Recenzje

Wojtek Miłoszewski „Inwazja”

Napisał Blurppp

Od jakiegoś czasu polska literatura popularna jest na krzywej wznoszącej. Szczególnie dobrze widać to w wypadku kryminałów. Dzięki takim autorom jak Katarzyna Bonda, Ryszard Ćwirlej, Marek Krajewski czy Zygmunt Miłoszewski mówi się wręcz o polskiej szkole kryminału. Swój renesans ma też polska literatura awanturniczo-przygodowa w historycznych dekoracjach, za co odpowiadają choćby Mariusz Wollny czy Grzegorz Kochman, o osadzonych w niedawnej historii cyklach Grzegorza Kalinowskiego czy Marcina Wrońskiego nie wspominając. I tylko jakoś powieść sensacyjna nie miała ostatnio szczęścia. Długo nie pojawiał się ktoś, kto mógłby zastąpić Leonarda Zagórskiego. Na szczęście pojawia się szansa na zmianę, przynosi ja „Inwazja” debiutancka powieść Wojtka Miłoszewskiego.    

„Inwazja”Już na początku, co by uciąć wszelkie spekulacje, napisze,że zbieżność nazwisk wymienionych we wstępie nie jest przypadkowa. Wojtek i Zygmunt to bracia, nie ukrywają tego i w ramach promocji debiutanta chętnie pojawiają się razem w świetle reflektorów. Kto widział Panów razem ten zauważy, że próżno szukać między nimi fizycznego podobieństwa. I tak jak różnią się autorzy tak różni się ich twórczość.

Książki Zygmunta są na tyle znane, że nietaktem wobec autora było by ich przybliżanie. Wiadomo, chodzi o wyrafinowane kryminały z charyzmatycznymi bohaterami i zawiłe, niejednoznaczne śledztwa. Wszystko opowiedziane w dość kameralny sposób, bez spektakularnych scen.

W debiucie Wojtka, wszystko jest inne. Opisuje on Polskę w niedalekiej przyszłości, a moze tą współczesną, Polskę zarządzaną przez miałkiego prezydenta o imieniu Andrzeja, nad którym niepodzielną władze ma tajemniczy Prezes wspomagany przez brodatego Ministra Obrony o twarzy szalonego mnicha. I właśnie ta Polska zostaje najechana przez putinowską Rosje i w chwili próby zwyczajowo już porzucona przez sojuszników z NATO na czele. Rozpoczyna się skazana na porażkę obrona.  

Losy tej wojny poznajemy z trzech perspektyw: zawodowego żołnierza, przeciętnego obywatela i bezwzględnego biznesmena zdecydowanego ugrać na konflikcie coś dla siebie. Taka konstrukcja pozwala na zaprezentowanie szerokiego spektrum tematów nierozłącznie związanych z wojną. Wszak pisząc o konfliktach trzeba pisać nie tylko o bohaterstwie i odwadze żołnierza, o przebiegu potyczek, choć tych „Inwazja” jest pełna. Nie wolni też zapominać o walce „szarego człowieka” o przetrwanie, o tym jak z dnia na dzień musi porzucić stabilne choć nie zawsze udane życie i dosłownie staje się uchodźcą. Trzeba wreszcie pokazywać, że w czasie wzmożenia nie wszyscy staną na wysokości zadania, część zdecyduje się dbać tylko czubek własnego nosa i w tym egoizmie nie cofnie się przed niczym.     

Miłoszewski wszystkie te aspekty pokazuje, przez co obraz wojny jest u niego w zasadzie kompletny, bo prócz tego co wymieniłem wyżej jest też kilka scen gabinetowych, pokazujących tło, czyli kulisy wielkiej polityki, szczególnie to jak nieważny jest człowiek, gdy chodzi o globalne interesy.

Ale „Inwazja” prócz tych wszystkich niemalże moralizatorskich aspektów jest przede wszystkim świetnie napisaną powieścią sensacyjna, powieścią rozrywkową ze wszystkim jej atrybutami. Są tu charakterni bohaterowie, których nie sposób nie polubić, jest wartka, dynamiczna i precyzyjnie opowiedziana, często bardzo zaskakująca akcja. Miłośnicy brawurowych strzelanin, wyczynów na granicy ludzkich możliwości i tego wszystkiego czego po powieści sensacyjnej czy momentami wręcz batalistycznej można się spodziewać nie będą zawiedzeni. Podobnie jak ci szukający treści odrobinę głębszych.

Dodajmy do tego jeszcze jeden istotny element. „Inwazja” jest nafaszerowana ironicznym, gorzkim czarnym humorem i choć jest to często śmiech przez łzy to świetnie sprawdza się jako swoisty kontrapunkt dla pełnych napięcia scen budujących fabułę. Budują też swoisty balans, sama opowieść jest bowiem mocno przerażająca i niebezpiecznie prawdopodobna.

Ponad 500 stron pochłonąłem w dwa wieczory, zarywając przy tym noc. I nie żałuje ani jednej z tych chwil. „Inwazja” to jedna z najmocniejszych pozycji polskich autorów, jakie w tym i nie tylko w tym roku ukazały się na pólkach księgarskich. Da tego najlepsza polska pozycja sensacyjna od lat.

I tylko, jedna rzecz budzi moje wątpliwości. Dlaczego to się kończy w ten sposób. Czyżby jak wynika z plotek i wywiadów czekała nas kontynuacja. Jeżeli tak, to znakomicie, żebyśmy tylko nie musieli na kolejny tom czekać zbyt długo.

Bardzo polecam. blurppp poleca

Tytuł: „Inwazja”

Autor: Wojtek Miłoszewski

Rok wydania: 2017

Stron: 510

Cena okładkowa 39,99 zł

Wydawca: Wydawnictwo WAB

Powieść dostępna również w formie audiobooka

Książka przedpremierowo otrzymałem od wydawcy

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl