Recenzje

Makis Tsitas „Bóg mi świadkiem”

Napisał Blurppp

Ma pięćdziesiąt kilka lat i lekką nadwagę. Jest Grekiem, któremu przyszło starzeć się w czasach kryzysu. Jego życie rozparte jest pomiędzy burdelem a konfesjonałem. Właśnie takim jest Chrysowalantis, bohater i narrator powieści Makisa Tsitasa „Bóg mi świadkiem”. Powieści która mówi o współczesnych Grekach wszystko to, czego nie pokarzą wam katalogi biur turystycznych.  

„Bóg mi świadkiem”Opowie wam o tym rozpisany na 250 stron monolog wygłaszany przez jednego z najbardziej antypatycznych, ale i charakternych bohaterów z jakimi ostatnio się spotkałem. Bohatera który w kategorii „mnie zapamiętasz na długo” plasuje się bardzo wysoko. Zawdzięcza to umiejętnemu mieszania goryczy z groteską, uwag osobistych z tymi o charakterze generalnym, skupieniu na sobie i pewnemu niedostosowaniu do rzeczywistości.

Do tego ów monolog jest niezgrabny, niezborny i nie spójny, tak jak niezborny i niespójny wewnętrznie jest wygłaszający go Chrysowalantis. Balansuje miedzy małostkowością i infantylnością z jednej a realnym, dalekim od propagandy sukcesu spojrzeniem z drugiej. Tsitas przedstawia nam świat widziany oczami człowieka rozdartego. Człowieka nie potrafiącego odnaleźć siebie i swojego miejsca.

Wychowany przez ojca oficera, poddaje się jego woli ale nie rezygnuje z wewnętrznego buntu. Ukształtowany przez tradycyjną konserwatywną rodzinę popada w skrajną religijność do której podchodzi w niemalże zabobonny sposób, z drugiej strony nie potrafi się oprzeć rozkoszą ciała, co w jego wypadku oznacza korzystanie z usług burdeli. Te zaś oferują ciała z całej wschodniej Europy.  I Chrysowalantis korzysta z nich równie żarliwie, jak się modli.

Niezadowolony z własnego wykształcenia próbuję oprzeć karierę zawodową o zaangażowanie, gdy w zamian nie otrzymuje wiele czuje się oszukany. Tak powstaje kolejna kropla goryczy zatruwająca jego  i tak niełatwy los.

A my czytelnicy słuchamy tego wyznania, najeżonego powtórzeniami, przeskokami, czasami będącego wręcz potokiem świadomości i chcemy jak najszybciej skończyć. Jednak jakaś tajemna siła nam nie pozwala. Ten często niepoukładany i niespójny jak sam bohater ciąg myśli ma w sobie bowiem pewien zwierzęcy magnetyzm. Moim zdaniem wynikający z jego prawdziwości i szczerości. Jestem pewien, że bez problemu można znaleźć kogoś, kto przy butelce różowego wina opowie wam o tym co go boli. I zrobi to to przy pomocy słów jakie w usta Chrysowalantisa wsadziła autor.

I co sądzicie, że wysłuchiwanie kogoś takiego będzie łatwe, będzie przyjemne, będzie budujące. Jasne, że nie, ale będzie prawdziwe i autentyczne. A że nie zawsze logiczne, ciągłe i po kolei to zupełnie inna sprawa. Prawdą jest też, że ta opowieść swoją chaotycznością, powtórzeniami, często odmienną od naszej oceną ważności wydarzeń trochę będzie przypominała „Bóg mi świadkiem”.  Taka jest cena za wspomniany autentyzm przekazu.   

Jak w takim razie ocenić „Bóg mi świadkiem”. Z pewnością nie jest to książka łatwa w odbiorze, ta z tych nieodkładalnych, gdzie całkowicie skupiamy się na fabule. Ma za to cos czego brakuje większości bestselerów. Jako, że ta pozycja stanowi część serii wydawniczej „z winnicą” pozwolę sobie użyć pewnej analogii. Są pewne wina o bardzo neutralnym smaku, które większość określi mianem dobrych, bo nie angażują, nie wymagają nic od odbiorcy, często mu schlebiając. Ale są też wina trudniejsze, o których degustatorzy często mówią, że są jakieś, że wywołują emocje, i że emocje to to, o co w winie tak naprawdę chodzi. I „Bóg mi świadkiem” właśnie takim jest, wywołuje u czytelnika emocje, jest jakiś. Zamiast czytelnikowi schlebiać podejmuje z nim dialog.  

„Bóg mi świadkiem” wywołuje w czytelniku chęć dyskusji, czasami głęboki sprzeciw, czasami aprobatę. Zostawia z głową pełna myśli, a właśnie o to literaturze chodzi, przyjemność lektury jest jedynie dodatkiem.

Tytuł: „Bóg mi świadkiem”

Autor: Makis Tsitas

Rok wydania: 2018

Stron: 250

Cena okładkowa 39,90 zł

Wydawca: Wydawnictwo Książkowe Klimaty

Ten tytuł podobnie jak cała seria „z winnicy” są objęte patronatem mojego bloga Blurppp. Zapiski z pustyni.

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl