Wino i destylaty

Winnica Lidla uaktualnia ofertę. 29 nowości.

Napisał Blurppp

Lidl konsekwentnie idzie w stronę swojego projektu Winnica Lidla, czyli szerszego niż półkowy wyboru win, które można zamówić jedynie przez sieć, a potem odebrać we wskazanym sklepie stacjonarnym. Takie podejście to możliwość gigantycznych oszczędności na logistyce, a dzięki czemu możliwość zaoferowania klientowi droższych i bardziej ambitnych etykiet. Na początku marca katalog internetowy został poszerzony o kolejne etykiety. Spróbowałem dwudziestu dziewięciu z nich.

Zacznę od złych wieści. Winnica Lidla na tyle usprawni logistykę, że prawdopodobnie słynne wina za piątkę, które od czasu do czasu trafiały się na półkach odejdą w niebyt. Lidl ma dziś ponad 600 sklepów. Oznaczało to, że każdy z nich trzeba było zatowarować. Jeżeli przyjąć, że do każdego z nich trafiało 6 butelek, mówię o ambitnych droższych etykietach, to i tak wychodziło 3600 butelek. Polski rynek, szczególnie poza dużymi miastami, nie był wstanie tego wchłonąć. W efekcie wina były przeceniane, często radykalnie, stad wina za piątkę.

Teraz wina ambitniejsze będą dostępne tylko poprzez zamówienie sieciowe. To zdecydowanie obniży minima logistyczne, a co za tym idzie pozwoli nie tylko poszerzać ofertę, ale i wrzucać do niej ciekawsze, co często oznacza droższe wina. Przy zachowaniu rozsądnej polityki cenowej może to być gratka dla winomaniaków. To też trzymam za koncept kciuki, pamiętając że kluczem do jego powadzenia będzie selekcja i cena.  Spójrzmy jak to wygląda przy najnowszym uaktualnieniu oferty Internetowej.

Jako, że win jest sporo bo aż 29 daruje wam opis wszystkich z nich. Wina były połączone w bloki tematyczne i opowiem bardzie o blokach wskazując każdym z nich mojego faworyta. Będzie też kilka win „pojedynczych”. Używam nazw podanych przez importera na kartach degustacyjnych.

Wina musujące

Winnica Lidla

W tej kategorii mamy dwa wina z różnych półek cenowych. Na tej niższej znajdziecie Chateau de Beauregard Brut AOP Cremant de Loire 2015 (cena 39,99, moja ocena 3,75/6), bardzo rześkie, wyraźnie jabłkowe kremowe wino fajnym musowaniu. Przyjemne ale raczej w kategoriach wina inicjującego imprezę niż czegoś czym chcecie świętować wiekopomny sukces. Mierzący wyżej mogą sięgnąć po Bernard Gantois Grand Cru Brut AOC Champagne (Cena 99,99, moja ocena 4,75/6).  Wino dwa i pół razy droższe, czy daje dwa i pół razy więcej emocji? Nie bardzo ale ma sporo klasy ze swoją ostrą jak żyletka kwasowością, fajną kremową teksturą i jabłkowo–gruszkowym owocem. Jest też ów legendarnym wapiennym mineralnym powiewem. Na Święta w sam raz.

W kategorii trudno wyłonić zdecydowanego zwycięzcę, stosunek jakość/cena w obu przypadkach podobny, w kategoriach bezwzględnych wygrywa przedstawiciel Szampanii.

Biała Burgundia

Najpierw bezimienne Chardonnay Bourgogne AOC 2016 (Cena 34,99, moja ocena 3,0/6). Trochę nijakie i mdłe, smakujące masłem, powściągliwe. Kolejnym winem jest Domaine Saint Germain Macon-Villages AOP 2016 (Cena 34,99, moja ocena 2,0/6), niestety równie mało wylewne co poprzednik, do tego z pewną irytująca goryczką. Zdecydowanie mnie nie przekonuje. Wreszcie Marc Alexandre Montagny 2015 (Cena 39,99, moja ocena 3,0/6) czyli ukłon w stronę miłośników wyraziście beczkowanych bieli z Burgundii. Miłośnicy masła, melona, gruszki, nie przesadzonej kwasowości i delikatnie zarysowanej słodyczy będą zadowoleni. Pochód zamyka Domaine Saint Prix Saint-Bris AOP Sauvignon 2015 (Cena 39,99, moja ocena 3,5/6), jeżeli chcecie spróbować sauvignon robionego po burgundzku to lepszej okazji w tym przedziale cenowym nie będzie. Jest zielone, z nutami liści porzeczki, pokrzywy, odrobiną trawy ale też wysoką kwasowość, znajdziecie w nim też odrobine masła i trochę mineralności.

W grupie białych burgundów najlepszym wyborem zdaje się być właśnie Domaine Saint Prix Saint-Bris AOP Sauvignon 2015, ale i on niczego wam nie urwie. Na tej półce cenowej trudno o dobrego białego burgunda, pora do tego zacząć się przyzwyczajać.

Loara

Sauvignon Val de Loire 2016 (Cena 24,99, moja ocena 2,75/6), mocno przeciętne i cena nie jest tu żadnym usprawiedliwieniem. Za 25 złotych dostajemy trochę żwawego kwasu i w miarę czystych zielonych nut. Tylko tyle. Ot wino do sałatki. Z kolei Clos des Ronceveaux Sauvignon, Touraine AOP 2016 (Cena 24,99, moja ocena 3,5/6) da wam mniejszą kwasowość, słodszy owoc i więcej „zieleni”. Emocje wciąż pozostają na poziomie podłogi ale jako wino do paringów towarzyskich w gronie mieszanym, najchętniej takich z widokiem na zachodzące słońce się sprawdzi. I to ono wygrywa w tej kategorii. 

Pozostałe wina białe, w tym słodkie

Teraz będzie od Sasa do lasa pod względem stylistycznym. Wina pójdą w kolejności degustowania. Umanu Chardonnay / Vermentinu Ile de Beaute 2016 (Cena 29,99, moja ocena 2,5/6), po tym przedstawicielu Korsyki spodziewałem się sporo więcej. Dostałem pustkę pozbawiona świeżości, gdzieś na marginesie pląta się żółta śliwka. W nosie i ustach wieje nudą. Jakby na zatarcie wyspiarskiego wspomnienia pojawiło się Chateau Marjosse Entre-Deux-Mers 2014 (Cena 39,99, moja ocena 4.0/6), i choć nie jestem wielkim admiratorem bordoskich bieli to wino mnie przekonało. Zdecydowanie zielone – co lubię. w pokroju pokrzywowo-agrestowo-szparagowe. Smaki są wyraziste, kwasowość odpowiednia, pije się z przyjemnością i to zarówno solo jak pod rybę czy drób. Jean Cornelius Alsace Pinot Gris Medaille 2016 (Cena 27,99, moja ocena 2,75/6) to wino wywołało u mnie uczucie deja vu i to z kilku powodów. Chyba już było raz w Lidlu, do tego jako wino bez właściwości, takie co to podobnie jest do wszystkich i do nikogo nie zostawia po sobie wyrazistego wspomnienia. Smaku tam mało, za to niezbalansowanej słodyczy dużo. Sytuacji próbuje jeszcze bronić wyrazisty biały owoc, ale to za mało. Domaine du Chatellier Coteaux du Layon 2015 (Cena 34,99, moja ocena 4.0/6) wino bardzo nieoczywiste, wracałem do niego na degustacji parokrotnie. Pierwszy łyk bardzo landrynkowy, w drugim pojawia się balans, w trzecim odnajdziemy miód, brzoskwinie, morele. Chętnie postawiłbym je na swoim świątecznym stole, i parował raczej z pasztetami niż sernikami. I ostanie w tej kategorii Bastide Miraflores Perle 2016 (Cena 34,99, moja ocena 3,5/6), tak naprawdę to dla tego wina powinna być osobna kategoria, powiedzmy: wina nie do końca poważne. Sto za nim bardzo lubiany przeze mnie producent, zresztą spójrzcie tutaj. Ta etykieta, to jakby druga strona jego portfolio, wino bardzo lekkie, delikatnie musujące ale nie pozbawione stylu. Jest mocno owocowo, aromatycznie, radośnie, trochę słodko. Brakuje koncentracji, ale to chyba jedyne zastrzeżenie. Śmiało brać na wszystkie imprezy, w tym na babskie pogaduchy.

Zwycięzcą kategorii jest zdecydowanie biały bordoszczak czyli Chateau Marjosse Entre-Deux-Mers 2014, ale na dwa pozostałe wina które oceniłem na 4.0 i 3,5 też warto spojrzeć łaskawym okiem.

Wino różowe

Tu tylko jedno wino, do tego wino, którego wam nie polecam, co nie znaczy, ze przed nim przestrzegam. Domaine Vetriccie Rose  Corse AOP 2016 (Cena 29,99, moja ocena 3.0/6) to średniak który niczym was nie zaskoczy ale i nie bardzo rozczaruje. Pachnie truskawkami, ma niezły balans i tyle.

Czerwienie z Burgundii i okolic

Leon Roux Saint-Amour AOP 2016 (Cena 34,99, moja ocena 3.5/6) rozpoczęło nasz przemarsz przez wina czerwone. Wino jest fajne, zdecydowanie wiśniowe, z dodatkiem delikatnego tonu truskawek. Kwasowość fajnie współgra z lekko chropowatymi garbnikami, i tylko końcówka lekko irytuje swoimi niepasującymi do całości nutami goryczkowymi, za co odbieram trochę punkcików. Drugi przedstawiciel Beaujolais to kosztujący piątkę więcej Domaine Bergeron Julienas AOP 2016 (Cena 34,99, moja ocena 4.5/6) i zdecydowanie warto to pięć złotych dołożyć. Dostaniecie za to mega owocowe wino uśmiechające się wiśniami, jagodami, odrobinę dojrzałą truskawka i owocami leśnymi. W ustach miękkie, o delikatnej słodyczy podbijającej owocowość i odpowiedniej kwasowości, garbnik nie wybija się na pierwszy plan, przez co nikt nie powie, że jest cierpkie. Będzie pasowało do wieprzowiny na świątecznym stole. Za sprawą Blanchard de Cordambles Hautes-Cotes de Nuits AOP 2015 (Cena 34,99, moja ocena 4.0/6)przenosimy się z peryferiów do centrum region. Tu czekają na nas czerwone owoce na zdecydowanym kwiatowym tle, w ustach zaskakuje świeżość. Żadne dzieło sztuki, ale w tej cenie na to nie liczcie, ale zdecydowanie to dobra rzemieślnicza robota.    

W tej kategorii najlepszym wyborem jest Domaine Bergeron Julienas AOP 2016, sięgajcie śmiało. Przy okazji to jeden z najlepszych wyborów całej oferty.    

Loara na czerwono

Degustując Domaine Claude Lafond Le Clos du Chateau Valencay AOC 2016 (Cena 29,99, moja ocena 4.75/6) bardzo żałowałem, że ten region reprezentuje tylko jedna etykieta. Wino bardzo zaskakuje na plus, to zdecydowanie najlepsze wino w kategorii jakość/cena całej oferty. Pięknie pachnie łącząc czerwone kwiaty z wiśnią. W ustach fajna kwasowość, niezły garbnik a przy tym modne ostatnio uczucie lekkości, nieprzeładowania, braku napinki. Do picia solo, na tarasie i do mięs „po polsku” w tym choćby do pieczeni z szynki (jako, że idą Święta, warto zapamiętać te etykietę).

Rodan  

Od zawsze wiadomo, że jak chcesz poczuć na języku owocową eksplozję sięgnij po wina rodańskie. Obie reprezentujące region etykiety ładnie to potwierdziły. Bezimienny Crozes Hermitage 2016 (Cena 34,99, moja ocena 4.5/6) to czarne wyraziste owoce okraszone świeżo mielonym czarnym pieprzem i tytoniem. W ustach sporo charakteru, niezła koncentracja, godne garbniki i dużo owocu. Zdecydowanie warte uwagi. Podobny poziom reprezentuje Vacqueyras AOP 2016 (Cena 37,99, moja ocena 4.5/6), z tym, że tu jest bardziej beczkowo (anyż, mokka) a owoc jest jak by jaśniejszy, zamiast porzeczki mamy śliwki, i owoce granatu. Wino jest też odrobine gładsze.

W tej kategorii najtrudniej wybrać faworyta, w końcu obstawiam Crozes Hermitage 2016, zdaje się mieć odrobinę więcej charakteru, ale jest to wygrana o włos.

Bordeaux  

 

Ten region reprezentowało aż 8 win, zdecydowanie zbyt wiele. Do tego z małymi wyjątkami w tej części degustacji wiało nudą. Na pierwszy ogień poszedł Chateau Les Violettes Blaye-Cotes de Bordeaux AOP 2015 (Cena 32,99, moja ocena 3,5/6), delikatnie mdłe, albo jak kto woli delikatne i przewidywalne. Mnie nie zachwyciło. Les Gravieres de Tayac Margaux AOC 2015 (Cena 74,99, moja ocena 3,5/6) ocena identyczna pomimo obiektywnie patrząc większej klasy wina. Pierwszym na co zwrócicie tu uwagę to koncentracja. Niestety przy tej cenie nie jest to dobry zakup. Chateau Darius Saint-Emilion Grand Cru AOC 2015 (Cena 32,99, moja ocena 3,0/6) próbowałem tak z karafki jak i z butelki, liczyłem, ze lekko ustane i utlenione pozbędzie się tonów chlewikowych, nic z tego, te trzymają się mocno. Pod nimi jest owoc. W ustach potężnie, ale jak by zbyt grubo ciosane. Chateau Ponchemin Cuvee Emma & Alexia Bordeaux AOP 2016 (Cena 24,99, moja ocena 3,75/6), mocarne, ładnie porzeczkowe o ostrych garbnikach, w tej cenie warto. W podobnej cenie jest Chateau Jansenant Cotes de Bourg AOC 2014 (Cena 24,99, moja ocena 3,5/6), bardziej witalne, bardziej energetyczne. W nosie bardzo przyprawowe. Chateau Haut de la Becade Pauillac AOP 2014 (Cena 99,99, moja ocena 3,5/6) wrażenie robi głównie ceną, nie idą za nią odpowiednie emocje. Z kolei Chateau Tour de Castres Graves AOP 2013 (Cena 44,99, moja ocena 3,5/6) jest eleganckie ale nudne.

Jest jeszcze Chateau Pey de Pont Medoc AOP 2014 (Cena 39,99, moja ocena 4.0/6) wino które zrobiło na mnie najlepsze wrażenie w grupie bordoszczaków. Bogate, o ładnym owocowo przyprawowym nosie, gładkich ustach i dobrej kwasowości. Zdecydowanie najlepszy zakup e tej grupie w kontekście opłacalności.

Czerwona słodycz

W tej kategorii jedno wzmacniane wino z południa Francji. Banyuls Grand Cru AOP 2009 (Cena 49,99, moja ocena 4.0/6) bo o nim mowa dało radę. Pachnie wyciągiem z suszonych fig i daktyli, jest gładziutkie w ustach, pełne, owocowe, nic tam nie skrzeczy, nie wystaje. Warto.

Przy okazji nadmienię, ze na winnicy Lidla od pewnego czasu są dostępne też ciężkie alkohole gatunkowe i piwa. Degustowaliśmy fragmentu oferty jednych i drugich. O ile na temat destylatów z racji braku kompetencji nie chcę się wypowiadać, o tyle chętnie napisze coś o piwie. Zaprezentowano kilka belgijskich piw Trapistów. To klasyki i warto je choć raz w życiu spróbować i wiedzieć „czym to jeść”. Z drugiej strony bardzo mnie zasmuciło takie zachowawcze podejście. W Polsce trwa piwna rewolucja, Lidl zresztą doskonale zdaje sobie z tego sprawę, bo jej odpryski trafiają czasem na półki tej sieci. Szkoda, że w ofercie nie znalazł się jakiś jej przedstawiciel. Tak wiem, to trudny i bardzo dynamiczny rynek. Sam browar Pinta w zeszłym roku miał 57 premier, czyli ponad jedną tygodniowo. Wiele z tych piw było dostępnych jedynie przez miesiąc albo kilka tygodni, ale są też nowe polskie klasyki, jak Shark z Widawy czy Atak Chmielu ze wspomnianej już Pinty. Szkoda, że Lidl tego nie zaakcentował, wstawiając choć kilka piw kraftowych, a przede wszystkim nie prezentując ich blogerskiej publiczności.   

Degustowałem podczas V Zlotu Blogosfery Winnej.     

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl