Najnowsze wpisy

Recenzje

Ze strony 66

Wczoraj pisałem, że bardzo dużo pracy mnie czeka. Nie zrobiłem z planowanych zamierzeń nic. Za to sobie trochę poczytałem. W ręce wpadła mi „Marina” Carlosa Ruiz Zafona. Dobre jest, nie miałem zbyt wiele czasu, więc dopiero jedna trzecia za mną. Za to na stronie 66 znalazłem dwie perełki. „Quim Salvat był jednym z niewielu szczęśliwców, którzy poznali sekret światła. Mawiał, że jest ono jak kapryśna i świadoma swoich wdzięków tancerka. Spod jego pędzla wychodziły cudowne smugi, które rozświetlały płótno i otwierały wrota duszy” I dalej „Malowanie to pisanie światłem – twierdził Salwat. -Najpierw trzeba poznać alfabet, potem gramatykę. Dopiero wtedy można myśleć o własnym stylu i magii” Dla mnie wspaniale powiedziany truizm, o którym...

...Czytaj dalej
Podróże

Urok drobiazgów

Skądś znam taką opowieść: „Para postanawia się rozwieść, chcą to zrobić cicho i bez awantur, tak samo postanawiają podzielić majątek. Zapadają kolejne decyzje ty bierzesz dom, ja auto i oszczędności, ty meble z kuchni ja z salonu, ty kwiatki, ja psa itd.  Od rzeczy dużych i drogich po malutkie, decyzje zapadają za obopólną zgodą. Widać, że ani dla niej ani dla niego te przedmioty nie maja większego znaczenia, w końcu są przedstawicielami klasy średniej i wszystko dość szybko da się odrobić.  Podzielili już prawie wszystko. Został mały ceramiczny wazonik stojący zakurzony na półeczce, taki trochę już wyblakły i chyba zapomniany. Kiedy on po niego sięga ona protestuje. Nie to mój wazonik, dostałam go od ciebie na moje urodziny, pierwsze...

...Czytaj dalej
Podróże Recenzje

Już w domku

Polska powitała nas ubrana na biało jak panna młoda. Kontrast kolorystyczny tu i tam jest tym większy. Nim opowiem więcej muszę przeprosić. Miałem pisać codziennie. Niestety nic z tego nie wyszło. Po prostu czas mijał tak intensywnie że wieczorem nie miałem już siły na tę godzinę czy więcej by...

...Czytaj dalej
Podróże

W poprzez Atlas w stronę oaz południa

W stronę oaz południa Opuściliśmy Marakesz, przez Atlas Wysoki zmierzamy w stronę Warzazat. Przed nami przejazd przez najwyższą przełęcz Atlasu Wysokiego, Tizi n’Tiszka. Po drodze zapierające dech w piersiach widoki i szansa na spotkanie z miejscowymi. Niestety, pewnie nie uda się zrobić...

...Czytaj dalej
Podróże

Szwędając się po Marakeszu

Zacznę od obiecanego końca dnia wczorajszego. Prosto po kolacji- która smakowała tylko mnie, bo był to stek wołowy, a dziewczyny wołowiny nie jadają – poszliśmy na Jema elFna. Na początek poszedł duży kubek soku i oczywiście ślimaki. Ola miała zjeść kilka, jednak nie zjadła. Powiedziała, że...

...Czytaj dalej
Podróże

dzień pierwszy, męczący

Jak ja się boje latać.Te słowa piszę z pokładu Beinga 737-800 lini Ryanair. Jestem taki mądry, bo wprost przedemną na fotelu wisi instrukcja bezpieczenstwa. Lot z katowic do Brukseli minął bardzo gładko, za to lot Bruksela Marrakesz to jakis koszmar. Powietrze wyboiste jak polskie drogi gminne. Co...

...Czytaj dalej
Podróże

Reisefieber

Reisefieber [wym. rajzefi:ber] zdenerwowanie, podniecenie przed podróżą. Taka definicje podaje słownik. Chyba nie lepszego określenia na mój dzisiejszy stan emocjonalny. Zawsze niezdrowa ekscytacja towarzyszyła mi przynajmniej dwa tygodnie przed wyjazdem. Tego wyjazdu prawie nie przeżywałem. Dziś...

...Czytaj dalej