Wino i destylaty

Zaadoptuj krzaczek czyli Celler Devinssi Cupatge 2013

Napisał Blurppp

Od jakiegoś czasu marzy mi się mieć winnicę, najlepiej taka położoną na malowniczych wzgórzach, gdzieś w dobrej albo nawet bardzo dobrej apelacji. Jest tylko jeden problem-kasa. Do czasu szóstki w totka i to takiej w dużej kumulacji mogę o tym tylko marzyć. Chyba, że zdecyduję się na coś mniejszego niż cały winograd, na przykład na jeden albo dwa krzaki.

Teraz taki zakup ułamka z ułamka winnicy stał się możliwy. Tak naprawdę to nie będzie to zakup a adopcja. Tak można sobie adoptować krzaczek albo nawet trzy krzaczki. Już tłumacze o co w tym chodzi. Niezależni producenci którzy chcą realizować własną autorską a nie produkować masówkę na zlecenie marketów mają problem ze znalezieniem źródeł finansowania. Produkcja wina, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę szybujące ceny gruntów w modnych apelacjach, to zajęcie wymagające olbrzymich nakładów. Gotowy produkt który sfinansuje inwestycje pojawi się dopiero za kilka lat. Krzewy potrzebują czasu by zaczęły rodzić, potem rok na winifikacje i jeszcze kilka albo i kilkanaście miesięcy na dojrzewanie. Lekko licząc 7 lat.

Jeden z nich może być twój

Jeden z nich może być twój

Dlatego winiarze szukają alternatywnych metod sfinansowania. Wszystko działa odrobinę jak Kickstarer czy nasze rodzime Polak Potrafi. W zamian za przekazanie pewnej kwoty ( zwykle jest kilka planów od 20 do nawet 2000 euro) otrzymujemy certyfikat adopcji jednego dwóch lub trzech krzewów, często fikuśnie zapakowany, i oczywiście od jednej do trzech butelek wina, ponadto prawo do wizyty w winnicy i darmowej degustacji. Możemy też na krzewie przypiąć karteczkę ze swoim imieniem. Podczas wizyty w winnicy łatwo będzie go odnaleźć. No i jest jeszcze coś, świadomość że wspiera się ambitne nie komercyjne winiarstwo. Prawda, że fajne. Ile razy zastanawialiście się co komuś kupić na prezent, zwykle kończy się na szaliku, komplecie kieliszków albo czymś równie trywialnym.  Tymczasem można komuś podarować kawałek winnicy.

Celler Devinssi Cupatge 2013

Celler Devinssi Cupatge 2013

Celler Devinssi Cupatge 2013

Sam poważnie zastanawiam się nad wydaniem  54 euro i zaadoptowaniem jednego z krzewów w Prioracie. Właśnie akcję adopcji zaproponowała Celler Devinssi, mała prowadzona przez grupę entuzjastów, pod wodzą enologa José Roca Benito, winnica. Pierwsze krzewy zasadzili w 2001 roku, dziś gospodarują na 4,5 hektara o produkują około 20 tysięcy butelek wina rocznie. Ich wina, z prostymi drukowanymi na laserowej drukarce etykietami można znaleźć w kartach najlepszych restauracji Barcelony, również w tych z gwiazdka. Czy potrzeba lepszej rekomendacji? Jeżeli wie się gdzie szukać, jest też jeden sklep gdzie ich wina są dostępne. Mojej córce podczas wizyty w Barcelonie udało się, trochę przez przypadek do tego sklepu trafić i przywiozła mi butelkę Celler Devinssi Cupatge 2013, podstawowej etykiety i jako jedynej nie przeznaczonej do dłuższej maturacji. Jest to czerwony kupaż aż  5 szczepów. Złośliwcy mówią, ze pomieszano co zostało w kadziach i tylko dlatego wino wyceniono na 11 euro a nie na 70 euro jak flagowe Rocapoll. Na szczęście moja butelka też daje przynajmniej cień pojęcia o klasie tamtejszych win. Przypomnijmy to kupaż odmian grenache i carignan z niewielkim dodatkiem cabernet sauvignon, merlot i syrah. Wino powstało bez kontaktu z drewnem, co w Hiszpanii niestety nie jest częste. Prezentuje się w następujący sposób. Oko  delikatnie przeźroczyste, czerwone. W nosie dużo dojrzałych słodkich owoców leśnych i czarnej porzeczki, do tego dochodzi lekki powiew banana (momentami przywodzi na myśl lekkie wina z Beaujolais). W ustach dominują czarne i leśne owoce (jeżyny, borówki, czarne porzeczki). Kwasowości jest tyle dużo  by wino było świeże i radosne, a równocześnie na tyle mało by nie wykrzywiało podniebienia. Taniny są drobniutkie, i słodkawe. W długim posmaku pojawia się lekki ton ziołowo żywiczny. Celler Devinssi Cupatge 2013 jest bardzo pijalne i świetnie sprawdza się podczas niezobowiązujących spotkań towarzyskich, nie ma w nim mocy i koncentracji typowej dla regionu, ale chyba nie o to winemakerowi chodziło.  Szkoda, że córka przywiozła tylko jedną butelkę, bo niestety nie jest ono dostępne w Polsce. Moja ocena 5.0 czyli bardzo dobre, cena 11 euro

Jeden z planów. Poważnie się nad tym zastanawiam. Za kilka tygodni mam urodziny, jak by ktoś chciał mi prezent zrobić :)

Jeden z planów. Poważnie się nad tym zastanawiam. Za kilka tygodni mam urodziny, jak by ktoś chciał mi prezent zrobić 🙂

Pijąc to wino, ciesząc się jego smakiem z każdym łykiem wzrastał mój szacunek dla producenta i z każdą kropla coraz bardziej narastała we mnie chęć wsparcia go w jego pracy. Chyba wydam jednak zaskórniaki i za 54 euro zaadoptuje jeden z krzewów. Tym bardziej, że w zamian dostanę trzy butelki wina, i tym razem nie będzie to linia podstawowa.

Więcej o adopcji krzewów przeczytacie pod tym linkiem. Dostępnych jest 6 różnych planów od 54 do 280 euro.  Z kolei polskich ambitnych importerów mocno namawiam na zainteresowanie się tym producentem.

Wino otrzymałem od córki. Do zilustrowania wpisu, poza zdjęciem butelki wykorzystałem zdjęcia z profilu Devinssi Winery na Facebooku.

O autorze

Blurppp

Irek „blurppp” Wis – miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl