Wino i destylaty

Parowanie win słodkich na przykładach – degustacja

Napisał Blurppp

Wyraz swojej słabości do win słodkich dawałem wielokrotnie. Teraz tylko dodam, że jest ona odwrotnie proporcjonalna do temperatury. To też kiedy w zimny deszczowy wieczór zauważyłem informację o planowanej przez sklep Po Prostu Wino degustacji win słodkich, do tego połączonej z warsztatami parowania potraw pod słodziaki nie zastanawiałem się ani chwili.

Zaoferowano nam 4 słodkości: brzoskwini w syropie, ciasto brownie, pierniczki z pomarańczami, rogaliki z różą oraz dwa zdecydowane sery: gorgonzolę i naszego Lazura z niebieska pleśnią. Wspólnie parowaliśmy te przekąski z pięcioma winami słodkimi reprezentującymi różne style. 

Vite Colte – Moscato D’Asti Docg La Gatta 2015

Na pierwszy ogień poszedł słodki musiak o typowym dla apelacji bardzo niskim poziomie alkoholu, w tym przypadku było to 5%. Już na poziomie oka zwraca uwagę ładne intensywne wybarwienie i trwałe musowanie. W nosie dominują tony świeżych winogron, do tego lekkie tony owoców tropikalnych a całość przełamana delikatną nuta kwiatową. W ustach sporo słodyczy, ale jest też rześka kwasowość i sporo owocu. Pije się to lekko. Najlepiej smakuje po sparowaniu z brzoskwinią w syropie. Co pokazuje kierunek w którym należy szukać innych zestawień, czyli wszelkie desery na bazie żółtych owoców. Cena 62,90, dobre plus czyli 4,5.

Haeffelin – Gewürztraminer Grand Cru Pfersigberg 2014

Największe zaskoczenie degustacji, do tego piękna lekcja tego jak siedlisko potrafi wpłynąć na smak i aromat wina. Najbardziej niespodziewany w tym winie był nos, nie dostaliśmy rozbuchanej eksplozji owoców liczy, kwiatów róży czy ogólnie tonów słodkich. Zamiast tego jest olbrzymi mineralny kop i tony siana i ziół. W ustach dość umiarkowana słodycz (formalnie to wino półsłodkie, ma 22 gr cukru resztkowego na litr) i bardzo lekka, chyba nawet zbyt lekka kwasowość co sprawiało ze wino było lekko płaskie. Owocu jest sporo ale jest zdecydowanie podsuszony.

Co do parowania to okazało się, że pewniak czyli różane rogaliki wcale nie są pewniakiem. Wino zyskało znacznie więcej gdy w duecie zagrało z pierniczkami pomarańczowymi. Delikatny z początku aromat cytrusów podbił smaki wina, owoc stał się bardziej soczysty a ciastko zyskało na aromatach. Czyż nie napisałem, ze to wino zaskakujące.

Cena 124,90 jest zdecydowanie zbyt wysoka, chyba że komuś bardzo zależy na spróbowaniu GTR’a w którym pierwsze skrzypce gra mineralność. Wino dobre – 4.0.

Domaine De Montlong AOC Monbazillac 2013

Biedniejszy kuzyn słynnego Sauternes, ale jest to wino powstające tym samym sposobem czyli z gron zrodzynkowanych przez szlachetną pleśń. Sam region w świecie rozsławiła w swoich książkach Patricia Atkinson. Tu dodatkowo jest ten sam skład kupażu – 70% semillon, 20% muscat, 10% sauvignon blanc. W pierwszym nosie typowy dla tej stylistyki klej do tapet, aceton i nuty warzywne, wszystko to się ulatnia po 3-4 minutach odsłaniając kandyzowane i suszone morele, brzoskwinie i nuty miodowe oraz kwiat akacji a do tego pobeczkowa wanilia i słodkie przyprawy. W ustach słodko ale i owocowo czy może raczej konfiturowo. Szkoda że kwasowości jest tak mało.

Tu jak można się było spodziewać najlepszym kompanem okazał się ser Lazur, ten typ słodyczy lubi tony słone i gorzkawe. Jeżeli zastanawiacie się z czym podać żydowski kawior to to jest ten kierunek. Warto też poeksperymentować z oscypkiem, tak surowym jak i z grilla.

Cena 69,90, dobre minus – 3,75

Steffen Beerenauslese St Cuvee #15 2015

Niemieckie wino z gron botrytizowanych i bardzo rzadkiego szczepy ortega. Areał jego upraw w roku 2012 wynosił jedynie 561 hektarów. Szczep nie ma wysokich wymagań klimatycznych i dziś prócz Niemiec sadzi się go również w Anglii. W Niemczech powstają z niego głownie wina słodkie, a w Anglii wytrawne. Degustowane wino pochodziło z Palatynatu i było bardzo typowe dla tamtejszej stylistyki. Bardzo bogaty nos przywodzi tony miodu wspartego podsuszanymi żółtymi owocami, kandyzowana skórką pomarańczową i soczystym mango. W ustach nadspodziewanie soczyste i rześkie, bogate ale równocześnie subtelne i delikatne, świetnie zbalansowane.

Tu spektrum parowania było bardzo szerokie, bo i sery z niebieską lub zielona pleśnią i dania oparte o wątrobę (ach jak by to smakowało z pasztetem sztrasburskim), ze słodyczy ja podałbym to wino do kremowego sernika z rodzynkami i skórką pomarańczową. Wino dało siebie radę też z rogalikami różanymi ale tez z brownie.

Cena wina 61,90 (w dniu degustacji obniżona do 49 zł) była wręcz okazyjna, i to pomimo małej butelki o pojemności 0,375 ml.  Tak czy siak polecam waszej uwadze. Bardzo dobre, 5.0.

Abbe Rous Pyrene Banyuls

Jedyne w zestawie wino wzmacniane, do tego z mało znanej w Polsce francuskiej apelacji AOC Banyuls. Ten położony prawie przy Pirenejach, na południowej granicy Russilion region produkuje wina łączące w metodzie produkcji rozwiązania znane tak z Porto jak i z Madery. Wina mogą dojrzewać zarówno w beczkach jak i w sporych, wystawionych na ostre słońce szklanych zbiornikach. Ich podstawę (nie mniej niż 50% w kupażu) stanowi zawsze grenache noir, a lista szczepów domieszkowych obejmuje carignan, grenache blanc, grenache gris, macabeu, malvoisie i muscat czyli zarówno szczepy jasne jak i ciemne. Niektóre wina z tej apelacji, noszące oznaczenie „Rancio” dojrzewają w systemie solera czyli są blendem miedzyrocznikowym.

Nasza butelka dojrzewała jedynie w starych beczkach (przez 5 lat), a jej skład to w równych częściach grenache i carignan. Wino pachnie czerwonymi owocami, nalewką wiśniową ale też kawą i czekoladą, co okaże się kluczowe przy parowaniu. W ustach słodko ale też garbnikowo, za owoc odpowiada konfitura wiśniowa, uprażone porzeczki i dżem z owoców leśnych, w posmaku wyraziste tony słodkich przypraw i czarny pieprz.

Wino świetnie smakowało z czekoladowym brownie i radziłbym podawać go właśnie do czekoladowo-kawowych deserów. Warto też podać go zwyczajnie do kawy po posiłku. Sam już nie palę, ale myślę, że pasowałoby do dobrego cygara, o ile to wypalimy zatopieni w skórzanym, klubowym fotelu poddając się interesującej dyspucie, nie koniecznie o polityce. Cena 69,90 –  wino dobre plus 4.5.


Degustacja pokazała, że o ile kieliszek wina słodkiego może być deserem sam w sobie, to podanie go z czymś jest ciekawszym i bardziej emocjonującym rozwiązaniem. Pokazała też, że nie ma jednej jedynie słusznej drogi w wyborze win do dań słodkich. Warto jednak pamiętać o jednej zasadzie, najczęściej choć nie zawsze się sprawdza, co dowiódł GTR i pierniczek i nie traktować jej jak aksjomatu, a brzmi ona:

Wino powinno być słodsze niż deser

Pamiętajcie też, żeby

Wina słodkie podawać raczej jako digestif niż aperitif  

W świat win słodkich i ich parowania wprowadzała nas i opowiadała ze znawstwem o apelacjach i samych winach Kasia Puk

W degustacji brałem udział na koszt własny.

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl