Wino i destylaty

Polskie wina do polskiej Wigilii

Napisał Blurppp

Mam w kolekcji, a właściwie nie w kolekcji tylko w składziku podręcznym takie butelki, które dawno powinny być zdegustowane i opisane. Tymczasem leżą i czekają bo brakuje okazji, albo co gorsze i niestety częstsze, nie mam pomysłu na tekst z nimi związany. Takimi butelkami od miesięcy czekającymi na swoją kolej były miedzy innymi:  Winnica Equus Kadryl 2015 i Winnica Wzgórz Trzebnickich Pinot Gris 2014. Wreszcie postanowiłem zdegustować, znaczy wypić, je z najbliższymi do wigilijnej kolacji, a co polska wigilia to i polskie wina.

Najpierw opowiem jak te wina do mnie trafiły. Otóż rok z okładem temu popełniłem tekst w którym pod niebiosa wychwalałem Cydr Lodowy Chyliczki, pozwoliłem sobie spuentować go tak:

I wierzcie mi lub nie , ale nie znam polskiego wina, które miałoby tyle klasy co ten cydr. To on ma szanse otworzyć polskim trunkom drogę na stoły smakoszy od Tokio przez Nowy Jork po Paryż. Polskie wina jeszcze długo nie będą miały takiej możliwości

Tekst wywołał spora dyskusję na Facebooku. Jedni mnie poparli, inni spuścili internetowe bęcki. I kiedy myślałem już, że sprawa jest zakończona do moich drzwi zapukał kurier i wręczył paczkę wysłana przez Poznański Spot. Niezorientowany wyjaśniam, to poznańska restauracja, a właściwie już instytucja która ma chyba najlepszy wybór polskich win pomiędzy Odrą a Bugiem do tego aktywnie promująca polskie wina i cydry. To tam maja miejsce najrozmaitsze warsztaty, imprezy promocyjne, konkursy i ogólnie to wszystko co popularyzuje polskie wina i cydry autorskie. Sam nigdy nie miałem okazji Spotu odwiedzić, ale jak tylko trafię do Poznania to tam skierują pierwsze kroki.

Wróćmy jednak do paczki. Zawierała dwa wina czyli wymienione w nagłówku Winnica Equus Kadryl 2015 i Winnica Wzgórz Trzebnickich Pinot Gris 2014 oraz list. Przekaz był mniej więcej taki, polskie wina to europejski poziom, spróbuj, oceń i zrozumiesz, dlaczego warto na polskie winiarstwo dmuchać i chuchać.

Bardzo lubię takie akcje, lubię, jeżeli komuś się chce. Początkowo miałem ochotę natychmiast pootwierać butelki i spróbować a potem dopadł mnie mój wróg najgorszy czyli niedoczas. Butelki trafiły do składzika i niczym wyrzut sumienia patrzyły mi prosto w oczy zawsze gdy sięgałem po jakąś butelkę.

Wreszcie przyszły Święta a mnie olśniło, wypijmy polskie wino do polskiej Wigilii. Butelki trafiły na balkon, gdzie schłodziły się do jakiś 10 stopni (tak wiem, taka pogoda w Gwiazdkę to jest jakiś absurd) a potem na stół. Kolejność serwowania wydała mi się naturalna i na pierwszy ogień poszedł:

Winnica Wzgórz Trzebnickich Pinot Gris 2014

Wole pinota szarego od pinota białego. I to uwaga o charakterze ogólnym a nie tylko odnośnie win polskich. Może dlatego, że wolę tony owoców tropikalnych podkreślone nutami ziołowymi od jabłek, gruszek i cytrusów. Do tego zawsze bliżej mi do większej intensywność.  Winnica Wzgórz Trzebnickich Pinot Gris 2014 doskonale się w ten schemat wpisuje. Wino jest dość ciemne, prawie herbaciane. W nosie sporo owoców tropikalnych i odrobina suszonych ziół. W ustach podobnie, słodyczy jest tu dość sporo, nie wiem czy nie za wiele szczególnie w kontekście karpia wigilijnego, na szczęście jest też niezła kwasowość to tez wszystko nieźle się balansuje. Wino jest intensywne i ma dobra koncentrację. Warto tu wspomnieć też o ciekawej ziołowo-pestkowej końcówce.  W sumie nie złe wino, i to nie bez adnotacji „jak na polskie”. Pijalne i głębokie. Jednym słowem 5.0 czyli bardzo dobre. (Ostatnia cena jaką znalazłem w sklepie internetowym – 89 zł)

Winnica Equus Kadryl 2015

Degustowałem do kapusty z grochem i olejem lnianym. To u mnie Krakusa wychowanego na Ziemi Lubuskiej przez dziadków pochodzącego z Lubelszczyzny to główne danie Wigilii. Wino spasowało. Ten szaleńczy kupaż (traminer, pinot gris, muscat, kernling i solaris) zachwyca koncentracją i głębią będącą efektem dojrzewania na osadzie drożdżowym. W nosie najbardziej swoje piętno odcisnął traminer, wino pachnie płatkami róż, gruszką i przejrzałą brzoskwinia. W ustach jest ponownie spora koncentracja, tony brzoskwiniowo-gruszkowe są wyraziste. Do tego delikatnie zarysowana kwasowość. W posmaku pojawia się jabłkowa pestka. Wino poradziło sobie z dość charakternie przyprawioną kapusta, w czym niemała zasługa właśnie koncentracji. Piłem z przyjemnością. Moja ocena 5,25 czyli bardzo dobre z małym plusem. (Ostatnia cena jaką znalazłem w sklepie internetowym – 79 zł)

Oba wina są jak najbardziej na poziomie i to w kategorii open, bez segregowania na wina polskie i inne. Oba śmiało mogły by stanąć w szranki z winami importowanymi i w niczym im nie ustępować. I niestety oba mogłyby być przez jakieś wino powstające  gdzieś w Europie albo Nowym Świecie na moim stole zastąpione .A w porównywalnej cenie jest w czym wybierać.  I to je różni od najlepszych polskich cydrów lodowych i polskich miodów pitnych. Te swoich odpowiedników nie mają. Dlatego szanujmy polskie wina ale hołubmy polskie miody i cydry.    

Oba wina otrzymałem od Restauracji Spot w okolicznościach opisanych wyżej.

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl