Wino i destylaty

Słodziaki z Biedronki

Napisał Blurppp

Weekend by wyjątkowo zimny, w kontekście bieżącej słodkiej promocji winnej w Biedronce, można powiedzieć na szczęście zimny. Dlaczego na szczęście, bo Porto i inne słodkości w butelkach bardziej mi odpowiadają kiedy za oknem chłód, a ja w weekend spróbowałem sześciu win do 35 zł, dostępnych w ramach owadziego Festiwalu Słodkich Win.

Miałem okazję spróbować sześciu z 18 win zapełniających obecnie promocyjne półki na winnym regale Biedronki. Zdaję sobie sprawę, że to wyselekcjonowana i prawdopodobnie najlepsza jedna trzecie z całej oferty. Nie trafił do mnie ani czerwony Bułgar ani Kagor, co może mieć spory wpływ na ocenę całości oferty. Biorąc jednak pod uwagę jedynie wina których spróbowałem śmiało stwierdzam – jest dobrze. Wina słodkie w swojej szlachetniejszej postaci na dyskontowe półki trafiają z rzadka. Przyczyna takiego stanu jest oczywista, dobre wina naturalnie słodkie są zwyczajnie drogie. Jednak jako, że Polak lubi wina słodkie a do tego tanie Biedronka stanęła na głowie, zatańczyła na rzęsach i przygotowała całkiem fajny wybór. Tak naprawdę mam do tej oferty tylko jeden poważny zarzut, jest nim czas wejścia win na półki. Moim zdaniem jest on spóźniony o 3-4 tygodnie. Gdyby te wina znalazły się na pólkach przed świętami Wielkiejnocy bardziej trafiły by w swój czas. Serniki, makowce, mazurki i inne wypieki świetnie pasowały by do tych win.  Również goszczący na świątecznym stole pasztet i to nie koniecznie od razu  foie gras zyskał by podany z kieliszkiem win z późnego zbioru. Biedronka i tak może mówić o szczęściu, kwiecień wyjątkowo zimny to chętniej myśli uciekają do słodyczy niż do rześkich vinho verde. Oferta fajna, timing fatalny.

Wina w kolejności cenowej:

Monte da Ravasqueira LH

biedronka-slodka-2

Kolejny późny zbiór, tym razem z Portugali, od sprawdzonego i od lat obecnego na owadzich półkach partnera. Niestety znowu muszę doczepić się etykiety, szkoda że po raz kolejny brakło informacji o szczepie, dzięki Bogu na stronie producenta ta informacja jest do odszukania. Samo wino jest zresztą winem „katalogowym” a nie produktem stworzonym pod zamówienie handlowego giganta. To dobra wiadomość. Najpierw wyjaśnienie co do szczepu, wino, przynajmniej wg zapewnień producenta to 100% viognier, szczep niezwykle aromatyczny, jego urugwajskie ekspresje sprawiają, że przelatujące pszczoły zbaczają z kursu. Tymczasem tu jest kiepsko, nos słabiutki, trochę jabłek, trochę cytrusów. W ustach taka trochę kompotu gruszkowego, wody z miodem, cytryną i łyżką dżemu brzoskwiniowego i dwiema łyżkami cukru. Wiecie taka mieszanka na bolące gardło, jakie pewnie robią wasze babcie. Jako, że wino pijam dla smaku a nie jako syrop na gardło to w tym wypadku jestem na nie. Oceniam jako dostateczne z plusem czyli 3,0. Butelka 0,375 litra kosztuje 16,99 zł. Czy to na pewno viognier?

Luis Felipe Edwards Late Harvest Viognier–Sauvignon Blanc 2013

biedronka-slodka-6

Ten producent to się potrafił ustawić, przynajmniej jeżeli chodzi o polski rynek. Dla Lidla zrobił Cimarose z Chile, a Biedronce sprzedał swoje wino słodkie z późnego zbioru. Zarabianie ponad podziałami. Przy czym mam wrażenie, ze wino katalogowe jest jednak ciekawsze od tego usługowego. Sukces tym większy, że choć na co dzień win słodkich raczej nie kojarzymy z Nowym Światem, to ta etykieta wydała mi się chyba najciekawszą z całego zestawu. W tym Late Harvest grona viogniera wreszcie pokazały swój aromatyczny potencjał. Nos jest wręcz efekciarski, pełen zapachu prażonych brzoskwiń, dżemu z żółtych owoców, kandyzowanych owoców i tonów miodowych. Do tego wino jest tak gęste, że wydaje się, można je łyżką nakładać na kanapki. Naprawdę fajne wino, do ideału brakuje tu trochę większej kwasowości i świeżości przez co nie da się tego wina wypić zbyt wile, bo pojawi się uczucie zamulenia. Ale mała butelka 0,375 w jakim jest sprzedawana wyschnie bardzo szybko. Zdecydowanie warte swojej ceny 20 zł. W kontekście dyskontowym oceniam na 5,5 i daje znaczek polecam.

Duc de Ceyrac Muscat de Saint-Jean de Minervois

biedronka-slodka-3

Kawał wina, cieżki, alkoholowy, skoncentrowany I tak intensywny że aż gorzki. Oczywiście słodyczy tez jest sporo, za to brak mu radości owoców. Taki jakiś sztucznie landrynkowy. Nie ma tu smaku winogron, które tak lubię w muskatach z południa Francji, za to jest sałatka owocowa z puszki, jest pigwa, sok winogronowy z kartonu, są mandarynki z syropu i  tyle. Gdzieś tam jest jakiś mało przyjemny chemiczny ton kojarzący się z klejem do tapet, za to zupełnie brak świeżości i kwasowości przez co wino jest zwyczajnie płaskie i nie ciekawe, a momentami wręcz męczące. Kosztuje jedynie 20 zł za pełnowymiarową butelkę, ale to żadne usprawiedliwienie. Ja jestem na nie. Oceniam na 3.0 czyli dostateczne.

Rheinhessen Auslese Zen Ice 2011

biedronka-slodka-1

Jakoś na początku nie ucieszyło mnie to wino. Po pierwsze producent nie raczył powiadomić co pijemy, czytaj jaki szczep. Po drugie ta nazwa, sugerująca nawet niektórym winopisarzom jakoby mielibyśmy do czynienia z winem lodowym. Nic bardziej błędnego, to najzwyklejsze auslese czyli późny zbiór czyli jeszcze inaczej jedna z kategorii jakościowych. Ta ważna informacja znalazła swoje miejsce na odwrocie butelki. To ważne, bo ostatnio słyszałem na własne uszy jak pewna młoda miłośniczka win stojąc przed owadzim regałem, pewnie chcąc zaimponować swojemu niewiele starszemu partnerowi, wypowiedziała następującą kwestię: Wiesz z win najbardziej lubię wina z odmian merlot, chianti i auslese. Takie uroki mieszkania niedaleko akademików. Wróćmy jednak do wina. Po otwarciu jest lepiej,  nadal nie wiemy co to za szczep ale za to wiemy jak smakuje. W nosie morelowo-mirabelkowe ale i z lekkim powiewem warzywnym który nie irytuje . W ustach lekkie, nie przesadnie słodkie, o całkiem intensywnej kwasowości.  Bardzo pijalne, choć nie szukajcie w nim głębi złożonych win słodkich. Oceniam jako dobre plus i daje 4,5. Wycenione na 24,99 zł.

Martinez Late Bottled Vintage Port 2010

biedronka-slodka-5

Kiedy jakiś czas temu inny rocznik tego słodziaka był w sprzedaży nie zdecydowałem się na zakup. Teraz wiem, to był błąd bo ominęło mnie nie drogie a rozsądne wino, chyba że różnica w rocznikach była znacząca. Wróćmy jednak do teraźniejszości, rocznik 2010 to przede wszystkim dobry balans słodyczy, kwasowości i fajnych czarnych owoców. Jak na porto przystało alkohol jest dość mocno wyczuwalny ale nie zagłusza ostrężyn i porzeczek. Na plus warto też odnotować brak podstawowej wady tanich porto, niemiłej tendencji do zamulania czy wręcz zaklejania ust.  Całość naprawdę fajna, w upalne dni sprawdzi się jako lekki sos do lodów ( serio, ja tak lubię) Cena 30 zł bez grosza moja ocena to dobry plus czyli 4,5

Chateau Henye Tokaji Aszu 3 Puttonyos 2002

biedronka-slodka-4

Jeżeli naczytaliście się o wspaniałych węgierskich winach słodkich czyli tokajskich Aszu i liczycie,  że za trzy i pół dychy będzie wam dane spróbować tych złożonych, szlachetnych smaków spróbować to musza was rozczarować, w tej butelce tego nie znajdziecie. Powiem więcej, odnoszę wrażenie, że to przez takie etykiety określenie Aszu przestało być dozwolone dla win o mniejszej zawartości cukru. Wino delikatnie psuje reputacje wielkich Aszu, ale obiektywnie patrząc, zwłaszcza w kategorii ceny nie jest to wino złe. Początkowo ma trochę nut beczkowo-utlenionych, po chwili pojawia się nie bardzo intensywna ale przyjemna nuta żółtych owoców. Można się delikatnie czepiać, że tak mało intensywna, ale moim zdaniem jest wystarczająca. Od rachitycznej bardziej mi przeszkadza lekki deficyt słodyczy. Wszystko dlatego, że patrzę na to wino jak na Aszu. Jeżeli jednak rozpatrywać je w kategorii wina słodkiego w cenie 35 zł za półlitrowa butelkę to jest OK. Ot rozsądne wino słodkie za rozsądne pieniądze. Oceniam na 4.0 czyli dobre. I proszę was, nie wyrabiajcie sobie opinii o Aszu na podstawie tej etykiety.

Opisane wina otrzymałem od Biedronki

O autorze

Blurppp

Irek „blurppp” Wis – miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl

  • Dziś właśnie poddałam recenzji Monte da Ravasqueira LH i podobne mam wrażenie do twojego. Nie tego spodziewałam się po późnym zbiorze- trochęza proste. Jednak dla początkujących może być wprowadzeniem do tematu win late harvest.
    Cała recenzja dostępna pod linkiem: http://korekdegustuje.blogspot.com/2015/04/monte-da-ravasqueira-lh-2014-biedronka.html

  • Szymon

    Auslese to nie jest tylko i wyłącznie późny zbiór, ciężko też mówić o winach z tej kategorii jako o zwyczajnych. Nazwa ta oznacza selekcjonowany, późny zbiór, w przeciwieństwie do Spatlese – tylko i wyłącznie późny zbiór. Auslese jest winem poważniejszym, często słodszym od Spatlese, chociaż zdarzają się też wytrawne interpretacje. Czasami, choć nie zawsze spory procent winogron, które trafiają do Auslese dotkniętych jest szlachetną pleśnią, niekoniecznie musi być nazwa – Beerenauslese, żeby takie grona w winie odnaleźć. Oczywiście w ramach tej oferty Biedronki mamy masówkę. Peter Mertes robi nawet Beerenauslese i Eisweina w masowej ilości i Kaufland to sprzedaje, chociaż wina koło swoich odpowiedników stylu to nawet nie stały.

  • Szymonie
    Oczywiście masz racje, w tekście porostu napisałem , ze to nie jest Eiswine i nie jest to tez nazwa szczepu. Tyle
    O niemieckim systemie jakościowym ( zupełnie absurdalnym w mojej ocenie, wolę systemy katastralne) pisałem wielokrotnie