Pół serio

Jak popełnić samobójstwo? Recepta na szybką i bezbolesną śmierć.

Napisał Blurppp

Cześć, pewnie jest Ci źle i zaczynasz się zastanawiać czy nie skończyć tego raz a dobrze. Wierz mi, nie jesteś jedyny, któremu jest źle i pod górę. Co dnia myśli o tym setki osób, na ostateczny krok co rocznie decyduje się ponad dziesięć tysięcy osób, większość skutecznie. Nie bądź jednym z nich, jest przynajmniej kilka powodów by dać sobie więcej czasu.

Czy skakałeś kiedyś na bungee, czy spróbowałaś kiedyś kieliszek wina starszego niż ty, czy pływałeś kiedyś przy pełni księżyca w zatoczce na którejś z śródziemnomorskich wysp. Jeżeli twoja odpowiedź brzmi „NIE”, to szybko zamień ją na „JESZCZE NIE”. Póki jesteś po tej stronie tęczy wszytko jest możliwe. Każdy ma słabsze dni, każdego czasem dopadają ciemne myśli, a wielu z nas boryka się bardzo ciężką chorobą jaką jest depresja.

Wielu z nas, często przy pomocy specjalistów, albo zwyczajnych dobrych ludzi jakoś sobie jednak z tym radzi. Poradzisz sobie i ty. Jeżeli w to wątpisz to zamiast wpisywać w googla zapytania w rodzaju „bezbolesne samobójstwo, „z którego piętra skoczyć by się zabić” czy „jak popełnić samobójstwo” zamiast tego wklep „najpiękniejsze miejsca świata”, „niesamowite widoki” czy „najzabawniejsze książki”. Zobacz jak wiele chce ci zaoferować ten świat, to wszystko czeka nie ciebie, wystarczy sięgnąć. Jesteś do tego zdolny, zechciej tylko chcieć. Jeżeli uważasz, że sam nie dasz rady, a w dodatku wokół ciebie same dupki, to zawsze może zadzwonić do ludzi którzy nie tylko chcą ale i wiedza jak ci pomóc. Poniżej masz listę

116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna
116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”
800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowe

Choć z pozoru może się wydawać, że jesteś sam w tłumie, ze nikogo nie obchodzi co myślisz i jakie masz problemy, że jesteś na marginesie to się mylisz. Jesteś ważny, jesteś wyjątkowy. Na tym świecie nie ma drugiej takiej osoby jak ty. Nasz świat bez ciebie będzie uboższy, dlatego nie możesz od nas odejść, nie możesz nam tego zrobić. Nie możesz tego zrobić otoczeniu, najbliższym a przede wszystkim sobie. Masz przecież tyle wciąż niezrealizowanych marzeń. Wciąż nie wypiłeś wina starszego niż ty. Popatrz na zdjęcie poniżej, to miejsce czeka na ciebie, Bo świat jest po twojej stronie, choć czasami wydaje się ci  inaczej. Zacznij chcieć, okazja zjawi się sama, nagle i niespodziewanie, daj sobie jeszcze jedną szansę. Na ten moment może wystarczy jak zadzwonisz pod jeden z powyższych telefonów.

samobojstwo-1

 

O autorze

Blurppp

Irek „blurppp” Wis – miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl

  • Zdesperowany

    I po co mi to? Jaki to ma sens? Nie warto żyć. Nie mam nawet dla kogo. Szukam sposobu, ale widać ze tu go nie znajdę.

  • Robert

    Po co pisać te bajki? Jeśli ktoś jest 50+, stracił pracę, jest samotny, nie ma ubezpieczenia, nie ma na czynsz, a w niedalekiej perspektywie oczekuje go eksmisja, bo miał kiedyś nieszczęście wykupić swoje mieszkanie od państwa, a takim osobom tzw. lokal socjalny nie przysługuje, tylko idą od razu na bruk („bo takie są przepisy”), to nie należy mu wmawiać, że bez niego świat będzie uboższy, i tak dalej. Ja właśnie jestem w takiej sytuacji i za kilka dni sam odejdę z tego świata, bo już zadecydowałem. Te telefony zaufania też są nic nie warte – spróbujcie się tam dodzwonić! Zamiast zniechęcania ludzi do samobójstwa warto podawać jakie są najmniej bolesne i najbardziej niezawodne sposoby na odebranie sobie życia. Ja już nawet wiem, z jakiego budynku skoczę prosto na beton i tylko mam nadzieję, że śmierć będzie błyskawiczna.

  • Drogi Robercie
    Czy ty czytasz co piszesz? Z takim stekiem bzdur to ja sie dawno nie spodlałem

  • Rabatka

    Dlaczego PAN Blurppp uważa, że Robert pisze bzdury? Każdy pisze co myśli i co czuje. Ja jestem 40+i też nie widzę przyszłości po zdradzie męża. Nie pracuję, bo leczę się na nerwicę lekową ponad rok i mieszkam w domu teściowej.Gdzie ją pójdę po rozwodzie? Pod most? Nie mam znajomych ani rodziny, naprawdę nie mam gdzie się wynieść. Mam tak cierpieć i patrzeć na męża jak dawniej?Nie wybaczam zdrady a jemu już nie zależy.Narazie mieszka z nami ale co kombinuje ,to nie wiem.Mam dwoje dzieci nastoletnich ale co z tego?Co mnie czeka dobrego?Nie widzę przyszłości. Pozdrawiam.

  • Szanowna Pani Rabatko
    Jedyne co mogę pani polecić to szybki telefon na jeden ze wskazanych numerów. No i pilny kontakt z lekarzem który prowadzi pani kurację farmakologiczną. Taki nastrój to często następstwo źle dobranych leków.
    Pozdrawiam cieplutki i kciuki trzymam
    p.s. Pani ma też zobowiązanie wobec dzieci, proszę o tym pamiętać

  • Rabatka

    Witam serdecznie jeszcze raz. Wiem,że mam zobowiązania wobec dzieci ale czasem człowiek ma naprawdę dosyć. Nie ma się komu wyżalić ,każdy mówi jakoś się ułoży ale kiedy i jak?Jest ciężko.Mam nadzieję, że leki mi pomogą na tyle,że przestane się bać nowych miejsc i obcych ludzi abym mogła iść do pracy i właśnie nad tym teraz pracujemy z psychiatrą. Leki mam nowe od 3 tyg, raz jest lepiej a raz żle. Zapisałam się też na terapię i mam nadzieję na poprawę. Dziękuję bardzo za przeczytanie moich żali i odpisanie. Pozdrawiam serdecznie

  • seba

    Staram sięo o żonę jak moge może nie zawsze mi to wychodzi..problemem jest w 100% zły doradca koleżankakktóra zdradza swego męża przez co staje się inspiracją dal mojej zony . Za swoją żoną poszedł bym w ogień lecz ona tego nie chce nawet dostrzec próbowałem kilka godz temu odejść lecz mam dwóch wspaniałych synów to mnie w podtrzymało lecz mój świat się zawalil kiedy moja zona powiedziałam zrzucenie nic do mnie nie czuje do tej pory wszystko co robiłem było dla niej bo taka powinna być rola mężczyzny. .dziś jest koniec grudnia nie długo święta spędzę je z dziećmi i moja kochana zona będzie to moje pożegnanie z nimi..naprawdę są dla mnie wszystkim lecz ja juz nie mam swojej roli w tej bajce! A koleżanka. .brak słów niech dalej mocni tam u góry kiedyś zostanie swoje życie rozliczona!

  • seba

    Napisałem nie dlatego żeby szukać ratunku porostu nie mam nawet do kogo się odezwać choćby porozmawiać ..

  • Rabatka

    Witaj Seba.Oj jak ja Cię doskonale rozumiem,bo ja jestem zdradzoną żoną.Przez 4 lata mnie oszukiwał a jako żona dowiedzialam sie jako prawie ostatnia.Też mam dwoje dzieci ale święta w tym roku będą okropne.W tamtym roku nie byly ciekawe ale już te to będzie koszmar.Nawet nie wiem,czy on będzie w domu,czy spędzi je z nią.Schudłam przez to okropnie,nabawiłam sie nerwicy lękowo – depresyjnej.Nie mam już siły.Mam już spakowaną walizkę i mam ochotę stąd iść przed siebie,chocby na dworzec,do przytułku,bo nie mam do kogo.Nie pracuję,bo nerwica mi na to nie pozwala i jest ze mną kiepsko mimo leków.Jest jeden dzień względnego humoru a 3-4 dni dołki jak lej po bombie.Dzieci cierpią a ja jeszcze bardziej,choć mają 11 i 16 lat to jednak to jeszcze dzieci.Dlaczego ludzie ranią drugich?Gdzie sie podziała ta miłość,co nas połączyła.Zostały tylko cierpienia,serce rozpadło sie na kawałki i ten okropny ból,rozpacz i pytanie dlaczego?Pozdrawiam serdecznie i mimo wszystko Zdrowych i Wesołych Swiąt wszystkim zranionym.

  • Robert

    Mnie tez zdradzono tez nie mam z kim pogadac znajomi pisza do mnie jak cos chca wiec tez bardzo nie mam z kim pogadac 2 lata walcze sam ze soba. ludzie ktorzy nie przezyli czegos bolesnego nie maja pojecia co taka osoba przezywa i zadna nie zrozumie do poki nie jej samej cos paskudnego sie nie przytrafi oczywiscie nikomu tego nie zycze.

  • Rabatka

    Kazałam zdrajcy składac wniosek o rozwôd,bo w końcu kiedyś trzeba.Powiedział,że zrobi to po świętach,które były okropne.Nie umiałam podziekować mu za życzenia i on też ich ode mnie nie usłyszał.Blokada nastąpiła i już.Znienawidziłam go już dawno.Nie wiem gdzie pójde po rozwodzie,nie wiem co zrobie?Nie mam nic,zupełnie nic.Pracy nie mam,pieniedzy,dachu nad głową,nic a tojest dom teściowej.Comam robić?Zostwić dzieci i pójść?Gdzie pytam?Dokąd?Wybieram dwie wersje.Ide z walizką przed siebie szlochająć głośno aż dojdę do jakiegoś chyba przytułku albo do mojej kochanej mamy,która od 14 lat nie żyje.Dzieci popłaczą i zapomną.Jestem bardzo wrażliwą babą i dlatego tak cierpię i płaczęz byle powodu.Nie mam już siły,brauje mi tchuZbliżam się coraz badziej do końca.Nie mam nikogo,kto by mi pomógł.Nic i nikogo.Pozdrawiam takich jak ja nieszczęśliwców.

  • mucha

    Hej, jestem Mucha i mam 18 lat. Moj świat przestaje miec sens. Chodze do drugiej klasy jednego z lepszych ogolniakow w moim wojewodztwie. Szkoła jest dość specyficzna. Ludzie mowia, ze chodza do niej same ‚brudasy’, chociaz nie jest to do konca prawda. Mam przyjaciolke ktora chodzi ze mna do klasy i choruje na nerwice. Leczy sie od kilku lat a ja towarzysze jej w zmaganiach od pół roku. Jest mi bardzo bliska chociaz mam juz dosc ratowania jej non stop tyłka, podawania jej lekow uspokajajacych i dzwonienia na pogotowie raz w miesiacu. Ona tego nie docenia. Odzywa sie tylko kiedy jest zle a ja wtedy rwe sobie wlosy z glowy. W czerwcu rzucił mnie chlopak z ktorym bylam przez dwa lata i do tej pory ciezko mi z tym faktem chociaz poznałam kogos nowego. No ale tu tez jest problem gdyz moj wybranek jest 5 lat starszy a moim rodzice nie wroza mi z nim swietlanej przyszlosci… Tyle ze on traktuje mnie jak ksiezniczke… Kocha mnie i robi dla mnie wszystko… Mojej matce chodzi tylko o pieniadze i nic innego… Dodam ze rodzice drecza mnie psychicznie od dawna. Nie mam juz sił… Ratunku

  • Adrian

    A ja sam jestem sobie winien.Sam zawiodlem wszystkich.Kłamałem oszukiwałem,zaniedbywalem rodzine.Co do zdrady to nie,nie zdradziłem nigdy żony.Jednak wszystko się już posypało na dobre.Od wczoraj szukam sposobu by zejsc z tad.Nie moge sie zdecydowac….
    Mam nadzieje że jak już mi sie to uda ,wiele osob odczuje ulge.A zaden lekarz ani telefon zaufania nie pomoże odzyskac domu i rodziny.
    Pozdrawiam.

  • radzio

    Adrian jestem w tej samej sytuacji co to tylko ze ja mam to ochote zrobic w swoje urodziny za 5 dni 29.01 2016 skoncze 42l.

  • Rabatka

    Czy to jest najlepsze wyjscie?Ja probowalam ale nawet to mi nie wyszlo.Tez mam tyle lat co Ty radzio.Rozwód przede mna lada chwila,bo mnie zdradził i pije.Zostaję bez dachu nad głową,bez pracy bo sie nabawilam nerwicy lekowo- depresyjnej i co ja mam zrobić?Zabić sie?Nie chce żeby moje dzieci kiedyś chodziły do psychiatry i leczyły to co ja przeze mnie ale coraz częściej myśle,że kurcze,ja już nie mam siły na nic.Przyjdzie kiepski dzien i płacze i placze i płacze i myśle o najgorszym a jak minie dołek,to placze,że myśle o najgorszym.Życie jest jedno i trzeba walczyc ale ile można?Radzio,pomyśl co Twoi bliscy będą czuli?Chcesz aby zawalu dostali albo cierpieli do konca życia?Tobie ulży ale innym zrobisz krzywdee do konca życia.Ich psychika tego nie wytrzyma.

  • Justine

    Hej, przeczytałam wszystkie wasze wpisy.. I wiecie co sobie uświadomiłam? Ze jestem egoistką. Wiedziałam, ze wielu ludzi ma problemy, ale i tak zawsze skupialam sie na sobie i wiecie do czego mnie to doprowadziło? Do popełnienia samobójstwa. Mam 24 lata, ale nie oceniajcie mnie po wieku. Wiek nie zawsze jest wyznacznikiem zdobytego doświadczenia i przeżyć. Niestety albo i stety, uratowano mnie w porę. Cóż, podcięcie żył wydawało mi sie dobrym pomysłem.. Trafiłam do szpitala psychiatrycznego, gdzie spędziłam dwa miesiące. O dziwo uzyskałam spora pomoc, chociaż nie chciałam z niej korzystać.. A przynajmniej na początku. Jestem pod okiem lekarza i oczywiście regularnie zażywam leki. Oprócz autoagresji mam rownież depresje dwubiegunowa i schizofrenie paranoidalna.. O kłopotach zdrowotnych w kwesti fizycznej juz nie wspominam.. Nie chce was zanudzać swoją historia, chce tylko przekazać, ze sama po sobie wiem, ze zawsze jest jakies wyjście awaryjne i niekoniecznie jest to samobójstwo. Ale wiecie co działa na mnie lepiej niz te wszystkie antydepresanty? Świadomość ze moge komuś pomoc. Przydać sie na cos. Wiec prosze każdego kto czuje ze nie daje rady, odezwij sie. Napisz. Jasne ze nie obiecuje złotych gór, ale rozmowa to czasem zbawienie, nie mamy nawet o tym pojecia. A wiem po sobie ze łatwiej rozmawiac z kimś kto nas nie zna od zawsze. Często najbliżsi bagatelizuja nasze problemy. Nawet jeśli nie bede w stanie zmienic Twojego nastawienia, sam lub sama będziesz miała świadomość ze sie nie poddales/as tylko była jakaś próba robienia czegos w tym kierunku. Nikt z nas przeciez nie ma juz nic więcej do stracenia? Czyż nie? Podam emaila gdyby ktos czuł potrzebę rozmowy z kimś kto trochę ma za sobą. Tak mimo młodego wieku.. Hyuuga16@interia.pl

  • marcin

    Dajac od siebie calosc slyszec piekne slowa ktore w pewnym momecie okazuja sie klamstwem zostawiajac dla tej osoby cale swoje zycie a i tak byc nikim po co byc tym kims….. niemajac juz sil nawet na hmm nie jestem w stanie napisac nawet na co nie mam sil……

  • marcin

    To juz koniec nic mnie nie uratuje przepraszam was wszystkich siebie mame corke…

  • an

    Co to za szajs , ją od zawsze czuje że muszę że sobą skończyć i tak rovilam wiele super rzeczy , co z tego ? Nie warte są niczego ją nie wierze w szczęśliwe życie rodzinę ludzi czuje się atakowana przez ludzi ponizana nie wiem czego chce w życiu nie wiem po co się urodziłam nie ma perspektyw mam tak od kad pamiętam a mam 21 lat i zamiast iść do przodu stoję w miejscu nie mam sily się podnosić i upadać co chwilę nie podniose się sama nie mam odwagi poprosić o pomoc , chyba jej nie chce . oddała bym jakiemuś niepełnosprawnymi umierającemu moje życie z wielką radością umarła bym za kogoś.nawet nie potrafię się zabić super.

  • rrbakbz

    Ala ja nie mam pod gorke. Mi sie po prostu nie chce. Nie mam na nic ochoty, nie chce mi sie isc do przcy, do szkoly, do sklepu, na spacer, na impreze, do biblioteki, po nowe buty – ja juz mam dosc calego swiata, nie chce mi sie w tym uczestniczyc. DWONIC TEZ MI SIE NIE CHCE

  • art wawa

    Jesli te przyziemne i prymitywne wg mnie powody mialyby trzymac mnie przy zyciu, to juz dawno bym nie zyl. Wino starsze ode mnie itp. To chyba poradnik dla pustakow. Jaki sens ma zycie ? Jesli sie wie, ze nic nie bedzie lepszego jutro niz jest dzis i bylo wczoraj… jaki cel tej wegetacji i bezsilnego przygladania sie, np tragedi zwierzat w ubojniach, czy zabijanych dla futra badz innych trofeow.. jaki cel ma zycie skoro ludzie, co maja wielkie serca, nie maja srodkow na wlasne zycie, a co dopiero na pomoc innym ( choc to oni najwiecej daja).. mi juz gasnie nadzieja i sens tego wszystkiego oddala sie coraz szybciej. Juz kilkanascie lat temu czulem, ze moge nie dozyc 40, ale wtedy z innego powodu ( w duzym uproszczeniu – zyj szybko umieraj mlodo i nie chodzi tu o nic niezgodnego z prawem, mlodosc, imprezy i predkosc) wydawalo sie to tak odlegle. Teraz mam przeczucie, ze do tej wlasnie 40, ktora ma byc w czerwcu moge nie dac rady…
    Rano kiedy jade mysle sobie, ze smierc to chyba najmniejsze zlo, kiedy wracam mysle to samo.. chyba dojrzewam do tego.

  • kanibal

    Niechce mi sie zyc chce odebrac sobie zycie i to juz postanowilem dzisiaj to zrobie

  • karolina

    W tym roku skończe 21 lat od prawie roku czuje się nikim wiele osób nie pozwala mi się pozbyć tego uczucia. Czasem mam wrażenie ze zrobilam cos złego przez to ze się urodziłam i teraz musze pokutowac . Świat jest taki piękny tyle miejsc chciałam zwiedzić założyć rodzinę ale wiem ze to są tylko moje marzenia które coraz mniej mnie trzymają przy życiu. Chciałam zeby mnie ktoś kochał. Nie mam siły sobie wyobrazić co będzie jutro. Najłatwiej mówi się ” zadzwon na te numery „. Ja chce wkoncu znaleźć w sobie sile żeby więcej nie cierpieć .

  • Kartofle

    Żyjesz?

  • Patrycjakej

    I po co tyle pisać. Mam 13 lat i od 2 lat mam myśli samobójcze. Był pewien moment, że o tym zapomniałam ale potem przychodziło z coraz silniejszą chęcią. Nie chcem iść do szkoły, mam taką badziewna klasę i szkole… ale nie chcem zmieniać. Ja nic nie chcem. Na nic nie mam ochoty jedyne co bym mogła robić, to spać cały dzień i tak do 18-stki. Miałam plany, żeby jeden dzień przed urodzinami się wyprowadzić od mojej mamy jej kretynskiego chłopaka. Ale ja nie wiem jak ja przetrwam te 4 lata. Chciałabym się im postawić, ale nie umiem. Chciałabym powiedzieć mojej mamie co myślę o jej chlopaku, ale wiem ze to nic nie zmieni. Ona pewnie z nim nie zerwie… Coś mnie trzyma na ziemi i to jest moja kuzynka, kocham ją. Tyle że mieszkam 900 km od niej i widzimy się raz w roku. Wczoraj mama mi powiedziała ze jak będę taka dalej to nie pojadę na wakacje do mojej kuzynki i ogolnie całej rodziny w Polsce (mieszkam w Norwegii). Ciągle chcem płakać. Niedługo to zakończę, mam nadzieję.

  • Raven

    Pierdol się kutasie,żałosne jak się zabić-zadzwoń na telefon.

  • En

    Chyba najlepszym i w miarę bezbolesnym sposobem jest przedawkowanie Heroiny …

  • wciążmartwa

    Pieprzenie. Po co dajecie takie tytuły skoro nic sensownego z tego nie wyciągnęłam. Przestańcie mylić ludzi, bo to wkurzające, że w momencie w którym chcę się zabić znajduje tylko same brednie zamiast odpowiedzi.