Wino i destylaty

Krakus Pierś z Gęsi Wolno Gotowana i Burggarten Fruhburgunder 2015

Napisał Blurppp

Dania gotowe kupuję rzadko, tak rzadko, że chyba można nawet użyć określenia „zgoła nigdy”. Z drugiej strony jednak bardzo lubię dania przygotowywane metodą sous-vide. A jako że, nie dorobiłem się wciąż wolnowara nie mam okazji na częste jadanie potraw przygotowanych tę techniką. To też kiedy zobaczyłem w jednym ze sklepów pierś z gęsi wolno gotowaną powiedziałem sobie czemu nie spróbować. Przy okazji wreszcie będzie okazja by otworzyć Burggarten Fruhburgunder 2015. Wszak do gęsi najlepiej mi wchodzą pinoty.  

Zacznę od kilku wyjaśnień, zacznę od określenia sous-vide. Pod tym makaronizmem o francuskim pochodzeniu kryje się technika polegająca na długiem, czasem kilkugodzinnym gotowania w niskiej temperaturze ( w zależności od typu mięsa między 55 a 70 stopni), przy czym mięso jest  próżniowo zapakowane podczas obróbki cieplnej nie traciło soków i aromatów. Można to robić w domu, nawet bez wolnowara, o ile ma się termometr i benedyktyńską cierpliwość. Ja nie mam. Dlatego potrawy przygotowane ta technika jadam właściwie jedynie w restauracjach.

Właśnie z tego powodu jak trafiła się okazja kupiłem danie gotowe. Przekonał mnie producent, marce Krakus jakoś wciąż wierze, pewnie dlatego, ze jestem stary. Po drugie skład informował o braku konserwantów i chemicznych dodatków.  Co prawda cena nie była niska, około 45 zł za opakowanie trochę ponad kilogram, ale zaryzykowałem.

I dobrze zrobiłem. Pierś wymagała jedynie 30 minutowego odgrzania w piekarniku. Po pocięciu na plastry podaliśmy z pieczonymi w całości ziemniakami i sałatką z czerwonej kapusty. Choć daniu brak restauracyjnej prezencji w takim zestawieniu mięso smakuje wybornie. Jest mięciutkie, rozdziela się na włókna gdy językiem przyciśnie się je do podniebienia. Podskórny tłuszczyk jest wręcz aksamitny. Zaś skórka, dzięki temu, że na ostatnie kilka minut podgrzewania ustawiłem termoobieg jest delikatnie chrupiąca. Pierś jest doprawiona bardzo neutralnie, dzięki czemu wyeksponowany jest smak gęsiny. Widać, że pod ziołowymi czy korzennymi aromatami nie próbowano tu niczego ukryć.  Krakus Pierś z Gęsi Wolno Gotowana jest naprawdę smaczna i mogę wam ja śmiało zarekomendować. I uwaga techniczna, z jednego opakowania wyszły cztery całkiem spore porcje. 

Burggarten Fruhburgunder 2015

Burggarten Fruhburgunder 2015

Jak była gęś to musiał być i pinot. Z tym, ze nie był to pinot noir a pinot noir precoce czyli jak ładnie to określa fachowe piśmiennictwo jeden z mutantów olbrzymiej rodziny pinotów. Ten ma to do siebie, że dojrzewa jakieś 2 tygodnie wcześniej nic klasyczny pinot noir. I właśnie ze względu na to, ze można go określić mianem „wczesny” świetnie sprawdza się w zimniejszych regionach. Jako pierwsi docenili to Niemcy, i fruhburgunder jak nazywa się ten szczep w języku Goethego z roku na rok cieszy się tam większą popularnością wśród winiarzy.  W tym wśród winiarzy z Ahr, najbardziej na północ położonym regionie winiarskim naszego zachodniego sąsiada.  Tamtejsi winiarze umieją z niego wyczarować naprawdę świetne wina.

Nie inaczej jest w wypadku Burggarten Fruhburgunder 2015. Wino pachnie malinami, wiśniami i owocami leśnymi. Do tego dochodzi lekka ziemista podbudowa przetykana nutami runa leśnego. W ustach jest dość konkretne, i to nie tylko w kategorii „pinoty”. Garbnika jest sporo, kwasowości też nie brakuje a ponad wszystkim panuje wyrazisty czerwony i leśny owoc. Ciała jak na burgundery jest sporo ale nie na tyle by przykryło gęś. W posmaku pojawia się gorzko-słonawy mineralny ton nadający całości świeżego powiewu.

Wino dobrze zgrało się z gęsiną i zamieniło niedzielny obiad w ucztę smakosza.  Warto było. Zarówno  Burggarten Fruhburgunder 2015 jak i Krakus Pierś z Gęsi Wolno Gotowana zasługują na waszą uwagę. Wino wyceniono na 65 zł i jest to cena adekwatna za te jakość. 

Burggarten Fruhburgunder 2015 otrzymałem od Wine And You importującego wina Burggarten do Polski. Krakus Pierś z Gęsi Wolno Gotowana – zakup własny.  

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl