Wino i destylaty

Mołdawska przygoda w Sierakowie. Wina Chateau Vartely Individo

Napisał Blurppp

Z winami mołdawskiego producenta Chateau Vartely miałem okazję spotkać się kilkukrotnie. Los dał mi nawet szansę zwiedzić ich ultranowoczesną winnicę. Oczywiście miałem tez okazję spróbować wielu z ich win. Właściwie prześledziłem mniej lub bardziej pobieżnie wszystkie ich linie produktowe, od podstawowych win codziennych aż po serię premium (seria Taraboste). Nigdy jednak nie miałem okazji degustować ich win w tak miłych okolicznościach jak w podkrakowskim Sierakowie. Okazją było wprowadzenie do oferty Domu Wina win z serii Individo .

Wina mołdawskie nie cieszą się w Polsce specjalną renomą. W kontekście etykiet stojących na pólkach, tak sklepów osiedlowych jak i dużych marketów nie może to dziwić. Równocześnie, na drugim końcu co jakiś czas pojawia się próba pokazania innego, ciekawszego oblicza mołdawskiego winiarstwa. Teraz tego karkołomnego zadania podjął się duży krakowski importer Dom Wina. Jak zapowiadałem we wstępie do ich portfolio trafiły wina z Chateau Vartely. Początkowo selekcja trafi do klubowiczów a potem do katalogu przygotowanego na rynek Horeca.

Co do producenta to jest on świetnym przykładem jednej z dróg przemian jakie dziś przechodzi mołdawskie winiarstwo. Drugą ścieżkę stanowią butikowi często bardzo młodzi winiarze jak Carpe Diem, Minis Terrios czy coraz popularniejszy także poza Mołdawią Constantin Stratan i jego Equinox. Ale dziś o tej pierwszej ścieżce, czyli o dużych hipernowoczesnych winnicach, często powstałych w oparciu o zagranicznych inwestorów lub kapitał wypracowany poza Mołdawią. Tu liderów jest trzech: Purcarii, Asconi i właśnie Chateau Vartely.

Ten ostatni na rynku jest obecny od 2004 roku a za jego powstaniem stoi rosyjski kapitał. W swoim działaniem przypominają dużych producentów z Nowego Świata. W praktyce oznacza to 260 hektarów upraw w dwóch regionach winiarskich i prawdziwy miks szczepów. Prócz lokalnych jak feteasca neagra, rara neagra, feteasca regala oczywiście również wszędobylskie chardonnay, sauvignon blanc oraz cabernet sauvignon i merlot. Nie zabrakło też kojarzonych dziś przede wszystkim z Nowym Światem syrah i malbec.  W oparciu o grona z własnych upraw produkują co roku około 4 milionów butelek wina.

Szef Janusz Fic

Miedzy innymi tego wszystkiego dowiedziałem się podczas towarzyszącej kolacji degustacyjnej jaką dla dziennikarzy i blogerów przygotowano w podkrakowskim Dworze Sieraków. Spróbowałem 6 win czyli całego spektrum linii Individo. Wina sparowano z autorskimi, przygotowanymi przez Janusza Fica – szefa nagrodzonego w tym roku tytułem Szefe Kuchni Tradycyjne przez Gault&Millau – wersjami klasycznych dań kuchni mołdawskiej.

Aperitif

Pierwszą przystawka była pasta z pieczonego bakłażana na gryczanym blinie i grillowanej polencie do której podano Individo Traminer Sauvignon Blanc 2015. To co stanęło na talerzu to z jednej strony zabawa fakturami i teksturami podkreślona dymnym wspomnieniem warzyw z ogniska z drugiej innowacyjne przedstawienie bardzo mołdawskiej mamałygi. Z kolei zawartość kieliszka to przede wszystkim interesujące zestawienie. Nie wiem czy poza Mołdawią jest jakikolwiek inny region winiarski świata gdzie taki kupaż jest możliwy. Połączono dwa bardzo aromatyczne szczepy i oba zachowały swój charakter. Z jednej strony są tu cytrusowe nuty podbite przez ton kwiatowy, z drugiej mamy cały zestaw „zielonych smaków” jak agrest, trawa, owoce kiwi i liść porzeczki czyli to wszystko co obiecuje sauvignon blanc. W ustach umiarkowana kwasowość, sporo owocu i niezła świeżość. (moja ocena 4.0 – dobre)

Przystawka pierwsza  

Placinta – z bryndzą, z kapustą, z dynią to najbardziej mołdawskie z mołdawskich dań zaserwowano nam w trzech wersjach. Serowa czyli najbardziej klasyczna przywróciła wspomnienia z Kiszyniowa, kapuściana wprowadziła w nastrój nadchodzących świąt, a dyniowa (nadzienie delikatnie podkolorowana sokiem cytrynowym) pokazała jak ważna w kuchni jest wyobraźnia. Tak naprawdę nie było to jedno danie a trzy zupełnie różne i teraz potrzebne było wino które będzie pasowało do każdego z nich. Podano Individo Feteasca Regala Riesling 2015, kupaż szczepu lokalnego z niewymagającym przedstawiania rieslingiem. Wino jest zaskakujące, bo z jednej strony oferuje sporo nos zdominowany przez wyraziste tony kwiatowe, ale pod nimi jest jak najbardziej rieslingowa mineralność. W ustach owoce zimowe i relatywnie wysoka kwasowość. Dla sera było ciut zbyt delikatne -wino jest bardzo lekkie i zwiewne – ale z kapustą i dynia poradziło sobie doskonale. (Moja ocena wina 4,0 – dobre)

Zupa

Choć wygląda jak babciny rosół jest to zeama czyli tradycyjna zupa z kurczaka na kwaśno. W wersji najprostszej zakwasza się ją sokiem z cytryny, w tradycyjnej zakwasem na bazie mąki gryczanej. Mołdawianie uważają, że to najlepsze co można podać by walczyć z „syndromem dnia następnego” i nie sposób się z nimi nie zgodzić. Będzie smakowała nie tylko na kacu, i choć sami mamy wiele kwaśnych zup jak choćby kapuśniak, żur czy kwaśnica to muszę przyznać, że zeama im nie ustępuje.

Druga przystawka

Jak ostrzeżono nas już w menu zupełnie nie mołdawska, wszak danie nazwano całkowicie niemołdawskie ślimaki na trzy sposoby. Podano ślimaki pochodzące z położonych o parę kilometrów od Sierakowa Winiar. Porcja składała się z trzech i każdy z nich był przyrządzony inaczej. Był i burgundzki klasyk, autorska sierakowska wersja szefa Fica i hiszpańska wariacja z chorizo. Wszywki one ładnie sparowały się z Individo Rose Cabernet Sauvignon Merlot 2015 tym samym pokazując że to bardzo gastronomiczne rose. Daleko mu do słodkawych, oranżowych różów. W nosie dominują niepodzielnie maliny, w ustach zdrowa kwasowość i świeżość. Fajne, rześkie wino o szerokim spektrum parowań. (wino dobre plus 4.5)

Pierwsze danie główne

Pozwoliłem sobie zilustrować przygotowane przez szefa Janusza Fica wysokiej klasy danie restauracyjne dwoma fotografiami. Ta wyżej to klasyczny obiad mołdawskiej wsi. To niżej to subtelna kompozycja nazwana Mamałyga i spółka czyli najbardziej tradycyjny sposób podania polenty z bryndzą, pieczonym czosnkiem, kwaśną śmietana i wieprzowymi polędwiczkami. Świetnie to pokazuje jak rustykalna kuchnia może być dla wybitnego kucharza inspiracją. Raz wiejski stół gdzieś na wsi, raz wykwintny talerz. Smaki właściwie te samie. Harmonia sprawdzona przez pokolenia. W kieliszkach najbardziej typowy dla Mołdawii lokalny szczep czerwony czyli Individo Feteasca Neagra 2015. Ta ekspresja jest bardzo typowa, w nosie sporo wiśni podkolorowanej nieprzesadzonym użyciem beczki obecnej raczej w tle. W ustach wyrazista kwasowość, lekkość i dużo czerwonego owocu. Wino w sam raz do delikatnej wieprzowiny. Razem bardzo fajnie to zagrało. Warto o tym winie pamiętać w kontekście polskich dań z wieprzowiny, choćby pieczeni z karczku w sosie własnym. Oceniam na 4.5 czyli wino dobre plus.

Drugie danie główne

Mołdawska kuchnia była by niepełna gdyby nie baranina i jagnięcina, to też nie mogło jej zabraknąć na sierakowskim stole. Drugim daniem głównym była pieczona w warzywach jagnięcina podana z „polentowym puree”. Mięso było kruche, miękkie i świetnie doprawione a mamałyga tym razem znacznie rzadsza niż w poprzednich daniach. Potrawę sparowano z Individo Rara Neagra Melbac Syrah 2014. To nowoświatowe w stylu wino, o mocarnym owocowo-beczkowym nosie (suszone zioła, wyrazisty czarny pieprz) ma na tyle dużo ciała żeby poradzić sobie ze zdecydowana w smaku jagnięciną. Garbnik ładnie reaguje z mięsem, a kwasowość ożywia. Kolejne świetne zestawienie. Miłośnicy tej stylistyki będą ukontentowani. Dla mnie wino dobre czyli 4.0

Deser

Inspiracja do deseru (Suszone śliwki nadziewane orzechami, podane z czekoladowym fondue) były prawdopodobnie dostępne w każdym sklepie w Mołdawii suszone śliwki faszerowane orzechami. Sam wydałem na nie w sklepie na kiszyniowskim lotnisku wszystkie pozostałe mi leje. Tu szef Fic zamiast suszonych śliwek użył wędzonych i podał je w towarzystwie sosu czekoladowego podkręconego młotkowanym pieprzem. Pyszny deser ale podane do niego wino było mocno zaskakujące, sam w ciemno obstawiałbym jakieś wino wzmacniane, może porto, może maderę, a jeżeli ma pozostać w mołdawskich klimatach jakiś kagor z wysokiej półki. Tu wybór prowadził w inną stronę. Zaproponowano nowoświatowe w stylu wino zrobione z dwóch bordoskich szczepów, do naszych kieliszków trafił Individo Merlot Cabernet Sauvignon 2014 – wino dojrzewające w beczkach z francuskiej dębiny przez 12 miesięcy. Kolejne bardzo potężne wino, o porzeczkowo-sliwkowym nosie wspartym na waniliowo-pieprzowym podkładzie. W ustach ekstraktywne, pełne ciała, dość ciężkie, o zdecydowanych garbnikach . I choć beczka jest wyraźna i silnie wyczuwalna to nie zagłuszyła ona owocu.  Miłośnicy tego typu doznań będą zadowoleni. Mnie wino się podobało, choć w zachwyt nie popadłem 4.0 czyli dobre.  Co zaś do parowania to jestem zdziwiony jak dobrze to zagrało. Jak widać czasami najlepszym wyjściem jest ucieczka od sztampy.

Wina Chateau Vartely Individo


Podczas całej kolacji o nasze dobre humory dbali Justyna Korn-Suchocka i Wojciech Giebuta będąc dla nas przewodnikami w tej wirtualnej wyprawie do Mołdawii i jej win.  To była niezwykły kulinarno-winiarska przygoda. Dzięki!   

Na kolacji w Dworze Sieraków brałem udział na zaproszenie organizatora

Poniżej kilka zdjęć z kolacji

 

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl