Mariusz Wollny "Krwawa Jutrznia"

Mariusz Wollny „Krwawa Jutrznia”

Właściwie to nie mogło się udać, kontynuacja czterech tomów, bohaterem jest syn bohatera bestselerowego cyklu, do tego noszący taki sam przydomek jak ojciec. Powinny wyjść popłuczyny a jednak się udało. Najnowsza powieść Mariusza Wolnego to kolejna literacka uczta. Jak on to robi?

Odpowiedź znajdziemy w pierwszym akapicie w umieszczonej na końcu powieści „Nocie historycznej”. Oddajmy wiec głos autorowi

„Czytelnicy często zadają mi pytanie , ile jest prawdy historycznej w moich powieściach, a ja (zazwyczaj ku ich niezmiernemu zdziwieniu, wynikającemu z wyniesionego ze szkół błędnego wyobrażenia, iż dzieje ojczyste są nudne jak flaki z olejem) niezmiennie im odpowiadam, że dziewięćdziesiąt procent. Dlatego nie można ich wprawdzie uznać za podręczniki do nauki historii, ale dają całkiem rzetelne wyobrażenie o czasach , o których opowiadają.”

To cała odpowiedź, autor nie musi konstruować tła opowieści, ono zostało już zbudowane przez samo życie, a jak wiadomo to właśnie życie pisze najbardziej pasjonujące opowieści. Oczywiście te najbardziej pasjonujące, nie są skoncentrowane w okresie obejmującym życia jednego człowieka, dlatego czasami pałeczkę musi po ojcu przejąć syn. Dlatego mamy już drugie pokolenie Ryksów, oj przepraszam Turopońskich.

Tym razem główny bohater opuszcza mury Krakowa, nie będącego już siedzibą królów i rusza z bardzo istotna misją do Moskwy. Towarzyszy orszakowi świeżo poślubionej Carowi Dimitrowi polskiej szlachcianki Maryny Mniszech. Po drodze dzieją się rzeczy nie zwykłe, jest osadzona w realiach powieści z dreszczykiem przygoda z wampirami czy też wilkołakami. Jest warcholstwo polskiej szlachty kresowej, jest walka o wpływy, czasami na intrygi czasami na pistolety czy rapiery. Jest dojrzewająca miłość i opis ruskiej codzienności czasu Wielkiej Smuty. Wszystko pokazane od strony salonu, ale też od kuchni. No i jest też szybka, wciągająca fabuła. Bo nie wystarczy atrakcyjne tło opowieści, jeszcze musi być sama opowieść, a w ich tworzeniu Wollny jest mistrzem. Nie ma tu marudzenia, hamletyzowania, jest działanie i przez czyny poznajemy bohaterów. Jesteśmy zaskakiwani, przestraszani i rozśmieszani. Bo „Krwawa Jutrznia” to powieść rozrywkowa, odwołująca się do najlepszych opowieści awanturniczych. A przy okazji możemy się czegoś nauczyć. Mariusz Wollny pisze inaczej nić Bernard Cornwell ale funkcjonalnie wchodzi w jego buty. By wyjaśnić co mam na myśli musze przywołać pewną anegdotę, kiedyś napotkany Anglik, a o tych w Krakowie nie trudno, widząc jak czytam powieść „Trylogie Arturiańską” powiedział mi, że większość Brytyjczyków ma jakie takie pojęcie o Brytanii czasów średniowiecza i o czasach Napoleońskich właśnie dzięki powieścią Cornwella. Że nikt nie zrobił tyle dla budowania historycznej świadomości Wyspiarzy co on, za co został nagrodzony przez Królową stosownym medalem. Podobnie zaczyna być z Mariuszem Wolnym, staje się on najważniejszym popularyzatorem polskiej historii, robiąc dla budowania wiedzy , również młodych Polaków, o historii ojczyzny o wiele więcej niż wszystkie polityki historyczne i ględzenie na Wiejskiej

Wracając do opisywanej powieści, ponieważ pewnie większość czytelników którzy sięgną po „Krwawą jutrznię” czytała już cykl Kacper Ryx warto zwrócić uwagę na kilka różnic w budowie powieści. Po pierwsze autor zrezygnował z narracji w pierwszej osobie, po drugie pojawia się narracja poprzez pamiętnik jednej z bohaterek, dzięki któremu możemy poznać zdarzenia, nie mające bezpośredniego wpływu na przebieg fabuły a warte zaprezentowania jako element prawdy historycznej tamtych czasów. Najważniejsza różnica to jednak odejście od formy zamkniętej konstrukcji. Każda z powieści o Kacprze-ojcu stanowiła zamkniętą opowieść, nawiązywała oczywiście do poprzednich tomów, ale przynosiła kulminację i rozwiązanie większości wątków. Tu jest inaczej, powieść kończy się w najmniej spodziewanym momencie, nie dając żadnych odpowiedzi, na zasadzie telewizyjnego serialu, kiedy w ostatniej scenie widzimy cień na ścianie, bohater sięga po broń i ciach, napisy końcowe. Tu jest identycznie. Wiemy więc, że będzie kolejny tom, a właściwie dwa. Tak przynajmniej na spotkaniach autorskich mówi autor. Trzeba mieć nadzieję, że na kolejny tom, nie przyjdzie nam czekać bardzo długo, czego sobie i wam życzę.

Na koniec się pochwalę, w galerii, zdjęcie autora w chwili gdy podpisuje mój egzemplarz, oraz pierwsza strona z podpisem właśnie. Wbrew pozorom nie jest trudno taki podpis zdobyć, po prostu jak będziecie w Krakowie wstąpcie do Kamienicy Hipolitów (Plac Mariacki 3, przy samym Rynku Głównym), gdzie od pewnego czasu działa „Skład u Kacpra Ryksa”, Mariusz Wollny jest tam częstym gościem.

Autor: Mariusz Wollny

Tytuł: „Krwawa Jutrznia”

Wydawca: Wydawnictwo Otwarte

Rok wydania: 2013

Stron: 456

Okładka: miękka

Ilustracje: brak

Cena: 39,90zł

Książki to mój własny zakup

 

facebooktwittergoogle_plus