Winne Wtorki Wino i destylaty

Vinarija Citluk Kameno 2014 na Winny Wtorek

Napisał Blurppp

Od bardzo dawna temat Winnych Wtorków nie był dla mnie takim wyzwaniem. Brzmiał on tak „Proponuję poszperać w sklepach i domowych zbiorach w poszukiwaniu SZCZEPÓW LOKALNYCH. Im większa ekstrema i mniej znany szczep, tym lepiej”. Zauważcie, że tak naprawdę ma być spełniony jeden warunek, ma to być szczep lokalny czyli w moim rozumieniu związany z jakimś regionem od zawsze lub prawie zawsze. Dobrze przy tym aby był rzadki, ale nie jest to konieczne. Co w takim razie dziś oznacza szczep lokalny. I czy Vinarija Citluk Kameno 2014 jest lokalny?

Pytając inaczej, czy w Bordeaux wszędobylski, międzynarodowy merlot jest szczepem lokalnym? A co z rieslingiem nad Mozelą albo z pinot noir w Burgundii. Idźmy w tych rozważaniach dalej i zapytajmy o Nowy Świat. Czy shiraz, będący marką i znakiem rozpoznawczym australijskiego winiarstwa to dla Doliny Barrosy szczep lokalny? A co z malbeciem i Argentyną albo z Chille i carmenare.

Tak można by ciągnąc dyskusje o lokalności. Co to znaczy lokalny w kontekście winorośli. Czy to szczep uprawiany na terenie jednej apelacji, jednej gminy, jednego regionu. A może taki natychmiast odsyła nasze myśli w jakiś region. Takie sangiovese dla przykładu występuje w kilkunastu regionach, a licząc uprawy eksperymentalne w kilkudziesięciu (w tym Brazylia) ale przynajmniej u mnie kojarzy się z Toskania. To jak z nim jest, jest lokalny czy międzynarodowy?  

W końcu przyjąłem zasadę, że ma to być szczep występujący tylko na jednym, spójnym obszarze o umiarkowanej wielkości ( co to znaczy umiarkowana wielkość dyskutujcie sami, ja sobie zostawiłem furtkę). Takie podejście do sprawy pozwoliło mi iść dalej.  

Początkowo zdecydowałem się w końcu na catarratto, szczep uprawiany jak Sycylia długa i szeroka, ale właściwie tylko na Sycylii czyli lokalność jak najbardziej. Tyle tylko, że jego uprawy liczone są w setkach hektarów co raczej nie sprawia że jest rzadki. Do tego może nie jest bardzo popularny ale popularny, również nad Wisłą. Co oznacza, że raczej żaden z niego unikat. Zacząłem więc szukać dalej i po przeglądnięciu piwniczki na lewo i prawo i odnalazłem przywiezioną z Bośni i Hercegowiny butelkę „kamiennej wody”.

Krzewy wyrastające z kamieni

Kameno czyli właśnie kamienna woda to tradycyjne określenie win powstających ze szczepu żilavka w okolicach Mostaru. Szukałem powodów takiej nazwy i znalazłem dwie. Pierwszym jest charakterystyczne żyłkowanie na dojrzałych jagodach, nadające im wygląd kamieni rzecznych, otoczaków. Drugim, chyba bardziej prawdopodobnym to podłoże na jakim krzewy żilavki rosną. Ta mało wymagająca i sucholubna odmiana wyrasta pośród kamieni.

Co do samego szczepu, to występuje przede wszystkim w Bośni i Hercegowinie, ale niewielkie uprawy są też w Macedonii, Serbii i Chorwacji. CO nie zmienia faktu, że ich matecznikiem jest okręg Mostarski. Tak wiec wino z tego szczepu spełnia przynajmniej częściowo warunek.

Gdyby chciał się ktoś jednak bardziej doczepić, że nie wystarczająco lokalne, to jeszcze jedna informacja. Vinarija Citluk Kameno 2014 jest kupażem, czyli jest też drugim szczep. Nie ma go za wiele, raptem 10% ale jest. Tym drugim jest bena, a to już mistrz lokalności. Jest endemiczy i występuje tylko w regionie Mostarskim, do tego jestem przekonany że jest mało popularny i rzadki. 

Vinarija Citluk Kameno 2014

Vinarija Citluk Kameno

A jak ta ciekawostka smakuje. W barwie ciemnożółte wchodzące wręcz w kolor herbaty z cytryną. W nosie zdecydowane, ziołowe, z owocowymi nutami dojrzałego jabłka i soku ananasowego, ale też z wyraźnym chłodnym, mineralnym tonem mokrych kamieni, żwiru. W ustach pełne, o średniej kwasowości, z przyjemną pestkową goryczką, nutami herbacianymi i lekko podduszonym żółtym owocem.  W posmaku powracają tony mineralne po postacią żwiru i tonu lekko słonej wody morskiej. Wino jest świetnie zbalansowane a mineralne akcenty czynią z niego doskonałe wino gastronomiczne. Widziałbym go do wigilijnego karpia. Moja ocena na 4,5 czyli dobre plus.  

Nie wiem czy w tej chwili wino jest dostępne w Polsce. Przez jakiś czas miało importera, potem nie, potem znowu, potem znów nie.  Moja butelka to import własny.

W tej edycji Winnych Wtorków po odmiany lokalne sięgnęli również

Nasz Świat Win 

O autorze

Blurppp

Irek „blurppp” Wis – miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl