Wino i destylaty

Segmentacja wina w USA a twój portfel.

Napisał Blurppp

Popularni i niektórzy mówią że wpływowy blog Winefolly opublikował ostatnio bardzo ciekawą infografikę. Z założenia ma ona dokonać swoistej segmentacji wina na 9 grup jakościowych, a co za tym idzie związanych z różną półką cenową. Żeby było jasno dotyczy to rynku amerykańskiego. Spróbowałem więc spojrzeć jak by to wyglądało, gdyby spróbować te kryteria przyłożyć do rynku polskiego.

Samej grafiki chyba szczegółowo omawiać nie trzeba, widzicie ja poniżej. W skrócie wina zostały podzielone na 9 grup czy inaczej na dziewięć półek cenowych. Podział jest więc  szczegółowy i znacznie wykracza poza zwykle stosowany oparty o trzy segmenty: ekonomiczny-popularny-premium.

Źródło: Instagramowy profil Winefolly https://www.instagram.com/p/BbCJHI0HmOB/?taken-by=winefolly

Tyle tytułem wstępu. Ale ja postanowiłem zobaczyć jak by to wyglądało w polskich relacjach. W efekcie powstała tabela którą widzicie na końcu wpisu. Teraz kilka informacji jak ja wypełniłem ( taki excell dla winomaniaków) Najprostszym rozwiązaniem byłoby po prostu przemnożyć wartości. Dzisiaj czyli 04.11.2017 średni kurs dolara wg NBP wynosił 3,64 zł. I te wartości znalazły się w trzeciej kolumnie. Wszystko wciąż ma sens, wina z segmentu dolnego pijamy na co dzień, premium od święta a ikoniczne jak ktoś ma szczęście parę razy w życiu.

Ale teraz spójrzmy jak to wygląda w przełożeniu na siłę nabywczą przeciętnego Amerykanina a potem na siłę nabywczą Polaka. Wybrałem tu dwa parametry. Najpierw minimalna pensja federalna czyli obowiązująca na całym terenie USA, w niektórych stanach może być większa. W roku 2017 wynosiła ona  7,25$ za godzinę. I w trzeciej kolumnie znalazły się właśnie te dane. Co z nich wynika. Tak najprościej mówiąc, jeżeli niewykwalifikowany robotnik amerykański, a częściej imigrant bo to oni najczęściej pracują za minimalna krajową będzie się chciał napić wina zaklasyfikowanego jako premium będzie musiał na nie pracować dwie godziny z mniejszym lub większym hakiem.

Kolejna kolumna to odnosi się do średnich dochodów Amerykanów, a dokładniej amerykańskich robotników z wykształceniem zawodowy. Jak podaje serwis „The Balance” zajmujący się analizą amerykańskiego rynku pracy w tym roku średnia pensja w tym segmencie wynosiła 849$ tygodniowo (przy 40 godzinach pracy) czyli 21,22$ na godzinę. Nie przyjmę jednak tej wartości, ta grupa społeczna pija przede wszystkim piwo. Sięgnę odrobinę wyżej, za punkt odniesienia przyjmę średnią tygodniową pensję ludzi z wykształceniem minimum średnim, czyli takich którzy ukończyli college. Tu przy 40 godzinach tygodniowo kwoty wyniosą odpowiedni tygodniówka: 1270$, stawka na godzinę 31,75$.  Tym którzy twierdzą, ze średnia kłamie podam jeszcze zaczerpniętą z tego samego serwisu medianę wynagrodzeń w tej grupie. Jest to 1476$ czyli jest ona wyższa od średniej! Inaczej niż w Polsce.

Wynika z tego, że ktoś z takim zarobkami na wino z segmentu ultra premium pracuje od niecałej godziny do półtorej godziny, a na wino superluksusowe pomiędzy trzy a sześć i pół godziny.

Teraz zobaczmy jak wygląda to w polskich realiach. Pensja minimalna u nas to 2000 zł miesięcznie. Jak podaje serwis Infor polski rok pracy to 2000 godzin, a co za tym idzie średni miesiąc to 166,6 godziny czyli stawka godzinowa przy płacy minimalnej to 12 zł. I tę wartość przyjąłem do dalszych obliczeń.

Jak wynika z obliczeń, zarabiający minimalna krajową Polak gdyby chciał na nadchodzącą Gwiazdkę kupić sobie butelkę wina z segmentu luksusowego to musiałby na nią pracować miedzy prawie dwa a prawie cztery DNI! A i to tylko w sytuacji kiedy nie płaciłby podatku, bo wszystkie podane wartości są brutto, podobnie zresztą jak wartości w kolumnach „amerykańskich”.

Teraz zobaczmy jak to wygląda w wypadku tak zwanych średnich wynagrodzeń. Jak podał GUS w komunikacie z 9 sierpnia 2017, średnie wynagrodzenie z drugim kwartale tego roku wynosiło 4220 zł (brutto) i odpowiednio 25,33 zł za godzinę. Podstawmy teraz dane do tabelki.

Jak widać szału nie ma, co prawda najtańsze wino osoba o średnich zarobkach kupi za trochę ponad połowę stawki godzinowej, ale już na wino super premium musi pracować od trzech do czterech i pół godziny – przeciętnie pół dniówki. Na wino luksusowe od dniówki do dwóch.

Nazwa segmentu Orginalne wartości Wartosci w zł  Procentowy udział  w pensji minimalnej USA (stawka godzinowa) Procentowy udział  w pensji średniej USA (stawka godzinowa) Stosowne wartosci dla polskiej pensji minimalnej (stawka godzinowa) Stosowne wartosci dla polskiej pensji średniej (stawka godzinowa)
Extreme Value do 4$ do 14,56 zł do 55% stawki  do 13% stawki od 121% stawki do 62% stawki
Value 5-10$ 18,2 – 36,4 zł od 55 do 69%  od 16 do 31% od 152 do 303% od 78 do 156%
Popular premium 10-15$ 36,4 – 54,6 zł od 69 do 138% od 31 do 47% od 303 do 455% od 156 do 234%
Premium 15-20$ 54,6 – 72,8 zł od 207 do 276% od 47 do 63% od 455 do 607% od 234 do 312%
Super premium 20-30$ 72,8 – 109,2 zł od 276 do 414% od 63 do 94% od 607 do 910% od 312 do 468%
Ultra premium 30-50$ 109,2 – 182 zł od 414 do 690% od 94 do 157% od 910 do 1517% od 468 do 780%
Luxury 50-100$ 182 – 364 zł od 690 do 1379% od 157 do 315% od 1517 do 3033% od 780 do 1560%
Super luxury 100-200$ 364 – 728 zł 1379 do 2759% od 315 do 630% od 3033 do 6067% od 1560 do 3120%
Icon od 200 $ powyżej 728 zł ponad 2759% ponad 630% ponad 6067% ponad 3120%

Niby wszystko co napisałem jest oczywista oczywistością cytując klasyka. Siła nabywcza dochodów w Polsce a w USA jest tak odmienna, że właściwie nieporównywalna. Dodajmy do tego jeszcze jeden element, ceny win. Wina amerykańskie siłą rzeczy u nich czyli na rynku lokalnym są niższe niż u nas. Ale mało tego, wiele europejskich win jas tam tańszych niż u nas.. Pierwszy z brzegu przykład, lubiane i cenione Antinori – Sangiovese Santa Cristina 2014 w amerykańskim sklepie wysyłkowym 67 wine kosztuje 9$ czyli przy tym kursie 32,96 zł a w polskim sklepie wysyłkowym Bachus 45 zł, blisko 40% drożej. Takich przykładów są dziesiątki! Jak chcecie to sobie pogooglajcie albo napiszcie w komentarzach to podam więcej.

Teraz najważniejsze. Po co ja to wszystko liczyłem i pisałem.  Przede wszystkim żeby zaapelować do blogerów, dziennikarzy i oczywiście do winnych kupców by zrozumieli gdzie jest niewidoczny z pozoru szklany sufit wzrostu konsumpcji wina nad Wisłą. Nie namawiajcie do win premium, nie piszcie o winach luksusowych czy ikonicznych. Albo piszcie jak dziennikarze motoryzacyjni piszą o Ferrari. Zamiast tego szukajcie i sprzedawajcie możliwie najlepsze wina codzienne. Nie zżymajcie się na klientów, że nie chcą wydać na butelkę wina dniówki. Jesteśmy wciąż sporo biedniejsi niż inni i argument, ze to wino świetnie się sprzedaje tu czy tam nie jest żadnym argumentem. Popatrzcie na portfele waszych klientów i do nich dostosujcie swoją ofertę a nie róbcie selekcje autorskie z winami które chcielibyście pić. Inaczej wino na zawsze zostanie z łatka „towaru luksusowego” a powinno być codzienne. Obyczaj i uwarunkowania kulturowe warto zmieniać już teraz, zmiany ekonomiczne wcześniej czy później przyjdą!

Warto zapamiętać, to co gdzie indziej jest Premium u nas jest Super Luxury a przedewszyskim co na bogatszych rynkach jest Value u nas jest Premium albo i Super Premium. 

Gdyby ktoś chciał zweryfikować moje wyliczenia, poniżej linki do stron z których korzystałem:  

 

O autorze

Blurppp

Irek „blurppp” Wis – miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl