Podróże

Lizbona – co obowiązkowo zobaczyć. Część II

Napisał Blurppp

Wracamy do Lizbony czyli drugi wpis z cyklu czego nie przegapić odwiedzając to prześliczne miejsce. Dziś znowu nie będzie odkrywczo i raczej zostaniemy przy przetartych ścieżkach i popularnych atrakcjach. Pojawi się tylko jedna nowość, której próżno szukać w starszych przewodnikach, za to mam wewnętrzną pewność, że we wszystkich nowych poradnikach dla turystów ta atrakcja zajmie poczesne miejsce. I od tego zaczniemy.

Pilar 7

Most 25 kwietnia to niewątpliwie jeden z najbardziej charakterystycznych elementów lizbońskiego krajobrazu. Od 6 sierpnia 1966 roku spina dwa brzegi Tagu. Niedawno obchodził 50 urodziny i z tej okazji we wrześniu 2017 roku otrzymał nowy element. Jest nim widokowa winda i platforma ze szklanym dnem umieszczona na szycie filara siódmego. Koszt inwestycji był nie mały, stworzenie nowego punktu widokowego kosztowało bagatela 5,3 miliona euro.

Choć miałem pecha i na platformę wyjechałem przy silnym wietrze i równie silnym deszczu, tak w grudniu w Lizbonie czasem leje, widoki zapierają dech. Sam widok na Belem, ocean i otacząjące Lizbonę góry robi piorunujące wrażenie. Podobno przy dobrej pogodzie widać nawet Sintre i Cascais. Może będziecie mieli więcej szczęścia niż ja i będzie wam dana lepsza pogoda.

Przy okazji będziecie mieli okazję zobaczyć zakotwienie lin nośnych mostu i wnętrze filara. Inżynierowie są tymi widokami zachwyceni.  

Cena zwiedzania: 6 euro. Dla posiadaczy Lisbona Card – bezpłatne.

Winda Santa Justa

Skoro patrzymy na Lizbonę z góry, a ja uwielbiam oglądać miasta z szerokiej perspektywy to nie można ominąć windy Świętej Justyny.  Ta wybudowana w latach 1900-1902 z kutej stali 45 metrowa konstrukcja łączyła dwie dzielnice. Położona nisko centralną Baixa z położoną na wzgórzach Chiado.

Dziś jest jednym z symboli miasta i atrakcją turystyczna. Nie straciła jednak nic ze swoich funkcji użytkowych. Lizbończycy do dziś korzystają z niej w drodze do domu czy na zakupy. Dlatego nie dziwcie się, kiedy będziecie stali w długiej kolejce i zobaczycie podchodzących z boku i ignorujących turystów mieszkańców wchodzących do kabiny. Nie próbujcie też ich naśladować, konduktor rozpozna wasz akcent i odeśle na koniec kolejki. Zresztą kolejkę można łatwo ominąć, winda działa od 8:00 rani i przez pierwszą godzinę to kabiny czekają na pasażerów a nie odwrotnie. Po prostu którychś z dni zacznijcie od przejażdżki Justyną.

Na szczycie czekają na was dwa tarasy widokowe z których rozpościera się przepiękna panorama Baixy. Warto też zejść z windy i rzucić okiem na kameralny i bardzo uroczy plac Largo do Carmo. To tez najlepszy sposób by dostać się do Muzeum archeologicznego w zrujnowanym prze trzęsienie ziemi Convento do Carmo.

Bilet w obie strony 5,15 euro. Dla posiadaczy Lisbona Card – bezpłatne

Time Out Market Lisbon, Mercado da Ribeira

Opisane wyżej atrakcje powinny nakarmić wasze oczy niezwykłymi widokami, teraz pora nakarmić brzuch. Na początek swojej kulinarnej przygody z Lizbona warto wybrać miejsce niezwykłe czyli Time Out Market Lisbon. To niezwykłe miejsce powstało w 2014 roku w dawnej hali miejskiego targowiska. Mówiąc w skrócie to wielka hala z kilkunastoma stoiskami gastronomicznymi oferującymi dania kuchni tak portugalskiej jak i światowej. Na środku hali znajdziecie niezliczoną liczbę stolików przy których możecie zjeść i napić się wina. Najfajniejsze jest to, ze taka forma funkcjonowania pozwala na złożenie zamówień z różnych stoisk. Możecie wiec zjeść afrykańską przystawkę, francuskie danie główne i portugalski deser a wasz towarzysz całe chińskie menu. Ograniczeniem jest tylko wasza wyobraźnia. Na miejscu jest też sklep z winem.

Takiego wyboru kulinarnych doświadczeń nie znajdziecie nigdzie indziej. Do tego ceny są dość umiarkowane.  Zdecydowanie warto.  Przecież blisko 3,5 miliona ludzi jakie odwiedziło to miejsce w zeszłym roku nie może się mylić. Większość z nich to Lizbończycy, to miejsce wciąż bardzo lokalne a nie turystyczna atrakcja.

I jeszcze jedno, jak będziecie wychodzić to przy dwóch wyjściach znajdziecie bary oferujące lizbońską specjalność –  Ginja de Obidos. Ten wiśniowy likier robiony na bazie rumu zasmakuje każdemu. Cena 1 euro za spory kieliszek. Musicie spróbować.

Do Lizbony wrócimy za tydzień, wraz z częścią trzecią. Znów będzie coś dla ducha i coś dla ciała.  

Nie przegapcie też: Lizbona – co obowiązkowo zobaczyć. Cześć I

Do Lizbony podróżowałem na koszt własny, zwiedzałem na zaproszenie organizacji Visit Lisboa wystawcy Lisboa Card. 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl