Recenzje

Jorn Lier Horst „Gdy morze cichnie”

Napisał Blurppp

Twórczość Jorna Liera Horsta to niewątpliwie fenomen. Do tego fenomen podwójny, książki tego norweskiego eks policjanta regularnie trafiają na listy bestselerów do tego zbierają pozytywne recenzje ze strony krytyki. Drugim fenomenem jest wykreowany przez niego bohater – William Wisting. Przeciętny starzejący się policjant. Nie uwikłany w żadne tajemnice, nie  walczący z nałogiem,  nie ogarnięty fobią czy mania. Właściwie nudny.  Tymczasem Horst potrafi wmanewrować go w takie śledztwa, że czyta się to jednym tchem. „Gdy morze cichnie” jest tego kolejnym przykładem.

„Gdy morze cichnie”W Stavern nieznani sprawcy podrzucają konającego mężczyznę pod jedna z aptek po czym uruchamiają alarm. Kilka minut wcześniej w pożarze staje usytuowany na uboczu domek letniskowy. W zgliszczach strażacy odnajdują zwłoki. Czy te dwa zdążenia coś  łączy, kim jest tajemniczy facet porzucony przy drzwiach apteki a do kogo należało ciało odnalezione w pogorzelisku. To tylko kilka z wielu pytań na jakie będzie musiała odpowiedzieć policja. Czy i tym razem Wisting dojdzie do prawdy, tym bardziej, ze jego przełożona zdaje się rzucać mu pod nogi kłody i utrudniać działania.

Do tego William będzie musiał dodatkowo manewrować pomiędzy instynktownej pomocy córce, świeżo upieczonej dziennikarce działu kryminalnego miejscowej gazety a lojalnością względem służby. Tymczasem w sprawie z godziny na godzinę coraz bardziej śmierdzi i ten smród zdaje się pochodzić zarówno z komendy jak i z lokalnego środowiska islamskiej mniejszości.

Więcej oczywiście wam nie zdradzę, to recenzja nie spojler. Za to powiem, że najnudniejszy śledczy świata znowu zawładnie waszymi wieczorami. Horst kolejny raz napisał powieść od której nie można się oderwać. I znów zrobił to korzystając z minimalnej liczby środków. Potwierdzając tym samym, że przy dobrej, przemyślanej i logicznie skonstruowanej fabule nie trzeba nic więcej. I że w kryminale prostota formy jest najlepszym wyborem.

W  „Gdy morze cichnie” fabuła jest na poziomie, zaskakuje, meandruje, zwodzi by w końcu zaserwować finał, który jest nie do przewidzenia. Wszystko dzieje się szybko, opisane jest precyzyjnie i co najważniejsze sceny są logicznie poukładane i zgodne z zasadami następstwa wydarzeń. Dobra robota.    

Oczywiście w sposób typowy dla literatury skandynawskiej, jest też w drugiej warstwie przekaz społeczny. Tym razem odnosi się on do imigrantów z krajów islamskich. Pokazano kilka aspektów w tym asymilację, brak asymilacji, nastawienie przyjazne i wrogie. Jest też jasno zarysowany obraz norweskich nacjonalistów. Słowem autor, choć to właściwie drugi plan, naświetlił te płaszczyznę uczciwie, bez politycznej poprawności. Kolejny punkt dla Horsta.

Jednym słowem nie ma się do czego doczepić, to też czyta się to szybko, ze spora frajdą. Horst w formie i dla fanów to jest już wystarczająca rekomendacja.  Reszcie powiem jeszcze to naprawdę świetny kryminał. Polecam.

Autor: Jorn Lier Horst

Tytuł: „Gdy morze cichnie”

Wydawca: Wydawnictwo Smak Słowa

Rok wydania: 2017

Stron: 335

Okładka: miękka

Ilustracje: brak

Cena okładkowa: 39,99 zł

Książkę otrzymałem przedpremierowo od wydawcy

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl