezon w tym roku taki na pół gwizdka dość szybko pojawiły się pierwsze problemy. Najpierw zmiana terminu wylotu, potem dosłownie na kilka dni przed wylotem okazało się, że hotel się nie otworzy (o przyczynach i konsekwencjach takiego dziwnego sezonu pisze w tekście Greckie wakacje 2021 – sezon inny niż pozostałe).

Słowem pojawiły się problemy. I wtedy okazało się, że agent ma to gdzieś. Otrzymałem info z informacja o odwołaniu imprezy i na tym skończyła się jakakolwiek aktywność agenta. Najpierw próbowałem do nich dzwonnic, ale tam była jedynie informacja, że ze względu na duża ilość transakcji obsługa posprzedażowa wymaga cierpliwości. Trzy próby ze 180 minutowym oczekiwaniem na połączenie zakończyły się fiaskiem. Potem próbowałem mailowo żebrać o kontakt. Raz nawet dostałem SMS z informacją, że konsultant w ciągu 15 minut do mnie zadzwoni. Na obietnicach się skończyło.   

Przyparty do muru, po kilku dniach oczekiwania, skontaktowałem się z organizatorem i nagle w ciągu dosłownie kilku minut okazało się że taki problem to nie problem. Zaproponowano mi pobyt w innym miejscu, w hotelu o przynajmniej teoretycznie zbliżonym a nawet wyższym standardzie. Swoisty upgrade z 4 na 5 gwiazdek. Wszystko oczywiście z zachowaniem ceny imprezy. Warto tu dodać, że w międzyczasie czyli od końcówki maja do końca lipca ceny wzrosły o jakieś 30%. Kto próżno w tym roku szukał okazji last minute wie o czym mówię. Od organizatora dostałem też nowy komplet dokumentów. Przy okazji dowiedziałem się, że gdybym kupił bezpośrednio u organizatora, a wiec ten nie zapłacił by 25% prowizji czyli agencyjnego to pole do manewru byłoby jeszcze większe. Zwyczajnie byłby większy budżet na ewentualne zadośćuczynienia i zmiany standardu.

Przy okazji, przemiła swoja drogą, przedstawicielka organizatora powiedziała, że w tym roku wyjątkowo pomagają klientom agenta XXX. Mają bowiem z rynku bardzo wiele informacji o tym, że ten zwyczajnie nie ogarnia i nie można na niego liczyć. Jak podejrzewam rozwiązano też umową łączącą oba podmioty, bo wyjazdy organizatora zniknęły z katalogu agenta.  

Z kolei jedynym i ostatnim ruchem ze strony agenta był pełen błędów mail przypominający. Pomylono w nim termin wylot, lotnisko docelowe, a godzin odlotu nie podano wcale. Zaś wisienką na torcie było przypomnienie o konieczności wypełnienia na stronie greckiego ministerstwa turystyki formularza PFL. O tym, że trzeba to zrobić nie później niż 24 godziny przed wylotem. Mail przyszedł 10 godzin przed wylotem. Jak widzicie wsparcie agenta pierwsza klasa.

Tyle samej opowieści, teraz pora na wnioski. Mocno was namawiam na wyciągniecie wniosków z mojej przygody. Na stronie agenta, czy w biurze agenta wybierzcie imprezę turystyczną, tak łatwiej. Macie w jednym miejscu właściwie wszystko co rynek ma do zaoferowania. A potem zapamiętajcie kto jest organizatorem i to tam kupcie wyjazd. Pamiętajcie stroną dla was jest zawsze ten kto wziął od was pieniądze. Jeżeli kupicie przez pośrednika czyli agenta organizator może was do niego odesłać. Jeżeli zaś to on bezpośrednio weźmie kasę jest dla was stroną w razie jakiś problemów.

Jak mi nie wierzycie to zobaczcie jak pięknie ubezpieczają się agenci. Na stronie jednego z nich znalazłem takie oto info. Słowem piszą wprost, jak masz problem to nie do nas, idź z nim do organizatora. Ok, to ja pójdę, ale w takim razie powiedźcie za co bierzecie pieniądze? Czy nie rozumiecie, że przy takim podejściu jesteście zwyczajnie niepotrzebni.

Takie informacje to przejaw buty i pychy agenta

Podsumowując, namawiam, apeluję, radzę nie kupujcie u agentów, kupujcie bezpośrednio u organizatora. Koszty są dokładnie te same, ale jak coś pójdzie nie tak, jak pojawią się problemy to jest ktoś z kim możecie negocjować a nawet żądać swoich praw. Wiem to troszkę trudniejsze, ale tylko troszeczkę. Raptem kilka klików więcej. Warto ten wysiłek ponieść.

Tych zainteresowanych jak nazywa się agent z którego usług miałem nieprzyjemność skorzystać odsyłam pod zdjęcie.

Agentem był serwis Wakacje.pl należący do Holdingu Wirtualna Polska

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl