Recenzje

Krzysztof Koziołek „Góra Synaj”

Napisał Blurppp

Rozpoczęta przez Krajewskiego moda na kryminały w historycznych dekoracjach nie gaśnie. Do nurtu dołączają kolejni autorzy. Kolejnym jest Krzysztof Koziołek, którego „Góra Synaj” zabiera czytelnika do wschodnich Niemiec roku 1938. Tam w niejasnych okolicznościach giną dzieci. Sprawę próbuje rozwiązać nie tylko policjant, który widzi w tym swoją życiową szansę, ale i pewna arystokratka o polskich korzeniach.

„Góra Synaj”Nowa Sól czy Głogów to dziś miasta polskie, ale w roku 1938 nosiły nazwy Neusalz i Glogau i były częścią Niemiec. Na głównych placach powiewały nazistowskie flagi a cień nadchodzącej wojny był coraz bardziej widoczny. Równocześnie toczyło się normalne życie. Przyjeżdżał objazdowy teatr a damy z towarzystwa kupowały nowe kapelusze. Tę pozorną sielankę burzy śmierć synka dyrektora huty stali. Rozpoczyna się śledztwo.

Więcej z fabuły wam nie zdradzę. Dodam tylko, że jest w miarę szybko, z pewnością zaskakująco, ale też logicznie. Do tego zagadek jest znacznie więcej niż ta, co stało się z chłopcem. Tym bardziej, że śledztwa są dwa i toczą się w dwóch różnych, choć niedalekich miastach. No i prowadzone się różnymi metodami. Jak by tego było mało, to w tle jest jeszcze wątek szpiegowski.

Ale to nie intryga zrobiła na mnie największe wrażenie. Tym co mnie w tej pozycji oczarowało to precyzja z jaka autor nakreślił przedwojenna codzienność dziś polskich a wówczas niemieckich miast.

Sam urodziłem się i wychowałem 25 kilometrów od Nowej Soli. Z Głogowa była jedna z moich pierwszych sympatii. Spędziłem setki godzin spacerując po tych miastach. I choć od tamtych spacerów minęło bez mała 30 lat, to sentyment do tamtych okolic pozostał.

Dlatego też bardzo doceniam benedyktyńską robotę jaką Krzysztof Koziołek włożył w dokumentację. Tak dokładnego i precyzyjnego obrazu tamtych terenów jeszcze w literaturze popularnej nie było. Każda ulica, knajpa, sklep są przedstawione niespotykaną drobiazgowością. Ale pietyzm z jakim został opisany ten kawałek Dolnego Śląska dotyczy nie tylko miejsc, dotyczy też obyczaju i codzienność oraz gospodarki.

Dowiemy się co i na jakiej licencji produkowały tamtejsze zakłady metalowe, jak robiło się zakupy, co i jak jadano na kolacje a co na obiad. A nawet ile kosztowało piwo w knajpie. Do tego wszystkie te często intrygujące i zaskakujące informacje umieścił w sposób nie zaburzający głównego toru narracji. To też nie ma wrażenia zbędnego spowolnienia akcji, co jest wadą wielu zbyt przeładowanych faktami powieści popularnych.

W tym świecie żyją wykreowani przez autora bohaterowie. W większości są to postacie mięsiste, wielowymiarowe, niejednoznaczne moralnie i etycznie. Nikt nie jest kryształowy, nikt tak do końca nie budzi sympatii. Ale każdy z nich jest jakiś. To też im kibicujemy, choć mamy świadomość ich mrocznej strony. Nie da się od pierwszego spojrzenia polubić niewiernej żony, śledczego ze skłonnością do niepotrzebnej przemocy i intryg czy karierowicza.    

I jeszcze jeden aspekt na jaki chciałbym zwrócić waszą uwagę. „Góra Synaj” emanuje niezwykłym, mrocznym klimatem. Już sama okładka jest w jakimś stopniu zapowiedzą tego co w środku. Tak, to mroczna opowieść, opowieść zrodzona w podwójnym cieniu. Jednym, jest cień lokalny śmierci dziecka. Drugim jest cień nazistowskiego państwa totalitarnego z jego wszechwładnym aparatem bezpieczeństwa. Jest też zapowiedź tego co przyniesie nieuchronnie nadciagająca wojna. Jak łatwo się domyśleć, głównym podejrzanym natychmiast zostaje Żyd.

Jak widzicie „Góra Synaj” ma wszystko co powinno znaleźć się w dobrym retro kryminale. To też każdy fan gatunku powinien po tę pozycję sięgnąć. Inni też nie będą zawiedzeni.  

Tytuł: „Góra Synaj”

Autor: Krzysztof Koziołek

Rok wydania: 2017

Stron: 298

Cena okładkowa 34,90 zł

Wydawca: Wydawnictwo Akurat

Książka otrzymałem od wydawcy

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl