Winne Wtorki Wino i destylaty

Winne Wtorki – Son Calo Negre

Son Calo Negre
Son Calo Negre
Napisał Blurppp
Son Calo Negre

Bodega Miguel Oliver Son Calo Negre

Gdyby wagę regionów winiarski mierzyć ilością miejsca jakie poświęcają im fundamentalne pozycje wydawnicze, śmiało można założyć, że wino z Balearów jest bez znaczenia. Ani Wielki Atlas Johnsona ani opasłe  „Wino” Andre Domine nie poświęcają im jednego zdania. W sieci równie trudno znaleźć jakieś rzeczowe informacje. Nie udało mi się nawet znaleźć mapy apelacji i musiałem ja zrobić sam. Tak jak by ktoś o wyspach zapomniał w kontekście innym niż plaża i nocne kluby. Dodam jeszcze, że Magazyn Wino, w swoim wydaniu 4/2012 choć tematem numeru uczynił wino z wysp o Balearach nawet się nie zająknął. Szkoda, że wszyscy patrzą w drugą stronę. Tymczasem powodów dla których tamto winiarstwo warto przybliżyć polskiej publiczności są przynajmniej dwa. Po pierwsze w tamtym winiarstwie sporo się dzieje, po drugie coraz więcej Polaków trafia na tamte plaże a potem w okolicznym sklepie kupuje silnie obecną na półkach przemysłowa Rioje, często o połowę tańszą od win z wyspy. Dlatego korzystając z okazji jaką jest Winny Wtorek poświęcony wyspa Morza śródziemnego kilka słów o winach z Majorki.

Winorośl uprawia się właściwie na całej wyspie, to też na całej wyspie powstają wina. Na szczególną uwagę zasługują jednak tylko wina z dwóch wydzielonych apelacji klasy D.O czyli Binissalem w centralnej części wyspy (której to apelacji w najbliższej przyszłości poświecę spory wpis) oraz D.O. Pla i Llevant, czyli bohater dzisiejszego odcinka.

Son Calo Negre

Mapa apelacji D.O Pla i Leevant ©blurppp

Pla i Llevant czyli po kataloński Płaskowyż i Wschodnie Wybrzeże. Sama nazwa mówi właściwie wszystko o położeniu apelacji. Zajmuje ona centralny płaskowyż (100m n.p.m) oraz wschodnie wybrzeże. W praktyce oznacza to pokrycie całej południowo wschodniej części wyspy z wydzieleniem niewielkiego obszaru na wschód od miasteczek Vilafranca.  Region obejmuje osiem sąsiadujących ze sobą gmin. Panuje tam suchy śródziemnomorski klimat, przy czy, letnie upały nie są bardzo dokuczliwe za sprawą morskiej bryzy. Roczny opad wynosi troszkę poniżej 500 milimetrów a słońce świeci ponad 2800 godzin w roku.

W regionie działa ponad 200 gospodarstw winiarskich, ale tylko 13 z nich, dysponujących łącznie 335 hektarami upraw, ma prawo używać oznaczeń apelacyjnych. Przepisy dopuszczają produkcje win z pięciu szczepów białych prensal blanc, moscatel, macabeo, parellada, chardonnay oraz z 8 czerwonych  callet, fogoneu, tempranillo, manto negro, monastrell, cabernet sauvignon, merlot, syrah. Jeżeli nazwy czterech szczepów nic wam nie mówia, to się nie przejmujcie, to szczepy endemiczne dla Balerarów, a w dwóch wypadkach dla samej apelacji. Powstające tam wina białe to właściwie zawsze wina młode, z kolei wina czerwone w 99% procentach się beczkuje. Nawet wina klasy joven, choć te tylko więzi się w beczce przez 3 miesiące.

Son Calo Negre

Dyskutując z Pilar Oliver

Skoro nie wszystkie wina dojrzewają w beczce postanowiłem znaleźć to jedno młode rześkie bez beczkowe. Tak trafiłem do ukrytej w wąskich uliczkach urokliwego miasteczka Petra bodegi Miquel Oliver, wysoce cenionej a przy okazji najstarszej nieprzerwanie działającej bodegi na wyspie. W 2012 roku świętowali stulecie istnienia ( archiwalne, unikatowe zdjęcie znajdziecie w galerii), i nawet z tej okazji zrobili wino. Znakomicie oceniane i piekielnie drogie 1912 (cabernet sauvignon i merlot, cena około 25 euro). Tam poznałem wnuczkę założyciela winnicy, uroczą i pełną energii Pilar Oliver i ciągu kilkunastu minut rozmowy połączonej ze zwiedzaniem dziewiętnastowiecznych piwnic i degustacją win dowiedziałem się dlaczego tylko ona produkuje wina bez beczki. Odpowiedź jest prosta, bo tylko ona, jak sama o sobie powiedziała, ma na tyle duże jaja by sprzeciwić się tradycji i na tyle wiedzy by potrafić takie wino w gorącym klimacie zrobić. Do tego sama takie wina lubi. Kazała mi nie wierzyć w żadne gadki o szacunku dla tradycji, o respekt dla siedliska. Po prostu od lat nikt na Majorce nie robił win czerwonych bez beczki i nikt nie chciał być tym pierwszym. Produkuje swoje wino od 3 sezonów, i widząc jak stopniowo wzrasta zainteresowanie tym winem jest głęboko przekonana, że niebawem doczeka się naśladowców. Dziś doczekała się opinii jednej z najlepszych enolożek na wyspie, jej zdjęcie można znaleźć nie tylko w lokalnej prasie ale również na okładce broszury promującej wina z wyspy. Oczywiście nadal produkuje wina tradycyjne. Jej portfolio obejmuje  7 win czerwonych, jedno różowe i dwa białe, w tym wspaniały biały, wytrawny muskat o którym opowiem niebawem. Teraz kilka zdań o bohaterze tego odcinka czyli Son Calo Negre.

Jubileuszowa beczka

Jubileuszowa beczka

Tą etykietą Pilar postanowiła zagrać na nosie innym winiarzom i zrobić coś czego dotychczas nie zrobił nikt, zrobić czerwone, niebeczkowane wino, ale nie ze szczepów międzynarodowych, takich win importowanych na wyspę, na rynku jest sporo. Ona postanowiła zrobić młode wino z odmian endemicznych. Wybrała dwie: callet i fogoneu. Drugi z nich to daleki krewny słynącego z owocowości gammay (tego od Beaujolais), podobnie jak francuski kuzyn silnie taniczny.. Pierwszy jest większą zagadką, występuje jedynie na terenie apelacji D.O. Pla i Llevant, ma bardzo cieką skórkę i dużą zdolność koncentrowania cukru przez co wina z tego szczepu maja bardzo mało garbników, za to są wysokoalkoholowe. Właściwie nie produkuje się z niego win odmianowych. Trzeba przyznać, że decydując się na takie szczepy pokazała, że z jednej strony zna się na swojej robocie, z drugiej, że ma jaja. Teraz już zobaczmy jak to wino smakuje.

[stextbox id=”info” caption=”Nota degustacyjna” collapsing=”false” collapsed=”false”]W barwie ciemnofioletowe z rubinowym otokiem. W nosie zdecydowanie owocowe, o intensywnych nutach dojrzałych jeżyn i wiśni. W ustach zdecydowane, ciężkie, mięsiste, o pięknym czerwonym owocu, umiarkowanej kwasowości i delikatnych, drobnych garbnikach. Bardzo ekstraktywne i skoncentrowane. Posmak jest „ciepły” w charakterze, daje o sobie znać 13,5% alkoholu a przy tym wyraźnie wiśniowy czy w zestawieniu z alkoholem wręcz wiśniówkowy. Warto to wino podać lekko schłodzone, koncentracja aromatów jest tak duża, że nic nie tracimy a w posmaku giną „ciepłe” nuty.[/stextbox]

Nie jest to wino wielkie, ale czy za 4,50 euro (u producenta, w sklepach około 6 euro) spodziewać się można wina wielkiego, to wino do sączenia na tarasie pod kosteczki sera czy plasterki wędliny. Oceniam to wino jako dobre z plusem czyli na 4,5. Uczciwie musze przyznać, że tam na miejscu to wino smakowało mi bardziej, zostało stworzone z myślą o tamtym jedzeniu i tamtym klimacie, do polskiego września kiepsko się adaptuje, w notatkach sporządzonych tam oceniłem je na 5,0.

Nazwa: Bodega Miguel Oliver Son Calo Negre

Rocznik: 2013

Producent: Bodega Miguel Oliver

Kraj: Hiszpania

Region: Baleary/Majorka

Apelacja: D.O. Pla i Llevant

Typ wina: spokojne

Kolor wina: czerwone

Smak: wytrawne

Klasyfikacja: jakościowe

Szczepy: callet i fogoneu

Temp. podawania: delikatnie schłodzone do 13-15 stopni

Podawać do: wypić jako aperitif, ale udźwignie tez poważne aromatyczne sosy mięsne

Do kupienia w: import własny

Cena: 4,5 euro

Pojemność: 0,75l

Ocena 0-6: 4,5

Jednym zdaniem: silnie skoncentrowane i owocowe

Wino to mój własny zakup

———————–

Winny Wtorek na innych blogach

Winniczek

Nasz świat win

Czerwone czy białe 

———————–

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl