Winne Wtorki Wino i destylaty

Winny Wtorek – Sauska Villanyi Rose 2015

Napisał Blurppp

Sławek Sochaj (enoeno.pl) zaproponował Winnego Wtorku, z pozoru nic trudnego: „róż z Europy Środkowej, Polski nie wyłączając”. Tyle tylko, że mnie to wbiło klina, bo definicji Europy Środkowej jest co najmniej kilka, kto mi nie wierzy niech sobie pogrzebie po Wikipedii. Ja powiem tylko, że konie z rzędem temu z was kto o Szwajcarii myśli jak o kraju Europy Środkowej, a między innymi ona wraz z Lichtensteinem zostały zakwalifikowane do grupy krajów środkowoeuropejskich podczas Międzynarodowej Unii Geograficznej w Pradze w 1994 roku.

Ale to tylko jedna z definicji, jest też taka, sporządzona na potrzeby dysponowania funduszami w unijnym programie Europa Środkowa, która zalicza do tego obszaru północne Włochy, co oznacza, że również Piemont, a więc choćby Barolo czy Barbaresco są winami środkowoeuropejskimi. Dodajmy do tego Tokaj i okaże się, że sporo z najbardziej szanowanych win świata powstaje w regionie, który zamieszkuje, wszak jestem Środkowoeuropejczykiem. #duma

Żarty żartami, ale jak widać ekonomia i polityka zawsze ma przewagę nad geografią a często również nad zdrowym rozsądkiem. Moja prywatna definicja Europy Środkowej to jednak cztery kraje, Węgry, Czechy, Słowacja i oczywiście Polska. Wszak geograficzny środek Europy leży gdzieś pomiędzy Warszawą a Łodzią (tak uczyli mnie w podstawówce) albo w Suchowoli koło Białegostoku, o czym informuje nawet stosowny obelisk. Choć może to dane nie prawdziwe, bo wyliczone dawno temu, w 1775 roku przez Szymona Antoniego Sobiekrajskiego.

Co ciekawe, najnowsze wyliczenia – ogłoszone w roku 1989 przez Narodowy Instytut Geograficzny w Paryżu a będące efektem wielomiesięcznych prac zespołu kartografów i geografów pod przewodnictwem Jean-George’a Affholdera umiejscowiły środek europu we wsi Purniszki pod Wilnem. A teraz pytanie do was, kto o Litwie myśli jako o części Europy Środkowej, dla mnie to Kraje Bałtyckie.

Zostawmy wiec tych geografów i wróćmy do zdrowego rozsądku, a to w wypadku win różowych z Europy Środkowej dla mnie oznacza Morawy albo Węgry i właśnie z Węgier pochodzi moje wino. Kupiłem je w Tokaju, choć nie jest to wino tokajskie.

Sauska Villanyi Rose 2015

Sauska Villanyi Rose

Choć wielu Sauska kojarzy z Tokajem, pewnie przez charakterystyczny budynek z kropką i szyld witający wjeżdżających do miasta, to prawdziwa historia tego producenta związana jest z Villanyi. To tam urodził się Christian Sauska, węgierski inżynier, który w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku wyemigrował do USA. Tam dorobił się niewielkiej fortuny i zaraził pasją do wina. Po zmianie ustrojowej wrócił do ojczyzny i otworzył niewielką winnicę w Tokaju, niedługo po tym rozpoczął produkcję w rodzinnych stronach. Obecnie produkują 29 różnych win, z czego 12 etykiet powstaje w Tokaju a 17 w Villanyi.

Jak wskazuje nazwa, Sauska Villanyi Rose jest z Villanyi , zresztą róż w Tokaju powstać nie mógł. Jest to kupaż 5 szczepów którego skład i proporcje zmieniają się z roku na rok. Dla przykładu w 2015 do bazowego stanowiącego podstawę kekfrankosa, domieszano cabernet franc cabernet sauvignon, merlot, syrah, i pinot noir. W roku 2016 zabrakło cabernet franca. Taki urok winiarstwa, rocznik rocznikowi nie podobny.

Wino powstałe w 2015 roku pachnie truskawkami, pieprzem i delikatnymi przyprawami. Nie jest to świeżo otwarte pudełko landrynek, czego zawsze się przy winach różowych boję. Nos jest złożony i zdecydowanie nie efekciarski. W ustach sporo ciała, wino ma 12,5% świetnie ukrytego alkoholu. Dominują tony owocowe – maliny, czerwone porzeczki, ale jest też mineralna świeżość podbita sporą kwasowością o cytrynowo-limonkowym charakterze. Całość produkcji odbyła sie w stali, to też żadne dodatkowe tony nie burzą rześko-owocowej konstrukcji wina.  Przy drugim łyku daje się wyczuć delikatne garbniki ( mam podejrzenie dojrzewania na osadzie). Sauska Villanyi Rose 2015 jest zdecydowanie bardziej gastronomiczne niż tarasowe, ja otwarłem je ciesząc się słoneczną sobota na własnym balkonie i powiem szczerze, że był to błąd. Powinno zostać podane do jakiegoś pikantnego, orientalnego dania, może do curry? Wtedy dopiero pokazało by pazur. Moja ocena to 4,5 czyli dobre plus. Kupiłem na Węgrzech ( import własny) z 1990 forint, około 27 zł.

Wiecie co, jak mamy takie wina prawie za miedzą, to można nawet odżałować, że Barolo nie dla wszystkich jest winem środkowoeuropejskim.  


Róż z Europy Środkowej, jakkolwiek ja rozumieć pili również:  

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl