Winne Wtorki Wino i destylaty

Niech nam przetrwa primitivo

Napisał Blurppp

Sławek wymyślił zaskakujący temat na to wydanie Winnych Wtorków. Mamy wskazać szczep winny, który w wypadku winnego Armagedonu najlepiej żeby przetrwał. Podszedłem do tematu po polsku, to znaczy zrezygnowałem z jakiejkolwiek solidarności z innymi, w tym z narodami od wieków winnymi. A co mnie oni obchodzą – takie zachowanie to efekt idącego z góry przykładu – ważne, żeby moja mojszość była najmojsza. Takie postawienie sprawy mogło zaowocować tylko jednym szczepem, ulubionym szczepem rodaków czyli primitivo.

W mojej prywatnej ocenie rynku wina w Polsce problemów jest wiele, ale tak naprawdę większość z nich to efekt żałośnie niskiej konsumpcji. Wyobraźcie sobie w takim razie, jak by ten nasz rynek wyglądał, gdyby wyparowało z niego primitivo. Nie znam szczegółowych danych, ale w ciągu ostatnich tygodni odbyłem rozmowy z kilkoma zaprzyjaźnionymi kupcami winnymi i wszyscy co do jednego potwierdzili – primitowo to koń pociągowy rodzimego handlu winem. Na ten szczep przypada 20-25% wolumenu sprzedaży. Do tego jest swoistym winem wejścia dla wielu klientów , którzy z czasem zmieniają preferencje. Tak czy inaczej, gdyby nie primiivo polski handel winem wyglądałby jeszcze gorzej, wile mniejszych sklepów specjalistycznych mogło by wręcz nie przetrwać, a my moglibyśmy mieć tylko pozorny wybór między Lidlem a Biedronką. Dziękujmy wiec Bogu za primitivo.

Swoją drogą los z tym szczepem obszedł się bardzo okrutnie, dał mu mianowicie źle kojarząca się nad Wisłą nazwę. Na potwierdzenie tego prawdziwa opowieść, jeden z jej bohaterów jest moim czytelnikiem, jak będzie miał ochotę, to może się przyznać w komentarzach. Było tak.

Pewien krakowski kupiec winny dostał od jednej z dużych korporacji zapytanie o kilkanaście kartonów czerwonego wina. Przygotował kalkulację, podstawę zamówienia oparł właśnie o primitivo od uznanego producenta. Oferta została odrzucona, bo jak primitivo to na pewno prymitywne i obdarowani klienci mogą nie docenić giftu. Tłumaczenie, że to fajne wino, a określenie primitivo znaczy po prostu wczesne, bo ten szczep dojrzewa przed większością do nikogo nie trafiło. Racja korporacji okazał się najmojsza, taki kraj! Do transakcji nie doszło.

A mnie tam nazwa nie przeszkadza, i zwłaszcza w zimne jesienne popołudnie lubię po kieliszek primitivo sięgnąć. A że dni ostatnio chłodne, to sięgnąłem razy kilka, zeszło tego dwie butelki. Obie to primitivo od tego samego producenta od Varvaglione. To co je łączy to apelacja i to, ze jedno z nich jest winem organicznym.

Varvaglione 12 e Mezzo Primitivo Del Salento Igp 2014

primitivo-2

Świeży rocznik, po bardzo fajnym 2012 i mniej udanym 2013 w bieżącym znów jest fajnie. W nosie dominują czerwone dojrzałe owoce, typowa dla szczepu konfitura śliwkowa podbita tonem czekoladowym, a w tle daje się wyłapać intrygujący niuans miętowo-mentolowy. W ustach jest jak na primitivo bardzo lekko, tytułowe 12,5% alkoholu całkowicie schowane zamiast tego bardzo umiarkowana kwasowość, gładkie garbniki i słodki (na granicy półwytrawności) owoc. Bardzo pijalne i łatwe, do tego zrobione ze zdecydowanie większym umiarem niż poprzednie roczniki. Cena 34 zł, 4.0 czyli dobre.

Varvaglione 12 e mezzo Primitivo Organic Puglia IGP 2015

primitivo-1

W porównaniu do powyższego świeższe, za to w nosie pojawia się jakiś dziwny ton gotowanych warzyw, jest on co prawda schowany dość głęboko pod czerwonymi porzeczkami i owocami leśnymi. Nie ma za to zupełnie śliwkowego powidła a i tonów beczkowych jest wyraźnie mniej. W ustach też jak by żwawiej, i co by tu nie mówić lżej, jesteśmy bardzo daleko od stereotypowego primitivo, dla jednych to zaleta, dla drugich wada. To już jest wino wytrawne, o może wciąż niezdecydowanej ale już wyczuwalnej kwasowości, daleko mu do stereotypowego „półwytrawnego z Apulii” i choć wiem, ze nie każdemu może się to spodobać, to w mojej ocenie słuszny kierunek. Oceniam oczko wyżej i daje 4,5 czyli dobre z plusem. Cena 38 zł.

Ech co by to był za życie bez primitivo, ono musi przetrwać, inaczej Polacy przestaną pić wino!

Obie butelki kupicie w sklepie sieci Wine and you, importera win Varvaglione

Wina otrzymałem od importera


Winna co przetrwają pili również:


 

O autorze

Blurppp

Irek „blurppp” Wis – miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl