Relacje Galerie oficjalne Galerie prywatne Blog


„W Przemyślu rzucili towar, dlatego tylu ich tutaj” to zdanie rzucone przez zażywną tleniona blondynkę w wieku mocno balzakowskim miało usprawiedliwiać kolejkę na przejściu granicznym w Medyce. Było kwadrans przed czwartą rano i mój mózg nie radził sobie ze zrozumieniem, tej z pozoru oczywistej, wypowiedzi. Nawet nie domyślałem się kim są owi oni, ani czym ów towar. Zresztą pole interpretacji było i tak zbyt szerokie. Tak czy owak przez najbliższe 120 minut mieliśmy się posuwać żółwim tempem do przodu. Nie chodzi jednak o tempo a o kierunek, jechaliśmy na wschód. Byłem już na południu i na północy, dość daleko zapędziłem się na zachód, dalej się nie dało bo Europa stawała się oceanem ale na wschodzie jeszcze nie byłem.

Add a comment

Musimy tu wrócić, taka myśl kołatała mi się po głowie kiedy, w lutym 2008, wsiadaliśmy w Agadirze do samolotu. Maroko nas oczarowało, choć ledwie mieliśmy okazję je powąchać. Wrócić udało się po prawie dwóch latach w styczniu 2010 roku. Jak było, co widzieliśmy i jakie zrobiło to na nas wrażenie przeczytacie w pełnej relacjii. 

Add a comment

Podobno nie ma przypadków a to miał być standardowy wyjazd do Egiptu. Słoneczko, basen, nieróbstwo. Podczas rezerwacji wpadła mi jednak w oczy oferta Last Minute do Maroka. Ten kierunek kręcił mnie od zawsze, ale wydawał się być za drogim. Teraz ceny spadły, więc szybka narada rodzinna     i jedziemy.  Jest nas troje Moja 11 letnia córka Ola pełna nadziei na godziny nad basenem i na brązową opaleniznę, którą zaszpanuje po feriach. Żona Agnieszka licząca na dobre jedzenie i zakupy i ja 40 latek pełen niespełnionych marzeń o trampingach przez nieznane wysokie góry, o przygodzie ot taki nie do końca dorośnięty Staś Tarkowski.  Trzy różne cele, troje ludzi, jedne rodzinne wakacje, żebyśmy tylko sobie głów nie pourywali. Do tego ja zabieram aparat, co znaczy, że co chwile będę starał się uwiecznić jakiś detal albo plan ogólny. Moje panie tego nie cierpią.

 

Add a comment

Przed wyjazdem

Jak zawsze to był przypadek. W pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia ciągle nie mieliśmy żadnych planów na sylwestra. Siedząca przy komputerze Ola powiedziała „Jest oferta Sylwester  w Budapeszcie". Nie lubimy imprez zorganizowanych ale pomysł już był. Kilkanaście minut w Internecie i pierwszy raz w życiu dokonujemy rezerwacji hotelu przez serwis bookingowy.  Wybór pada na Hotel Fortuna, na zdjęciach wygląda przyjaźnie, jedyny mankament jest położony około 4 km od centrum za to bardzo blisko stacji metra. Według informacji do centrum będzie 5 przystanków. Nic mi to nie mówi w Budapeszcie byłem raz jako małe dziecko czyli pewnie 30 lat temu. Agnieszka była 20 lat temu. Czyli nie znamy miasta, nie znamy węgierskiego i nie jesteśmy pewni hotelu. Pewnie będzie zabawnie J.

Następny dzień to zakup przewodników i planu miasta. Wiedza będzie niezbędna, zaczynamy chodzić z kata w kąt nie mogąc się doczekać. Jeszcze uzupełnienie garderoby o nowe polary bo prognoza mówi o temperaturach sporo poniżej zera i właściwi jesteśmy gotowi.

 

Add a comment

Blurppp - Zapiski z pustyni

DSC 0248

Zapraszamy również do odwiedzin na blogu Irka

Sporo tam o podróżach, ale przeczytacie tam także o ksiażkach, fotografi i winie

Odwiedżcie koniecznie. 

http://www.blurppp.com/blog

Kontakt

Najprostszą metodą kontaktu z nami jest poprostu napisać maila 

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Zawsze odpowiadamy.