Wino i destylaty

Ignaców Cydr Lodowy 2015 albo po co nam polskie wino?

Napisał Blurppp

Ten tekst chodził mi po głowie od EnoExpo, swego czasu rozmawiałem nawet na ten temat z Bartkiem Wilczyńskim. Napisałem szkic, zrobiłem zdjęcia i czekałem. Dziś czyli dzień po tekście Zdegustowanego postanowiłem wrzucić swoje trzy grosze. I pomyśleć, że przemyślenia zaczęły się od kieliszka Cydru Lodowego Ignaców.

Byłem świadkiem takiego oto cyklu scen. Stoisko Winnicy Turnau na EnoExpo, grupa degustujących rozpływa się w zachwycie nad ich rieslingiem, a potem ten zachwyt kwitują jednym zdaniem: „Prawie takie dobre jak Niemieckie”. Kilka kroków dalej, w rogu hali swoje niepozorne stoisko mają polscy cydrownicy. Obok siebie stoi dwóch panów, jeden z Chyliczek (częstuje miedzy innymi winem jabłkowym i własnym cydrem lodowym).Ramie w ramie z nim, dosłownie 60 centymetrów dalej swój cydr lodowy do kieliszków leje przedstawiciel Ignacowa. Do stoiska podchodzą między innymi producenci z Niemiec, Gruzji, Włoch czy z RPA. Wsadzają nos do kieliszków, siorbają i na ich twarzach pojawia się uśmiech. Wielu pyta a co to, czy to da się kupić, dla wielu to zupełnie nowe smaki. Wszyscy są zachwyceni.

Dosłownie kilka dni wcześniej, korytarze krakowskiego ICE, które na tamten weekend stało się pawilonem wystawowym Terra Madre. Gdzieś w rogu niepozorne stoisko Pasieki Jaros, a przy stoisku tłum, w tym wielu turystów, słychać angielski, niemiecki, francuski. I znów mlaskania i zachwyty. Sporo butelek trafia do siatek. Dla równowagi znacznie większe i usytułowane w centralnej części stoisko Winnicy Srebrna Góra cieszy się dość umiarkowanym zainteresowaniem. Ktoś tam próbuje, ktoś wypluwa, błogostanu na twarzach odwiedzających nie widać.    

Te scenki wyryły się w mojej głowie na tyle, że zacząłem się zastanawiać po co nam to całe polskie wino. Czy w jakiejkolwiek przewidywalnej przyszłości (powiedzmy 30 lat) polskie wino ma szansę zawalczyć w gwiazdkowych restauracjach o portfele klienta. Mówiąc inaczej czy ma szansę stać się marką. Czy ktoś kiedyś powie „lubię polskie wina za…” to można wpisać dowolny wyróżnik.

Ja jestem przekonany że nie. Przynajmniej do czasu aż nassie winiarze nie zmienią swojego podejścia. Dziś starają się kopiować styl zamiast go tworzyć. Mówiąc inaczej, chcą by nasze wina były prawie tak dobre jak niemieckie czy może morawskie.  To jest droga donikąd.

Na szczęście pojawiają się jakieś pomysły próbujące wyrwać się z tego kręgu. Wspomnę tu o kwerwowym eksperymencie Płochockich. To jest prawdopodobnie jedyna właściwa droga, i nie chodzi o to, że z kwerwi, a o to że inne.

Do czasu kiedy nasi winiarze to zrozumieją nie będzie sensu polskich win promować. Świetomarcińskie zawsze pod względem klasy przegra z włoskim novello, francuskim Beaujolais nouveau czy nawet morawskim winami o tej samej nazwie. Podobnie jak polskie biele jeszcze długo nie będą miały charakterności tych z Alzacji czy z nad Mozeli. Teraz dodajmy do tego cenę, tak wiem to wina systemu i skali, a okaże się że o winach polskich możemy myśleć raczej w kategorii ciekawostki. Co oznacza notki degustacyjne wciąż kończące się zdaniem „dobre… jak na polskie”. Czyli gramy w drugiej lidze i pora to zaakceptować.

Tymczasem nasi bartnicy to od zawsze światowa czołówka, a polscy cydrownicy rzemieślniczy wdzierają się przebojem na szczyt. Zdecydowanie warto być z nich dumnymi i ich produkty promować. Dlatego, jak chcecie komuś z zagranicy zrobić alkoholowy prezent, a nie chcecie ofiarować butelki polskiej wódki sięgnijcie po miód lub cydr. Polskie miody mogą śmiało stawać w szranki choćby z najszlachetniejszymi Tokajami czy słodziakami z Sauternes. Chodzi o funkcje gastronomiczna a nie o styl.

Ignaców Cydr Lodowy 2015

Ignaców Cydr Lodowy

Jednym z takich powodów do dumy jest Cydr Lodowy z Ignacowa. Pachnący latem, świeżymi słodkimi jabłkami, ale też miodem, letnimi kwiatami. W ustach świetnie zbudowany i zbalansowany, wyraziście jabłkowy, o dobrej kwasowości potrzebnej by zbilansować wyrazisty cukier. Słuszne jak na cydry 11% alkoholu całkowicie ukryte. Ten cydr lodowy to cydr do sączenia a nie do picia, każdy łyczek przynosi kolejne odkrycia smakowe, z czasem do jabłka dochodzą tony suszonych żółtych owoców i dżemu pigwowego. Cydr jest aksamitny, oleisty, gesty i mały kieliszeczek potrafi zapewnić nam wrażeń na cały wieczór. Absolutnie genialny cydr i absolutnie daleki od rześkich wytrawnych cydrów jakie pijamy latem dla orzeźwienia. Moja ocena 5,5 czyli bardzo dobre plus i znaczek POLECAM. I wierzcie mi lub nie , ale nie znam polskiego wina, które miałoby tyle klasy co ten cydr. To on ma szanse otworzyć polskim trunkom drogę na stoły smakoszy od Tokio przez Nowy Jork po Paryż. Polskie wina jeszcze długo nie będą miały takiej możliwości

A teraz łyżka dziegciu. Ten cydr nie jest w sprzedaży, to bardziej eksperyment produkcyjny, którego powstało kilkadziesiąt butelek. Ja próbowałem na Targach, taka przynajmniej jest wersja oficjalna. I jeszcze jedno, gdyby trafił do sprzedaży kosztowałby około 50 zł. Szukajcie okazji na spróbowanie tego cydru, warto!

Pijcie polskie miody i polskie cydry, no i trzymajcie kciuki by polscy winiarze zeszli z utartej ścieżki naśladownictwa i zaczęli szukać własnej drogi. Przecież nie chcemy wiecznie czytać dobre …jak na polskie. 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl