Wino i destylaty

Jacob’s Creek Double Barrel

Napisał Blurppp

Producenci, zwłaszcza ci kierujący swoją ofertę na rynek masowy, chcą czy nie musza co jakiś czas klienta zaskoczyć. Wiadomo klient szybko się nudzi i jak nie dostanie czegoś nowego to może zacząć szukać u konkurencji. O ile w wypadku elektroniki czy odzieży to łatwe to producenci wina mają tu większy problem. Pole do innowacji jest dość zawężone ale czasami się uda czymś zaskoczyć. Taką nowością są Jacob’s Creek Double Barrel czyli wina podwójnie beczkowane.

Od razu zacznę od wyjaśnienia. Nie wiem czy będąc Europejczykiem i żyjąc na terenie Unii Europejskiej mam prawo wobec tytułowych trunków użyć określenia wino. Sytuacja jest trudna, i nawet sam producent nie zdecydował się na etykietach napisać wino. Wszystko przez sytuację prawną. Brukselscy biurokraci lubiący sobie wszystko porządkować i szufladkować, pisać długie i nie bardzo zrozumiałe dla nikogo poza nimi definicje zdefiniowali też wino. Zawarli tam zastrzeżenie, iż wino nie może dojrzewać w beczkach po jakimkolwiek innym alkoholu, w tym po whisky. A właśnie taką dojrzewały wina (dla mnie to wina, a biurokraci niech sobie myślą co chcą) z linii Jacob’s Creek Double Barrel.

Dlatego zdecydowanie nie bójcie się napisu wyrób winiarski na kontretykiecie tych butelek

Dlatego zdecydowanie nie bójcie się napisu wyrób winiarski na kontretykiecie tych butelek. Jacob’s Creek Double Barrel wina pełną gębą i jako wina są sprzedawane wszędzie poza UE, tylko u nas jest inaczej. Ten sam problem dotyczy też oznaczenia miejsc pochodzenia win. Jak sami widzicie nadgorliwość jest gorsza niż faszyzm, jak mawiał mój Teść.  

Zastawny prawo politykę i zajmijmy się winem. Spróbowałem dwóch etykiet z linii, i zacznę od tego co te dwa wina łączy. Pomysł był z jednej strony dość prosty a z drugiej odkrywczy. Chodziło o to, żeby wino właściwie gotowe do sprzedaży czyli po fermentacji i dojrzewaniu w klasycznych beczkach wsadzić do beczek po whisky. Skoro piwowarzy z takim zacięciem swoje piwa starzą w beczkach po „rudej” to dlaczego by nie zrobić tego samego z winem.

Każdy kto choć trochę interesuje się nowofalowym piwowarstwem wie, że aromaty jakie beczki po destylatach potrafią oddać piwu są oględnie mówiąc bardzo charakterne. Są też zdecydowanie odmienne od tych jakie daje beczka do wina, tak nowa jak i używana. Wynika to w równych częściach tak z odmiennej budowy beczki jak i z tego co destylat beczce oddał. Oczywiście , różne destylaty pozostawią po sobie różny ślad aromatyczny.

Jak powiedziałem spróbowałem dwóch win z lini Jacob’s Creek Double Barrel:

Jacob’s Creek Double Barrel Shiraz 4th Vintage

Jacob’s Creek Double Barrel

Niech was nie przeraza brak rocznika, wynika on z tych samych prawnych aspektów o których pisałem wyżej. Zamiast daty zbioru mamy tu numer rocznika, w tym wypadku jest to rocznik czwarty. Jako, że podwójne beczkowanie rozpoczęto w roku 2011 oznacza to, że wina są z rocznika 2015. Grona pochodziły z rejony Barossy. Beczki użyte do ponownego starzenia pochodziły z szkockich gorzelni Co do prezencji, wino jest ciemne. W nosie wyraziste, lekko wiśniówkę, z powiewem śliwkowym, owoc jest wyraźnie przetworzony. Do tego, jak należało się spodziewać, podano go w przyprawowo czekoladowym sosie. W ustach jest mocarnie, gęsto ale nie ma przerysowania. Kwasowość jest wyraźna, garbnik delikatnie wycofany. W słodkawo-przyprawowym posmaku długie. Zdecydowanie nie jest to wino na lato, i zdecydowanie nie rześkość jest jego największym atrybutem. Tu chodzi raczej o koncentrację, uczucie pełności i obfitości. Miłośnicy napakowanych win będą z niego zadowoleni. Oceniam na 4.5 – dobre plus.  

Jacob’s Creek Double Barrel Cabernet 4th Vintage

Z rocznikiem dokładnie ta sama sytuacja co powyżej, grona pochodziły z regionu Coonawarra, a beczki były po irlandzkiej „rudej”. Wino jest również bardzo napakowane i czuć to już w nosie. Jest on mniej „wiśniówkowy” za to bardziej złożony. Ładnie zarysowują się porzeczki, śliwki i owoce leśne. Do tego dochodzi lekki powiew miętowo-mentolowy ale też zapach drewna cedrowego i pudełka po cygarach. W ustach znowu gęsto, kwasowość a przede wszystkim garbniki są na zdecydowanie wyższym poziomie. W ustach znów uczucie obfitości, i znów fajny długi posmak. Wino jest napakowane ale nie jest przerysowane. W zimne dni z kawałkiem sera pleśniowego będzie fajne. Podobny poziom jak poprzednik, ale ma odrobine ciekawszy nos i przez intensywniejszy garbnik więcej charakteru, to też oceniam na 4.75 czyli bardzo dobre minus.

Oba wino powinny kosztować około 55zł i być dostępne w szerokiej dystrybucji. Wróżę linii Jacob’s Creek Double Barrel rynkowy sukces

Wina otrzymałem do oceny od Pernord Ricard, właściciela marki Jacob’s Creek

O autorze

Blurppp

Irek „blurppp” Wis – miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl

  • Niebieski ser do takiego wina? Ja bym poszedł w czarne, dojrzałe.

  • JA myślałem raczej o jakiejś gorgonzoli, kremowej i lekko pikantnej

  • Maciej Piątek

    A wiadomo konkretnie, z których destylarni pochodziły beczki? Bo jest zasadnicza różnica między, dajmy na to, Ballantines a Lagavulin.

  • Jedyne co wiem, to że z destylarni/gorzelni/dojrzewalni należących do grupy Pernord Ricard