Co tam w świecie Recenzje

16 Targi Książki w Krakowie okiem odwiedzającego

Napisał Blurppp

Od lat odwiedzam Krakowskie Targi Książki. Byłem i na tegorocznej edycji. W halach przy Centralnej spędziłem kilka godzin i jak co roku wyszedłem oszołomiony. Oszołomiony różnorodnością, która zdaje się być kluczem do sukcesu imprezy. Bo gdzie indziej na równych prawach można zobaczyć koncerny wydawnicze specjalizujące się w literaturze popularnej tuż obok niszowych wydawnictw. Gdzie oferta wydawnicza uczelni spoczywa o kilka metrów od zabarwionych erotyką czytadeł okupujących czołówki list bestsellerów.

Targi to również okazja do spotkania z ulubionymi autorami. W tym roku takich spotkań będzie ponad 500. Od lewa do prawa, od Nergala po księdza Bonieckiego, od Masłowskiej przez Marka Krajewskiego po dwie pierwsze damy poprzednich edycji, Jolantę Kwaśniewską i Danutę Wałęsa.

Imprezie jak zawsze towarzyszy pokaźna lista sympozjów i konferencji. Są oczywiście i konkursy branżowe jak prestiżowy o Nagrodę im Jana Długosza Oferta, wybór Literackiego Bloga Roku i kilka innych. Oferta jest tak olbrzymia , że trzeba mocno kombinować by nic ciekawego nie umknęło. Przeciętny bywalec i tak o wynikach przeczyta w mediach, po prostu jest tego zbyt wiele by osoba będąca miłośnikiem książek ale nie zajmująca się tym zawodowa była wstanie to wszystko ogarnąć.

Również, jak co roku w bocznym namiocie odbywa się Salon Nowych Mediów. Słowo e-book słyszymy na targach coraz częściej. Widać, że wydawcy , a przynajmniej większość z nich, nie zasypują gruszek w popiele i starają się podążać za rozwojem techniki. Warto również zauważyć, pierwszy raz chyba aż tak duży, wysyp audiobooków. Na wielu stoiskach tuż obok półeczki z książkami funkcjonowała półka tymi samymi tytułami ale w formie audio. Dla mnie który jest olbrzymim fanem czytanych książek, w końcu spędzam całe godziny w aucie, to naprawdę dobra wiadomość.

Warto również zauważyć wystawców technicznych czyli sporą ofertę drukarni, introligatorni czy papierni. Osobna kategorię stanowili również wystawcy prezentujący zabawki politechniczne i gry planszowe. Widać jest jeszcze na inna rozrywkę niż rozrywka elektroniczna. Cieszyła również obecność firm księgarskich i poważnych księgarni internetowych.

Na koniec łyżka dziegciu, z olbrzymim żalem odnotowałem nie obecność kilu lubianych przeze mnie wydawców, jak Erica, Muza czy Zyski i ska. Szkoda. Na szczęście ich pozycje z ich katalogu były dostępne na stoiskach firm dystrybucyjnych jak Dictum. Z żalem obserwowałem też gasnące stoisko MediaRodzina, wydawcy cyklu o Harrym Potterze. Czyżby nie udało się znaleźć innej lokomotywy, sama Narnia to zbyt mało.

Zawsze po wizycie na imprezie targowej nasuwa się pytanie czy branżę dotknął kryzys, tu odpowiedź nie jest jednoznaczna, merytorycznie chyba nie, nowości i wartościowych tytułów nie brakuje. Z drugiej strony jednak stoiska jak by były mniejsze, gadżetów jak na lekarstwo. Widać, że fundusze reklamowo-marketingowe zostały przycięte. Oczywiście jest kilka hostess ubranych w stroje z epoki reklamujących promowane tytuły ale brak tego przepychu który towarzyszył głośnym premierą jeszcze kilka lat temu.

Targi jeszcze trwają, zakończą się jutro czyli 28.10.2012 więc wszystko jeszcze może się zdarzyć, a ci którzy nie mieli okazji na spacer pośród stoisk niech szybko to nadrobią. Warto choć by ze względu na dużą ilość promocji, duże rabaty na oferowane na wystawiane publikacje i oszałamiającą ilość konkursów dla odwiedzających. Zabierzcie z sobą też dzieci, oferta dla nich jest naprawdę oszałamiająca a wielu z wystawców zadbało o specjalna przestrzeń gdzie mogą miło spędzić czas, w końcu czym skorupka za młodu.. I chyba tylko krakowscy księgarze się nie cieszą, bo większość wychodzących miała tak wypełnione siatki, że kolejne książkowe zakupy zrobią dopiero przed gwiazdką.

Malutkie Post Scriptum, książek o tematyce winiarskiej nie znalazłem. Może za rok.

Poniżej kilka fotoimpresji z sal targowych.

 

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl