Wino i destylaty

J. Charpentier Brut Reserve i podcinanie gałęzi

Napisał Blurppp

Przełom roku zaowocował całym stadem najróżniejszych podsumować. Oczywiście było też o winnym pisaniu i o blogosferze. Trochę się nam dostało i choć część bęcków uznaje za uzasadnione a sporą cześć nie to i tak pójdę dalej.  Powiem tak: blogi i serwisy winiarskie są nam zupełnie nie potrzebne, a już na pewno nie są nam potrzebne takie co to skupiają się jedynie na ocenie win. Przekonałem się o tym podczas noworocznego toastu wzniesionego J. Charpentier Brut Reserve.

Wino może mnie nie oczarowało, i zdecydowanie nie sprawiło, że poczułem się jak by skrzydlate cherubiny gilały mnie za uszami, ale mi smakowało. Podobał mi się trwały ruchliwy bąbel i intensywne musowanie. Intensywne tony jabłkowe obecne w nosie i walczące o pierwszy plan z tonami tostowymi i piekarskimi. Przyjemnie orzeźwiła mnie obecna w ustach zdecydowana kwasowość niedojrzałych zielonych jabłek poganiania przez chłodną mineralność po której następuje ton skórki chlebowej. Wino jest bardzo kościste, szczupłe a przez to w jakiś sposób eleganckie. Nikt tu nie puszcza oka do pijącego i nie podkręca smaku cukrem resztkowym.  Jasne nie każdemu może się to wino podobać, ja sam oceniam jej jako dobre plus czyli 4,5.

Tymczasem ten kupaż 20% pinot noir i 80% pinot meunier przez Winicjatywę został oceniony na 1,5 serduszka i tym samym został najgorszym champagne ich panelu obejmującego wina z Szampanii dostępne na naszym rynku w cenie do 150 zł. Znam i bardzo sobie cenę większość panelistów biorących udział w degustacji, dlatego zacytuję opinie o J. Charpentier Brut Reserve z tym, że tym razem w stosunku do tego wyniku „Coś tu poszło zupełnie nie tak.”

Winicjatywę czytam od kilku lat i nigdy, powtarzam „nigdy” wcześniej moja ocena nie była tak różna od tego co tam przeczytałem. Zdarzało mi się spierać z ekipą Wojtka Bońkowskiego, chodziło przede wszystkim o tony beczkowe i ich użycie w tanich winach marketowych. Tu jednak nie chodzi o beczkę a głownie o określenie „Przesłodzony”. Według mnie tym winie tonów słodkich jest jak na lekarstwo!

J. Charpentier Brut Reserve

Skoro w takim razie tak odmiennie oceniliśmy i opisaliśmy to samo wino, to w takim razie po jasną cholerę w ogóle podejmować się oceny win.  Te wszak zawsze i nijako z definicji są subiektywne a wiadomo, co buzia to kubki smakowe, a co kubki smakowe to gust.

Broń Boże nie chcę podważać kompetencji degustacyjnych panelistów, robią to od lat i znają się na tym. Chcę tylko powiedzieć, że mój prywatny aparat gębowy odebrał to wino zupełnie inaczej. A nie to ładne co ładne, a to co się komu podoba.

Idąc dalej tym tokiem myślenia, musze po raz kolejny napisać jedyny słuszny w tej sytuacji wniosek: trzeba się zastanowić czy ocenianie wina ma sens. Tak wiem, podpiłowuję gałęź na której sam siedzę. Wszak jeżeli jest to prawdą, to może powinniśmy zamiast oceniać wino pisać raczej winne fakty albo winne anegdotki mające uprzyjemnić czytelnikowi moment degustacji?

Dlatego też większość moich wpisów w tym roku będzie raczej inspirowanymi winem felietonami, reportażami albo esejami. Względnie będą to materiały z założenia edukacyjne. Notki degustacyjne będą jedynie dodatkiem, wszak wasz aparat sensoryczny może je odebrać zupełnie inaczej, bo wszystko jest subiektywne. Podchodźcie wiec do oceny wina tak u mnie, jak i innych winopisarzy ze spora nomen omen rezerwą.  

J. Charpentier Brut Reserve ( cena detaliczna 119 zł) otrzymałem do oceny od importera którym jest Wine and You

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl

  • Ba, ja tak czasem mam, że ta sama butelka — we wtorek nie smakuje, w środę smakuje.

    Myślę, że to może związek np. z tym co się wcześniej jadło, etc.

  • Ja tak mam wielokrotnie, szczególnie latem, jak kupię sobie BiB 3 litry, i każdego dnia to samo wino inaczej mi smakuje, stad moja wątpliwość o celowości oceny win

  • Krzysztof Majer

    Troszkę cię poniosło. Z tego faktu nic nie wynika. Każdy odbiera wino inaczej. I z tego nie wyciągałbym tak daleko idących wniosków. Jak wiesz, dużo zależy od kolejności degustowania win. I jeżeli już ktoś powinien się zastanawiać nad sensem oceniania wina, to na pewno nie Ty. Często różnię się z redaktorem naczelnym diametralnie. Zwłaszcza w sprawie tanich win. I wtedy się najbardziej cieszę. Twój czytelnik zna Twój gust i jak mu pasuje, to się zgadza i czyta z przyjemnością, a jak mu nie pasuje, to czyta z mniejszą przyjemnością. Ty naprawdę kupujesz wina 3 litrowe? Nie, żebym uważał, że BIB to coś złego. Wręcz przeciwnie, jest idealny do restauracji. Ale my mamy chyba nadmiar wina do picia? Ja nie piję nigdy tak dużo jednego wina. Pozdrawiam.

  • Tak, w sezonie letnich upałów kupuję BiBy. U mnie w domu jest czworo pijących, a u mnie w domu wino sie pie a nie pija, u mnie idzie butelka dziennie w normalny dzień w letni weekend potrafi i 6

  • Krzysztof Majer

    U mnie tylko dwie pijące. I też idzie jedna dziennie, a czasami „troszkę” więcej. Pozdrawiam.