Recenzje

Ewa Zdunek „Mediatorka”

Napisał Ola Wis

Ewa Zdunek znana części Czytelniczek jako autorka „Wróżki mimo woli” zaprasza nas na kolejną wycieczkę. Tym razem chce nam pokazać świat, w którym obraca się na co dzień. Prócz tego, że pisze jest również mediatorką sądową. Właśnie o tej profesji opowiada w swojej najnowszej powieści, o wiele mówiącym tytule „Mediatorka”. Będziemy mieli okazję poznać bliżej świat dzisiejszych trzydziestolatków.

„Mediatorka”Zaczyna się, jak nakazywał Hitchcock, czyli od trzęsienie ziemi, które w tym konkretnym wypadku przybrało postać nomen omen wypadku samochodowego. Ktoś dybie na życie głównej bohaterki. Wszystko wskazuje na to, że to jej były mąż. Tyle tylko, że nikt – z policją łącznie – nie chce w to uwierzyć. W tak spektakularny sposób Autorka rozpoczyna jeden z głównych wątków fabularnych, którym jest konflikt byłych małżonków, połączony z próbą układania sobie życia na nowo. Co dla dzisiejszych trzydziestoparolatków jest nie lada wyzwaniem.

Drugą płaszczyzną fabularną są wyzwania zawodowe Marty. Pracując jako mediatorka stara się załagodzić konflikty i pogodzić skłócone małżeństwa. Dzięki czemu Czytelniczki mają niepowtarzalną szansę poznać mechanizmy mediacji sądowej. Ewie Zdunek należy się za to sporo uznania. Proces mediacji to wciąż jeden z najmniej znanych społeczeństwu elementów polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości. Znacznie mniej bolesny dla stron od klasycznej rozprawy. Pozwala wypracować wspólne stanowisko, które łatwiej zaakceptować każdej ze stron, niż arbitralnie wydany wyrok. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że cały aspekt edukacyjny odbywa się niejako mimochodem. Autorce udało się w spójny sposób połączyć warstwę obyczajową, w tym prywatne perypetie Marty, z aspektami prawnymi.

Podczas czytania „Mediatorka” jest powieścią obyczajową z wyraźnie zarysowanymi wątkami miłosnymi. Do tego całą historię podano w prostej, acz nie prostackiej formie – za pomocą kolokwialnego niemalże języka. Bardzo ułatwia to obcowanie z tekstem, nadając mu rozrywkowego charakteru. Zabawa jaką ma czytelnik wynika też z konstrukcji wykreowanych przez Zdunek bohaterów. To zwyczajni, lekko zakręceni ludzie. Każdy z nas mógłby mieć ich wśród swoich znajomych. Mają swoje wady i zalety przez co są wielowymiarowi i wymykają się jednoznacznym osądom. Są jak my, przez co możemy się z nimi utożsamiać.

Nie inaczej jest w wypadku głównej bohaterki Marty. Choć pomaga innym w rozwiązywaniu ich problemów nie jest postacią kryształową. Jej życiowe perypetie można by określić porzekadłem „Szewc bez butów chodzi”.  To z czym świetnie sobie radzi pracując z innymi parami, jej prywatnie sprawia problem. Jakby nie potrafiła wiedzy i doświadczenia zastosować we własnym życiu. Tak naprawdę „Mediatorka” opowiada właśnie o tym.

Przeczytałam w dwa wieczory, świetnie się przy tym bawiąc. Nie będę jednak ukrywała, że w paru scenach Marta mnie zdenerwowała. W jakich? Tego oczywiście nie powiem, bo moim zadaniem jest ocena książki a nie głównej bohaterki. Na jej temat musicie opinię wyrobić sobie same. Forma żeńska nie jest przypadkiem. „Mediatorka” to powieść typowo kobieca, adresowana do kobiet w wieku Marty. Sięgajcie po nią śmiało – nie zawiedziecie się!

Tytuł: „Mediatorka”

Autor: Ewa Zdunek

Rok wydania: 2018, premiera 4 kwietnia

Stron: 315

Cena okładkowa: 36,99 zł

Wydawca: Wydawnictwo WAB

Książka otrzymałam od wydawcy

O autorze

Ola Wis